KIEDYŚ BYLIŚMY BRAĆMI – recenzja ksiazki

Nadeslala Aleksandra Buchaniec-Bartczak

kiedys-bylismy-bracmi

Maksymę Alfreda Hitchcocka o trzęsieniu ziemi, od którego powinien rozpoczynać się film i nieprzerwanie rosnącym napięciu można także zastosować do książek. “Kiedyś byliśmy braćmi” to niewątpliwie jedna z nich. Bliski autorowi suspens, a także sama fabuła sprawiają, że od książki nie sposób się oderwać, ani przewidzieć jej zakończenia.

Na przyjęciu dobroczynnym do Elliota Rosenzweiga – wielkiej “szychy” w świecie polityki i biznesu, a także szczodrego filantropa podchodzi niepozorny Ben Solomon, mierzy weń z pistoletu (jak się później okaże – nienabitego), oznajmiając bez cienia wątpliwości wszystkim zgromadzonym i zamarłym z przerażenia gościom, że to zakłamany hitlerowski kat – SS-Hauptscharführer Otto Piatek.

Oskarżenie wydaje się absurdalne, wszak Rosenzweig to Żyd, w dodatku były więzień KL Auschwitz. Na jego przedramieniu widnieje wytatuowany obozowy numer.

Gdy jeden mężczyzna jest przekonany, że oto właśnie odnalazł Rzeźnika z Zamościa, drugi zleca swoim współpracownikom jego poszukiwania. Dobrze wie, jak krucha bywa reputacja i jak łatwo można jej zaszkodzić. Tylko prawdziwy Otto Piatek zdoła zamknąć ludziom usta, tym bardziej, gdy domniemanemu grozi proces sądowy.

Przyznam, że mam problem z kategoryzacją tej powieści. Sensacja, albo thriller prawniczy to w przypadku debiutu Balsona nieco przyciasne szufladki. Może dlatego, że sensacji i thrillerom nie po drodze z Holokaustem, a to właśnie Holokaust znalazł się w centrum twórczych zainteresowań adwokata z Chicago.

Ocalenie Bena, gehenna jego bliskich, niezachwiana miłość Bena do Hanny, uczucie rodzące się pomiędzy prawniczką Cat i detektywem Liamem, przyjaźń trójki doświadczonych przez życie ludzi, dla których prawda i sprawiedliwość znaczą więcej niż spokój i pieniądze, tropienie nazisty… Każda z tych historii, każdy z tych wątków wciąga i budzi żywe emocje. A wszystko to w jesienno-zimowej oprawie, w cieple ognia z kominka i wspólnie spędzanych świąt.

“Kiedyś byliśmy braćmi” – fikcja literacka tak niewiarygodna, jak niewiarygodne może być tylko samo życie.

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

http://www.fzp.net.pl/ksiazki/kiedys-bylismy-bracmi

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Świat Książki.

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: