WOLNOŚĆ I BUNT cz. 5

Camus był mężczyzną przystojnym, o smutnym spojrzeniu, tajemniczym głosie, podobał się kobietom. W „Notatnikach” znajdujemy taki zapis: Seks prowadzi do nikąd. Nie chodzi o moralność, ale o nieproduktywność. Można mu ulegać, porzucając twórczość. Tylko z czystością łączy się rozwój osobisty. Seks daje zwycięstwo, ale tylko wolny od imperatywów moralnych. Rychło jednak staje się klęską – i jedynym zwycięstwem jest kolejne zwycięstwo nad nim: czystość…Rozkiełzany seksualizm prowadzi do filozofii nieznaczenia. Czystość, na odwrót, przywraca światu sens. Nie jedyne to jego notatki o seksie. Czy dlatego tyle uwagi mu poświęcał, że był jego niewolnikiem? Będąc w związku z jedną kobietą, pisał do drugiej: Nawet jeśli nie mam racji i nawet jeśli cierpisz, cóż obchodzi Cię cała reszta. Nie widzę w tej sytuacji niczego uwłaczającego, ponieważ ani Ty, ani ja nie zachowywaliśmy się niestosownie. Zresztą nawet gdyby ludzie tak uważali, doskonale wiemy, że tak nie było. Wiesz również to, że jeśli o nas chodzi, niczego nie zdążyliśmy zepsuć. Nie widzę w tym żadnego absurdu, byś do mnie pisała, odwiedziła mnie, zadzwoniła do mnie czy spojrzała na mnie czule…Nie mam niezachwianej pewności co do Twojej osoby. Może się mylę albo nie, wierzę jednak równie mocno jak Ty, że połączyła nas osobliwa więź, silniejsza niż wszystko inne, silniejsza od nas samych, dzięki czemu zawsze będziemy mogli do siebie powracać. O to właśnie Cię proszę, jeśli nie możesz mi dać reszty. To samo również ja Ci ofiaruję, ponieważ to wszystko, co dziś posiadam.  

Już sama rozmowa z kobietą sprawiała mu przyjemność. Wolał rozmawiać z kobietami niż z mężczyznami. Matka była dla niego całym światem. Ojca nie znał. Choć może się to wydać mało prawdopodobne, kilka kobiet, w tym samym czasie, kochał do końca życia. Nie był wiernym kochankiem, sam zaś wyrzucał im niewierność, nawet wówczas, jeśli się zaledwie zdrady domyślał. Pisał o zagrożeniach seksu dla pisarza, dla twórcy, dla rozwoju osobistego, który łączy się tylko z czystością, jednocześnie sam stosunki seksualne z kobietami traktował dość nonszalancko. Przyjaciele uważali, że kolekcjonuje kobiety. Piękna Simone Hié , obracająca się w środowisku artystycznym, długo opierała się urokowi Camusa. Została jego pierwszą żoną. Żarliwy związek przerwało jej uzależnienie od morfiny. Akurat na Paryż spadały bomby, wkrótce do stolicy Francji wkroczyła armia III Rzeszy (Camus zanotował: umrę młodo), gdy targały nim uczucia do dwóch kobiet, do Yvonne i Francine. W liście do Yvonne pisał do niej czule i zarazem nie krył, że myśli o Francine: Prawdopodobnie zmarnuję sobie życie, jeśli rozumieć je w potocznym tego słowa znaczeniu. Mam na myśli ewentualny ożenek z F., chyba że ona się na to nie zgodzi. Już od dawna nie dostaję od niej żadnych wiadomości…tak bardzo chciałbym Cię pocałować, a równocześnie odejść…będę igrał z losem, by ponieść porażkę: to właśnie usiłowałem Ci powiedzieć. Camus nikogo nie oszukiwał. Z jego uczuć do drugiej kobiety, Francine Faure (druga żona) zdawała sobie sprawę. Nie potrafił oprzeć się nadchodzącej, nowej miłości. Camus: Pozwólmy działać absurdalnemu bożkowi, który jest dokładny i elegancki, nieco ironiczny i strasznie szybki, kiedy uderza. Jego religia polega na tym, by nie starać się unikać ciosów, lecz umieć je przyjmować. Camus jako mężczyzna nie zawsze dawał sobie radę z życiem. Natomiast w umiejętność tę uzbrajał bohaterów swych powieści.  

Camus w sferach paryskich intelektualistów był postacią powszechnie znaną. Po II wojnie światowej, Paryż jeszcze przez kilka lat, kontynuował przedwojenny status kulturalnej stolicy świata. Kawiarnie zamieniły się w miejsce gorących dysput. Prowadzili je Albert Camus, Jean – Paul Sartre i jego towarzyszka życia Simone de Beauvoir. Jadali wspólnie obiady, pili wino do późnych godzin nocnych, w la Rose rouge słuchali śpiewu Juliette Gréco. Sceptycyzm Camusa odbierali jako cynizm. Różnili się w poglądach na wiele tematów. Sartre i Simone de Beauvoir wyznawali radosny ateizm. Camusowska niewiara była wyrazem niepokoju i bezradności. Sartre – powiedzieć można – był prostackim ateistą, odrzucał Boga jako przeżytek i burżuazyjny skansen. Camus toczył ciągły spór z Bogiem, czy raczej o Boga, albo przeciwko Niemu. Dał tego wyraz „Dżumie”, w postaciach doktora i jezuity. Camusa interesuje cierpienie człowieka. Ono jest odbiciem jego stosunku do Boga. W „Notatnikach”: Sens mojego dzieła: tylu ludzi jest pozbawionych łaski. Jak żyć bez łaski? Trzeba na to przystać i uczynić, czego nie uczynił chrystianizm: zająć się potępionymi.   

Ostatecznie Camusa i Sartre  poróżni stosunek do stalinizmu. Sartre uważał, że kto z jakiegokolwiek powodu nie popiera Związku Sowieckiego, nie może zasiadać w gronie ludzi postępowych. Camus zatem został wykluczony. Sartre nie przebierał w słowach, uchodził za króla intelektualistów, z jego opinią liczyła się intelektualna stolica świata. Sartre w czasie wojny, w ruchu oporu się nie pojawił. Natomiast po wojnie należał do najbardziej żarliwych lustratorów. Ponieważ wśród francuskich literatów i artystów przeważali kolaboranci, Sartre miał pole do popisu. Camus, który działał w ruchu oporu, był ostrożny w ferowaniu wyroków.

Gdy wybuchła II wojna światowa i po zawarciu paktu Ribbentrop –Mołotow doszło do IV rozbioru Polski, Camus uznał to wydarzenie za mało ważne. Przypuszczał, że Związek Sowiecki jedynie prowadzi jakąś grę i wkrótce ruszy Polsce z pomocą. Deklarował się przy tym jako pacyfista, bomby zaś już zdążyły spaść na Warszawę. François Mauriac ( również działał w ruchu oporu) po wojnie głosił hasło pojednania Francuzów. Tych, którzy kolaborowali z hitlerowcami z tymi, którzy działali w podziemiu. Jako chrześcijanin domagał się przebaczenia kolaborantom. Camus przeciwstawił się miłosierdziu, apelując o sprawiedliwość. Odrzucał miłosierdzie na tamtym, dla niego jako niewierzącego, nieistniejącym świecie. Domagał się sprawiedliwości tu, na ziemi. Polemika wierzącego z ateistą rozgorzała na łamach powojennej prasy francuskiej. Camus opowiedział się nawet za karą śmierci. Jednak, gdy przyszło do konkretnych działań podpisał się pod listem o ułaskawienie pisarza Roberta Brasillacha ( nie kryjąc przy tym odrazy do zdrajcy; ostatecznie Brasillach został stracony, był to we Francji jedyny wyrok śmierci na pisarzu, więcej wyroków wykonano na dziennikarzach). Spór między Camusem a Mauriaciem był sporem między członkami ruchu oporu, każdy z nich prawo do głosu, takiego prawa moralnego Sartre nie miał a wypowiadał się najgłośniej i najbardziej radykalnie.

Sartre wobec Camusa zaskoczył wszystkich wspomnieniem pośmiertnym, pełnym peanów na cześć Camusa. W jednym z wywiadów oświadczył, że łączyło ich wiele, zaś Camus nigdy nie robił mi świństw i ja również mu nie robiłem, co jak wiadomo, w odniesieniu do autora „Muru” było nieprawdą. Sartre był doktrynerem. Camus – wrażliwym na cierpienia człowieka myślicielem. Autorowi „Dżumy” przypisywano pesymizm. Przypisywali mu go chrześcijanie i komuniści. Camus: Powiedziałbym, że na ludzki los patrzę pesymistycznie, natomiast jestem optymistą, co się tyczy człowieka.   Nie krył, że wierzącym zazdrości wiary. Sam musiał się zadowolić tym, co względne. Zasady moralne, tak jak wiedzę – trzeba zdobywać samemu. Camus żałując, że nie wierzy w Boga pisał: Bóg był – i jak sądzę jest jedną z szans człowieka, a tym wszystkim, którzy się od niego odwrócili, pozostaje odnalezienie innej drogi, jednakże bez zbytniej pychy i bez zbytnich złudzeń.   

Jerzy Klechta

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: