Z historii Reunion 69 cz. 18 – podroz do Korei i Japonii cz.1 a

Nadeslala Elisabeth Gieysztor Ingvarsson

elzbieta geyrszorp

Wyprawa do Korei i Japonii,  2014.10.19 – 2014.11.03,  część I – w Korei Południowej      /poprzez Misia Edelmana, z biurem podróży Världens Resor, grupa 2, 37 osob/   Elzbieta Gieysztor Ingvarsson

Jest niedziela 19 października.

Na lotnisko Arlanda pojechalam kolejką razem z Elą S, z którą mamy dzielić pokoje hotelowe podczas calej podróży. Nasze walizki mogly ważyć do 23 kg + bagaż podręczny 8 kg. Taki byl wymóg linii lotniczych Finnair. Jest to najstarsza linia lotnicza w Skandynawii. Wlaśnie skończyla 90 lat. Należy do korporacji obslugującej polączenia z Azją. Na terminalu nr 2, gdzie jest odprawa  Finnair-a, mieści się kantor Forex-u, i  mogliśmy wymienić S korony na koreańskie wony i japońskie jeny.      1 000 Wonów (KRW) = 7,50 SEK , 1 000 Jenów = 68 SEK.               Odlatujemy o godz 14:10.  W Helsinkach przesiadamy się po 1,5 godz czekania i przesunięciu zegarków o godzinę do przodu. Do nas (z okolic Sztokholmu), dolecieli uczestnicy z Kopenhagi, Paryża, Tel Avivu i Frankfurtu. W samolocie Airbus lecącym wprost do Seoulu, który zabral ca 300 pasażerów, siedzimy w  rzędzie po 8 osób, w trzech przedzialach (2+4+2). Dostaliśmy 2 cieple posilki, poduszki i koce do spania, a każdy przed sobą mial ekran, na którym ze sluchawkami można oglądać filmy, sluchać muzyki, grać w gry. Trasa lotu prowadzila nad pn Rosją, Syberią, Mongolią. Lot też można bylo śledzić na ekranie. Niestety calą drogę nie zmrużylam oka, ale większość pasażerów spala.Wylądowaliśmy po 8 godzinach lotu na lotnisku Incheon,  najnowocześniejszym lotnisku świata, umiejscowionym na 2 scalonych wyspach. Do Seoulu (52 km) jedziemy expresową kolejką przez pierwszy na świecie trzypoziomowy wiszący most Yengjong Grand Bridge, 4,4 km. Kolejka na stacjach ma polączenie z metrem. Po Igrzyskach Olimpijskich w Seoulu w 1988 wzrósl w wielkim tempie ruch lotniczy i zaczęto budowę nowego lotniska Incheon, którego pierwszy etap zakończono w 2001. Kolejny etap rozbudowy nadal trwa. Lotnisko Incheon zostalo  ogloszone przez pasażerów najbardziej na świecie przyjaznym dla podróżnych, obok Hongkongu i Singapure-Changi.

 

Drugi dzień podróży, poniedzialek 20 października,

w Korei jest ranek, godz 8 – zegarki przesuwaliśmy o godzinę do przodu w Helsinkach, a teraz o dalsze 7 godz. Kolejka wiezie nas po odbiór naszego bagażu i sali przylotów Seoul. Staralam się konwersować po francusku ze spotkanym w kolejce do kontroli francuskim malarzem, który przyjechal wystawiać w Soulu swoje obrazy na targach sztuki. Nie znal angielskiego. Korea bardzo mu sie podoba i jest tu już nie pierwszy raz. Po odprawie, gdzie nas fotografują i biorą odciski palców, spotykamy naszych przewodników z Världens Resor: miejscową Lusy Kang i Szweda, znawcę Korei, Michaela Hellströma. Grupa kompletuje się, bo dolączyly australijki Wanda i Kasia. W autokarze, Lusy opowiadala swoim śpiewnym angielskim o tym olbrzymim miescie, którego centrum liczy ponad 10 mln mieszkańców, a z przedmieściami 25 mln. Mieszczą się tu znane na calym świecie firmy, glównie rodzinne korporacje, m.in LG, Samsunga. W 1988 w Seoulu odbyły się Letnie Igrzyska Olimpijskie, a w 2002 Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej (pierwszy raz wspólnie z Japonią). Korea Południowa będzie również organizatorem Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2018 roku.

Mijamy luksusową dzielnicę Gangnam. Od niej pochodzi szlagier koreańskiego popu z 2012 r „Gangnam Style”, który porywa do tańca tlumy.  Cala Pd Korea to ¼ terytorium Szwecji, a ludności ma 50 mln. Jedziemy wzdluż rzeki Han-Gang z jej 29-oma różnorodnymi, imponującymi mostami. Do granicy z Pn Korea jest tylko 50 km. W październiku panuje tu temperatura między 10 a 20 stopni C. Trafiamy niestety na chłód i deszcz.              Nasze bagaże jadą wprost do hotelu Ibis, Insadong /2 noce/,  a my wychodzimy do centrum miasta nad  rzekę Ceong Gye Cheon, ktora na odcinku 5 km dzieli centrum, a z jej nabrzeży stworzono teren rekreacyjny z mostkami, wodospadami, dzielami sztuki. A byla ona przedtem przykryta autostradą. Pod parasolami maszerujemy za Mikiem pod pomniki dwóch największych bohaterów koreańskich. Pierwszy pomnik przedstawia okrytego do dzisiaj legendą, admirala Yi Sun-Sin, który w 1592 r doprowadzil do zwycięstwa nad flotą japonską. http://histmag.org/Koreanski-geniusz-admiral-Yi-Sun-sin-8710 . Na drugim widzimy  króla Ju Si-Gyeonga, który w XV w polecil uczonym stworzyć pismo koreańskie nazwane hangul. Składa się ono z 24 znaków: 14 spółgłosek i 10 samogłosek, które w polączeniu tworzą różne sylaby. Jest jednym z niewielu alfabetów, które zostały stworzone sztucznie. System ten jest prosty i latwy do opanowania w odróżnieniu od pisma chińskiego, które bylo stosowane wcześniej.                Idąc dalej w deszczu, udaje się nam zobaczyć zmianę warty przed palacem królewskim Gyeongbokgung.   Mamy wrócić doń nazajutrz. Robimy zdjęcia. Na wielkim placu, przez który idziemy, odbylo się w 1984 r spotkanie Jana Pawla II z milionem koreańczykow. Papież odwiedzil Koreę rownież w 1989, a papież Franciszek w sierpniu tego roku. 10 % ludności jest katolikami, w samej stolicy 1,5 mln., a przybywa ich 100 tys. rocznie. W drodze do metra widzimy wieże kościolów. Buddyzm wyznaje 23%  spoleczeństwa. Zglodniali po podróży dostajemy typowy koreański lunch. Odtąd co dnia nasze biuro podroży zaprasza na regionalny lunch, a kolacja jest we wlasnym zakresie. W Szwecji jest 3 nad ranem, tu 11.     Przed nami na stole, na gazowej kuchence, dusi się wieprzowina w plasterkach. Moczy się ją w miseczkach z rożnymi  sosami, do tego są jarzyny, kofu, potrawa z dyni, zupa i ryż. Probujemy obowiazkowo kimczi, tzn kiszoną salatę pekinską na ostro. Nareszcie w hotelu mozemy na 2 godz wyciągnac nogi na luksusowych lozkach /koldra puchowa, zagorąca dla mnie, wędruje jednak do szafy /. Nowoscią dla nas jest sedes, ktory trzeba zaprogramowac na rozne mycia, podmycia. Deska klozetowa jest podgrzewana- ten luksus będzie na nas czekal w hotelach w czasie calej wycieczki. Odswiezeni wspolnie wychodzimy na miasto, na kolację. Mike prowadzi nas zaulkami i pokazuje gdzie i co mozna zjesc i jak trafic spowrotem. Dzielimy sie potrawami, zeby poznac rozne smaki,  a porcje są duze. Najlepszy wydaje sie omlet z jarzynami, grzybami i krewetkami, ja wybieram razem z Basia G. pieczoną makrelę i obowiazkowo koreanskie piwo. Mozna sobie wyobrazic jak mocno spalismy tej pierwszej w podrozy nocy.

Album

KLIKNIJ TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: