Uncategorized

Szmalcownicy i Sprawiedliwi żyli obok siebie.

„Jedno żydowskie dziecko ocalisz, a moich czworo zginie”

 

 


Kiedy skuleni w piwnicach, na poddaszach i skrytkach Żydzi, wsłuchiwali się w każdy ruch, Gestapo szalało. Sprawiedliwi ryzykowali wszystkim. Los Polaków przyłapanych na ukrywaniu Żydów był przesądzony – będą wieszani, rozstrzeliwani, ich domy zrówna się z ziemią. Wśród heroicznych decyzji, przyjaźni i miłości, strach, choć momentami przytłaczający, nie sparaliżował tych, którzy historię swojego życia przedstawili w „Dziewczynach Sprawiedliwych” Anny Herbich.

 

  • Nazwisk wszystkich ludzi, którzy ratowali Żydów podczas II WŚ, nie poznamy nigdy. Faktem jest jednak, że najliczniejszą wśród nich grupą są Polacy
  • – Prawda o naszej historii jest znacznie ciekawsza niż oklepane sztampy. Bohaterstwo Polek i Polaków nie podlega żadnej dyskusji – podkreśla w trakcie rozmowy Anna Herbich
  • Stara żydowska zasada brzmi: kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat. Pomyślcie, ile światów uratowali polscy Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata

Ukazała się właśnie najnowsza książka Anny Herbich „Dziewczyny Sprawiedliwe”. Każda z siedmiu jej bohaterek otrzymała odznaczenie Yad Vashem. Pokolenie Sprawiedliwych i świadków okrutnych lat odchodzi. To moment, by wysłuchać ich opowieści.

Katarzyna Szewczuk: Piszesz, że matkom było najtrudniej. Jedna ze scen z Twojej książki: Żyd, doktor, który uratował przed wojną życie pana domu, błaga na kolanach jego żonę, by zmieniła zdanie i zgodziła się go ukryć przed Niemcami. 

Anna Herbich: Ta scena była niezwykle dramatyczna, rozdzierająca. Opór przed przyjęciem kolejnego żydowskiego uciekiniera nie wypływał jednak ze złych intencji. Ta pani po prostu panicznie bała się, że Niemcy wpadną na ich trop i zamordują jej rodzinę. „Jedno żydowskie dziecko ocalisz – mówiła do męża – a moich czworo zginie.” Trudno rzeczywiście wyobrazić sobie ten straszliwy dylemat, przed którym stały matki, do których drzwi pukali Żydzi.

Decyzja wymagała nie tylko olbrzymiego heroizmu, ale wręcz przełamania instynktu samozachowawczego. Sama jestem matką i przepełnia mnie podziw dla tych kobiet.

Całe szczęście przytoczona przez ciebie historia skończyła się szczęśliwie. Żydowska rodzina w komplecie przeżyła wojnę na strychu polskiej rodziny. Jednak te kilka miesięcy dla obu stron były piekłem. Zarówno Polacy, jak i Żydzi, żyli w ustawicznym strachu, napięciu nerwowym. Bali się, że Niemcy odkryją kryjówkę i wszystkich zamordują.

Inny obraz. Maj, trwa wojna. Dwie koleżanki siedzą przed młynem i zrywają źdźbła trawy. Żydówka mówi do Polki: wiesz, za kilka dni ja nie będę już żyć. Dziewczynka nie ma wątpliwości, co robić, choć jest jeszcze dzieckiem?

Obie dziewczyny – Belę i Łucję – łączyła przedwojenna przyjaźń. Dziewczyny rozdzieliła wojna. Bela była już w getcie, gdy pewnego dnia, przyciskając twarz do drutów kolczastych, zauważyła Łucję. Rozmowa trwała chwilę – spotkania przy murze były niebezpieczne. Niemcy mogli otworzyć ogień w stronę dzieci.

Dziś nie wiemy, jak dokładnie to się udaje, ale Bela wychodzi na chwilę z getta, by spotkać z przyjaciółką. Wtedy wyznaje Łucji, że jej dni są już policzone – trwały wywózki Żydów do obozów zagłady. Bela, choć żyła ze świadomością wyroku, nie poprosiła Łucji o pomoc. Wiedziała, że nie może tego zrobić. Nie mogła żądać od przyjaciółki, by ta narażała dla niej życie. I tu Łucja wychodzi z inicjatywą.

Dzieci w getcie warszawskim - data nieznana

Dzieci w getcie warszawskim – data nieznana

 

Uznała, że jeżeli zachowa się biernie i nie pomoże Beli, całe jej późniejsze życie będzie zmarnowane. Straci sens. Ta decyzja to dla niej był test człowieczeństwa. Młoda dziewczyna przekonała rodziców, że należy przyjąć do domu Belę. Oni na początku oponowali, bali się ukrywać Żydówkę. Łucja postawiła jednak na swoim. Bela wojnę przeżyła.

Czy Sprawiedliwi, wspominając swoją decyzję, mówią otwarcie, że mieli wątpliwości jak postąpić? 

Sprawiedliwi byli bohaterami, ale byli też ludźmi. I jak każdy – wahali się, przeżywali rozterki. W przypadku bohaterek mojej książki, całe szczęście, były to tylko chwile. Mimo kolosalnego ryzyka decydowały się ratować żydowskich bliźnich. Niemcy wprowadzili w okupowanej Polsce karę śmierci dla ratujących Żydów, by od tego odstraszyć, sterroryzować polskie społeczeństwo. Sprawiedliwi zastraszyć się nie pozwolili.

Jak wyglądała codzienność tych, którzy ukrywali Żydów? Ze wspomnień wybija się bohaterstwo, ale też czytamy o zwątpieniu, konfliktach i strachu.

Pomaganie często trwało wiele miesięcy, a nawet kilka lat. Przez cały ten czas Sprawiedliwi nie byli pewni dnia, ani godziny. Zdarzało się więc, że pomiędzy ratującymi, a ratowanymi dochodziło do napięć i sporów. Trudno się temu dziwić – przecież przez długi czas musieli żyć razem pod jednym dachem wcześniej obcy sobie ludzie. Mieli zszargane nerwy. Bywało więc, że kłótnie wybuchały z byle powodu: a to ktoś nie zmył naczyń, a to wydoił kozę i nie podzielił się mlekiem. Jak to wśród domowników.

Bohaterstwo Polek i Polaków ratujących Żydów nie podlega jednak żadnej dyskusji. To bohaterstwo najwyższej próby. O ile żołnierz na froncie narażał tylko własne życie, oni narażali życie swoje i swoich rodzin. Nie mam słów, żeby wyrazić mój podziw dla tych ludzi. Gdy w trakcie pisania „Dziewczyn Sprawiedliwych” rozmawiałam z Polkami ratującymi Żydów – nie mogłam wręcz uwierzyć, że te kobiety dokonały tak wspaniałych czynów. Możemy być z nich dumni. Ale oczywiście ratowanie Żydów często nie było sielanką. Mówiliśmy już o dylematach, rozterkach, strachu.

Obok Sprawiedliwych mieszkali Niemcy i szmalcownicy, ale na tych pierwszych, jak pokazuje historia ciotki pani Wandy, cios mógł spaść z najmniej spodziewanej strony. Gdy ciotka Wandy idzie do spowiedzi, ksiądz stwierdza, że musi wyrzucić z domu Żydów, jeśli chce rozgrzeszenie.

Calosc TUTAJ

Anna Herbich jest autorką serii książek poświęconych historiom opowiadanym przez kobiety – „Dziewczyny z Wołynia”, „Dziewczyny z Solidarności”, „Dziewczyny z Syberii” i „Dziewczyny z Powstania”, w której jedną z bohaterek jest babcia pisarki. Najnowszą książką autorstwa Anny Herbich są „Dziewczyny Sprawiedliwe”.

Anna Herbich wcześniej pracowała w „Rzeczpospolitej”.

Kategorie: Uncategorized

3 odpowiedzi »

  1. Panie ml: kontakt utrzymywała, ale była żelazna kurtyna, a ponadto drobny szczegół-wszyscy Polacy z obecnej Litwy, Białorusi i Ukrainy zmienili adres bo wyjechali po zmianie granic załatwionej w Jałcie.

  2. No dobrze, ale przedtem utrzymywala stosunki dyplomatczne z Izraelem-i nic,jakos „Sprawiedliwyh” nie przybylo

  3. Aby zrozumieć dlaczego Sprawiedliwych w Polsce jest tylko 7000 trzeba znać historię. Polska ponad 20 lat nie utrzymywała kontaktów dyplomatycznych z Państwem Izrael.
    Korespondencja ze znajomymi z Izraela i Stanów zjednoczonych była przez Bezpiekę czytana i konfiskowana. Polacy, którzy korespondowali z Zachodem byli wzywani na UB i grożono im wyrzuceniem z pracy. Ich dzieci nie były przyjmowane na studia. Ja to pamiętam, młodzi nic o tym nie wiedzą no bo skąd mają się dowiedzieć.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: