KOŚCIÓŁ, NAUKA I PRÓBY POGODZENIA WIARY Z ŻYCIEM

ANDRZEJ KORASZEWSKI

Wielu wie­rzą­cych patrzy z nadzieją na papieża Fran­ciszka. Dostrze­gają każdy ludzki gest i mają nadzieję, że przy­wróci ich Kościo­łowi ludzką twarz. Jest skromny, jeź­dzi zwy­kłym samo­cho­dem, cho­dzi w zwy­czaj­nych czar­nych butach, zadzwo­nił do swo­jego sprze­dawcy gazet w Argen­ty­nie. Chyba powie­dział coś przy­ja­znego wobec gejów, ale Waty­kan pro­stuje… Ten papież jest sym­pa­tyczny, może wresz­cie… Nadzieje są różne, ale wszyst­kie dziw­nie przy­po­mi­nają nasze nadzieje na socja­lizm z ludzką twa­rzą sprzed sześć­dzie­się­ciu lat. Wtedy też, nie­mal rów­no­le­gle, poja­wiły się nadzieje na Kościół kato­licki z ludzką twa­rzą.

W cza­sach mojej mło­do­ści papież Jan XXIII wystą­pił z ini­cja­tywą, którą po latach oce­nić można jako próbę nowej inter­pre­ta­cji Ewan­ge­lii i dosto­so­wa­nia jej wykładni do współ­cze­sno­ści.

Drugi Sobór Waty­kań­ski nie zmie­nił jed­nak świata; wstrzą­snął posa­dami Kościoła kato­lic­kiego, ale zda­niem roz­go­ry­czo­nych nie przy­niósł spo­dzie­wa­nej odnowy, zaś zda­niem wielu pra­wo­wier­nych był waż­nym wyda­rze­niem, do któ­rego nie warto już dzi­siaj powra­cać.

Jan XXIII był Wło­chem, spę­dził dłu­gie lata w waty­kań­skiej dyplo­ma­cji i wie­dział co robić, aby nie stać się więź­niem kurii. Być może oso­bli­wym atu­tem Jana XXIII był jego wiek w chwili, gdy obej­mo­wał papie­ski urząd.

Kar­dy­nała Ron­cal­lego wybrano w jede­na­stym gło­so­wa­niu i nikt począt­kowo nie prze­wi­dy­wał, że ten sto­jący już nad gro­bem waty­kań­ski dyplo­mata może mieć rewo­lu­cyjne skłon­no­ści. Prawda, że rok był szcze­gólny. W 1958 roku świat chciał jesz­cze wie­rzyć w odprę­że­nie mię­dzy Wscho­dem i Zacho­dem, w odwilż, w odkła­ma­nie histo­rii. Histo­ry­ków zdu­miał wybór imie­nia – był już jeden Jan XXIII; w roku 1415 został usu­nięty z papie­skiego urzędu przez sobór w Kon­stan­cji. Przez wybór tego imie­nia kar­dy­nał Ron­calli powie­dział coś, co począt­kowo bar­dzo trudno było zro­zu­mieć, co stało się jed­nak oczy­wi­ste z chwilą, gdy – zale­d­wie w kilka mie­sięcy po obję­ciu urzędu – nie­spo­dzie­wa­nie oznaj­mił zamiar zwo­ła­nia soboru.

W Związku Radziec­kim wal­czono jesz­cze wów­czas z kul­tem jed­nostki i obie­cy­wano solen­nie trwałe przej­ście do zasad kolek­tyw­nego kie­row­nic­twa. Czy ist­nieje jakiś zwią­zek mię­dzy tym co działo się wów­czas w Moskwie, a wyraź­nym nawią­za­niem przez Jana XXIII do soboru w Kon­stan­cji? Sobór w Kon­stan­cji, cokol­wiek byśmy sądzili o jego innych posta­no­wie­niach, usta­no­wił zasadę nad­rzęd­nej wła­dzy zgro­ma­dze­nia bisku­pów nad wła­dzą papieża; zasadę, która była naj­pierw igno­ro­wana, a następ­nie została prze­kre­ślona posta­no­wie­niami kolej­nych papieży.

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: