PEJZAŻE METROPOLII ŚMIERCI – recenzja ksiazki

Nadeslala

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Był historykiem. Obiektywnym i zdystansowanym badaczem nazizmu i Holokaustu. Pisał naukowe artykuły. Teraz mierzy się z osobistą pamięcią ocalenia i mówi “ja”. Odrzuca tradycyjną formę wspomnień na rzecz rozważań.

 Otto Dov Kulka wraca do Auschwitz-Birkenau na wiele sposobów. W snach i osobiście. Tuż po wojnie, by zeznawać jako świadek w krakowskim procesie zbrodniarzy wojennych i ponownie w 1978 roku, przy okazji pobytu w Polsce na konferencji naukowej. Słowo pisane wydane drukiem to zapewne ostatnia podróż “tam”. Ostatnia i ostateczna. Dosłownie i symbolicznie schodzi po zachowanych stopniach zburzonego krematorium do miejsca, gdzie była komora gazowa. Używa mocnych porównań: metropolia śmierci (Auschwitz), podsystem śmierci (druty kolczaste), miasto satelickie metropolii śmierci (Stutthof). Ma do tego prawo ten, kto przeżył “małą” śmierć (szczegółów nie zdradzę), a “wielkiej” umknął cudem.

 Czy ma także prawo do zemsty? “Każdy myślał wtedy o zemście, którą nazywano po imieniu.” Najsilniej pod szubienicą, świadkując publicznej egzekucji i przysłuchując się rozmowom więźniów w baraku szpitalnym.

 Co zrobimy oprawcom po wojnie? Jak “rozwiążemy kwestię niemiecką”? Kobiety, dzieci i starców utopimi w oceanie, a mężczyzn skierujemy do niewolniczej pracy. Zrobimy im wszystko, co najgorsze… wszystko, tylko nie Auschwitz. Otto Dov Kulka – żydowskie dziecko z Terezina – getta, które służyło Himmlerowi i Eichmannowi do mydlenia oczu zagranicznym instytucjom. My mordujemy Żydów?! Spójrzcie na Terezin! Ta “pokazowa wizytówka” była jednym z wielu perfidnych kłamstw nazistów i miała swój ciąg dalszy w Auschwitz-Birkenau. Na wypadek, gdyby i tam zawitała Komisja Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, stworzono “wzorcowy” obóz rodzinny, oraz prowadzony przez Frediego Hirscha blok dziecięcy.

 W cieniu krematoriów mali więźniowie śpiewali “Odę do Radości” Schillera. O czym myślał wtedy chórmistrz Imre? Składał hołd wyższym wartościom, czy dawał upust bezgranicznemu sarkazmowi? A jeśli sarkazmowi, to zrodzonemu z potrzeby rozrywki, czy sięgającej otchłani rozpaczy?

“O Radości, iskro bogów, kwiecie Elizejskich Pól, Święta, na twym świętym progu staje nasz natchniony chór. Jasność twoja wszystko zaćmi, złączy, co rozdzielił los. Wszyscy ludzie będą braćmi, tam, gdzie twój przemówi głos…”

 “Pejzaże metropolii śmierci” to operacja na otwartym mózgu ocalonego z Zagłady. I my bierzemy w niej udział.

 Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

http://www.fzp.net.pl/ksiazki/pejzaze-metropolii-smierci

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: