Oswiadczenie Teatru Zydowskiego

 Oswiadczenie Teatru Zydowskiego na samym dole

Ponizej artykul ktory ukazal sie w Wyborczej 10 czerwca

Aktorzy Teatru Żydowskiego w tym tygodniu wystawiali spektakle pod gołym niebem na placu Grzybowskim. Nie mogą ich wystawiać w swoim teatrze. Budynek przejął deweloper. Nie pozwala na spektakle, przekonując, że nie pozwala na to stan techniczny. Jak to się stało, że aktorzy stracili swoją siedzibę? – To efekt zdumiewającej nieroztropności biznesowej dotychczasowego właściciela budynku – ocenia architekt, który przeanalizował sprawę.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

teatr zydowskiBudynek Teatru Żydowskiego przy placu Grzybowskim 12/14 od pół wieku był własnością Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. Towarzystwo przez dekady ściśle współpracowało z teatrem. Kilka lat temu towarzystwo rozpoczęło starania o zastąpienie budynku obiektem znacznie wyższym. W ub.r. sfinalizowało sprzedaż budynku firmie deweloperskiej Ghelamco. Inwestor liczy, że zbuduje w tym miejscu wieżowiec o wysokości co najmniej 80 metrów. W umowie podpisanej z towarzystwem firma zobowiązała się, że obok wieżowca zbuduje nowy teatr. Zadeklarowała, że wyda na to 56 mln zł, a kolejne 13 mln zł przeznaczy na wyposażenie placówki.

Ghelamco obiecywało, że teatr nie będzie musiał przerywać działalności, bo inwestycję da się zorganizować tak, by aktorzy ze starej siedziby przenieśli się do nowej. Tej obietnicy nie udało się dotrzymać. Inwestor zapewnia, że nie była to jego wina, bo po podpisaniu umowy odkrył, że budynek jest w katastrofalnym stanie. Dotychczasowy właściciel – TSKŻ – nie zadbał nawet o to, by usunąć usterki systemu przeciwpożarowego, które jeszcze w 2011 r. wskazywała straż pożarna. Twierdzi, że nie miał innego wyjścia, jak natychmiast zamknąć budynek, nie dopuszczając, by organizowano w nim wydarzenia publiczne.

Sprawę Teatru Żydowskiego przeanalizował architekt Paweł Detko. Przekazał „Stołecznej” swoją analizę, w której diagnozuje: – To efekt bezgranicznej naiwności i nieporadności biznesowej Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce.

„Obiecanki niepotwierdzone pozwoleniem na budowę”

Paweł Detko przypomina: „Sprawę rozpoczął w listopadzie 2011 roku własny wniosek TSKŻ do planu miejscowego otoczenia placu Grzybowskiego, w którym poproszono o zgodę na zastąpienie budynku teatru 175-metrowej wysokości wieżowcem, z wszelkimi funkcjami komercyjnymi, jakie można wymyślić, oraz częścią społeczno-kulturalną dla TSKŻ. Umowę zbycia działki podpisano gdzieś w 2015 roku, czyli zanim wybrano projekt, zanim uzyskano prawomocną decyzję o warunkach zabudowy na nowy obiekt, mający jakoby mieścić teatr, sale wystawowe, izbę pamięci projektantów budynku… W dokumentach opublikowanych na stronie http://www.nowasiedziba.tskz.pl nie znalazłem tej umowy lub porozumienia. A przecież to była podstawa zbycia własności na rzecz dewelopera, które dokonało się po uzyskaniu przez TSKŻ uprawomocnienia decyzji o rozbiórce teatru”.

Decyzję o rozbiórce budynku teatru wydali w 2015 r. śródmiejscy urzędnicy. Jak to możliwe, skoro teatr, zbudowany w latach 1966-67, w oparciu o koncepcję słynnego architekta Bohdana Pniewskiego, był objęty ochroną w studium zagospodarowania miasta jako tzw. dobro kultury współczesnej, zasługujące na ochronę? – To efekt starań samego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce – wskazuje Paweł Detko

„Wywalczyli u generalnego konserwatora zgodę na rozbiórkę”

„Budynek teatru i TSKŻ był chroniony silnie, bo wpisem do rejestru zabytków jako część układu urbanistycznego placu Grzybowskiego, oraz słabiej, jako „współczesne dobro kultury”, wpisem do Studium Uwarunkowań i Kierunków Rozwoju Miasta [to „planistyczna konstytucja” miasta, z którą zgodne muszą być wszystkie plany zagospodarowania – red.]. (…) Wnioski o pozwolenie na rozbiórkę teatru oprotestowywał przez kilka lat stołeczny konserwator zabytków. Ale samo Towarzystwo po kilku odwołaniach – w ciszy gabinetów – w 2015 roku pokonało ten problem. Po drodze, m.in. w 2013 r., uzyskało uchylenie przez Generalnego Konserwatora Zabytków jednej z odmownych decyzji stołecznego konserwatora. TSKŻ dokonał tego siłami własnego pełnomocnika, po kilkuletnich bojach ze stołecznym konserwatorem zabytków, który był od początku przeciwny” – zaznacza Paweł Detko. Dodaje: „Aby pokonać opór władz miasta i Konserwatora – jak widzę pobieżnie z omówienia treści dokumentów na stronie TSKŻ – Towarzystwo musiało dowodzić, że obiekt jest w stanie zagrożenia i wymaga rozbiórki oraz że nie jest wartościowy na tyle, by go chronić, a co więcej, że świadek getta, jakim jest plac Grzybowski, nie musi być chroniony w dawnej dwu-trzypiętrowej skali zabudowy, jaka tu była w czasach, gdy Żydzi handlowali i spacerowali tu pod kościołem i synagogą Nożyków [jak sądzę, handlowali dużo roztropniej niż dzisiejsi ich spadkobiercy]. Zaznaczę, że plac był od XVII wieku rynkiem Jurydyki Grzybów. Kto ciekaw, niech jej poszuka w historii Warszawy”.

„Zdumiewający akt nieroztropności biznesowej”

Paweł Detko przyznaje: „Sprawdziłem, że część zagrożeń pożarowych jest realna. Co nie znaczy, że nie można tych zagrożeń usunąć przez zabezpieczenie stalowej konstrukcji nad widownią, przebudowę wyjść pożarowych czy korektę podziału na tzw. strefy pożarowe. Budynek był budowany w czasach, gdy przepisy, środki techniczne i wiedza o sposobach zabezpieczania przeciwpożarowego budynków, zwłaszcza likwidacji zagrożeń dla ludzi, była w Polsce w powijakach”.

Architekt przypomina, że TSKŻ sprzedał nieruchomość przy pl. Grzybowskim firmie Ghelamco, zanim wydane zostało pozwolenie na budowę, w którym opisany byłby budynek zawierający salę teatru i inne pomieszczenia, jakie miało wykorzystywać towarzystwo. Ba, nie istnieje nawet decyzja o warunkach zabudowy dla takiego budynku. „Nieodwołalne przeniesienie własności do nieruchomości bez któregokolwiek z tych dokumentów jest zdumiewającym aktem nieroztropności biznesowej. Gdybym był członkiem TSKŻ, to zebrałbym wymagane statutem podpisy i zwołał Walny Zjazd, a wcześniej zatrudnił ekspertów do przygotowania dyskusji nad absolutorium dla władz TSKŻ” – pisze Paweł Detko. Dodaje: „Należy zwrócić uwagę, że w każdej chwili możliwe jest uchwalenie (…) planu miejscowego otoczenia placu Grzybowskiego [Rada Warszawy podjęła uchwałę o przystąpieniu do prac nad tym planem już w sierpniu 2010 r. – red.]. Ostatnia wersja planu, którą widziałem, nie pozwala w tym miejscu na wieżowiec i chroni teatr w/g projektu Władysława Jotkiewicza. Czyli za kilka miesięcy może się okazać, że także deweloper zostanie pozbawiony prawa budowy wieżowca, a plan nakaże utrzymanie lub odbudowę teatru w obecnym kształcie. To oczywiście mało prawdopodobne, bo i miasto jest nierychliwe w uchwalaniu planów, a i deweloper już po uchwaleniu ma zawsze możliwości skutecznego jego podważania czy zaskarżania do Wojewody”.

„Wieżowce budzą przerażenie zupełne”

Architekt zwraca uwagę na prezentowane publicznie koncepcje wieżowca, jaki miałby stanąć na miejscu Teatru Żydowskiego. Ocenia, że część z nich „budzi przerażenie zupełne”, a jedna jest „dość zręczna”, ale też pokazuje „zgniecenie placu Grzybowskiego przez wieżowce mające być zbudowane na własne życzenie spadkobierców żydowskiej społeczności z tym miejscem związanej”.

Architekt podsumowuje: „Naiwność – a mówię tak, bo nie zwykłem nikogo pochopnie posądzać o złą wolę – członków zarządu i pozostałych władz TSKŻ – była chyba bezgraniczna. Doprowadzono do tego, że organizacja wyższej użyteczności, skupiająca resztkę polskich Żydów, mająca służyć zachowaniu ich żywej kultury i tożsamości, pozbyła się nie tylko dobrego teatru wystawiającego sztuki w zanikającym chyba nawet w Izraelu języku jidysz i dającego dobre przedstawienia w języku polskim, ale przyczyniła się przy tym do dewastacji zabytkowego placu Grzybowskiego i przestrzennych śladów Małego Getta. Dodajmy, że to samo Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce nie było zainteresowane odbudową synagogi na Pradze, a nie słyszałem też, by coś robiło dla ochrony pamiątek pożydowskich, jak dwa dobrze znane mi zabytki: unikalny Sztetl w Raciążu [z synagogą] czy miejsce męczeństwa Żydów w Kutnie na terenie dawnej cukrowni Konstancja”.

***************

Warszawa, 10 czerwca 2016 roku

Oświadczenie Teatru Żydowskiego

W ostatnich dniach Teatr Żydowski przeżywa najgorszy okres w czasie swojej kilkudziesięcioletniej działalności w siedzibie na Placu Grzybowskim. W dniu 9 czerwca b.r. firma deweloperska Ghelamco zablokowała dostęp do Teatru Żydowskiego dla pracowników oraz publiczności teatralnej. Budynek teatru został ogrodzony płotami i napisami z informacją, że budynek grozi katastrofą budowlaną. Publiczność nie została wpuszczona na spektakl. Aktorzy spontanicznie zagrali fragmenty „Skrzypka na dachu” na Placu Grzybowskim – po prostu na ulicy.  

Właścicielem działki i budynku, w którym mieści się Teatr Żydowski, był do niedawna TSKŻ. Pieniądze na zakup gruntu i budowę siedziby Teatru Żydowskiego  otrzymał w latach 60. od The American Jewish Joint Distribution Committee. W akcie notarialnym jest zapis mówiący o tym, że w tym miejscu na zawsze ma pozostać Teatr Żydowski.

Od lat TSKŻ prowadził rozmowy z deweloperem – firmą Ghelamco, która jesienią ubiegłego roku kupiła grunt wraz z budynkiem, w którym siedzibę ma teatr, pod budowę 30-piętrowego biurowca. Od lat padały deklaracje Ghelamco, że nowa inwestycja powstanie w dwóch etapach. W pierwszym powstanie siedziba Teatru – w czasie budowy teatr będzie grał w dotychczasowej siedzibie, a po przeniesieniu się teatru do nowej, w pełni wyposażonej siedziby, powstanie drugi etap z biurowcem.

30 maja b.r. Powiatowy Inspektor Nadzoru budowlanego wydał decyzję zakazującą działalności Teatru Żydowskiego ze względu na stan techniczny budynku zagrażający życiu. Zastosowaliśmy się do tej decyzji i odwołaliśmy przedstawienia. 4 czerwca b.r. Mazowiecki Wojewódzki Inspektorat Nadzoru budowlanego wstrzymał decyzję Powiatowego Inspektoratu. Wstrzymanie decyzji z 30 maja oznacza powrót do stanu prawnego sprzed jej wydania.

TSKŻ oraz firma Ghelamco usiłują wmówić opinii publicznej, że za obecny stan budynku odpowiada wyłącznie Teatr. Nie jest to prawdą. Zgodnie z wieloletnią umową najmu to właśnie na TSKŻ, jako właścicielu nieruchomości, spoczywał obowiązek dbania o stan techniczny budynku. TSKŻ uchylał się od tego obowiązku tłumacząc się brakiem środków.

Nie przeprowadził żadnych remontów i modernizacji. W tej sytuacji w 2011r. Teatr zwrócił się do TSKŻ z propozycją wspólnego wystąpienia o dotację ze środków unijnych na kapitalny remont i modernizację budynku. Jednak TSKŻ odmówił i poinformował nas o zawarciu przedwstępnej umowy sprzedaży działki i budynku firmie Ghelamco. Jeszcze kilkakrotnie Teatr Żydowski prosił o zgodę na wystąpienie o dotację, ale za każdym razem otrzymywał odpowiedź: skoro budynek ma być zburzony nie ma sensu inwestowanie w jego obecną siedzibę.

Ghelamco przedstawiło ekspertyzę opisującą katastrofalny stan budynku; my przedstawiliśmy ekspertyzę przygotowaną przez Instytut Techniki Budowlanej, która mówi o zużyciu budynku, ale nie potwierdza bezpośredniego zagrożenia. Czy połowa budynku jest w stanie katastrofalnym, a druga połowa w doskonałym, umożliwiającym działanie firm handlowo-usługowych prowadzących działalność publiczną? To rozsądzi odpowiedni organ administracyjny. Na razie Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego 9.06. b.r. publicznie oświadczył, że dotychczas przedstawione dokumenty nie potwierdzają bezpośredniego zagrożenia życia ludzi w budynku zajmowanym przez Teatr. Teatr jest po to, aby grać dla swojej publiczności.

Gołda Tencer

Dyrektor Teatru Żydowskiego

Dorota Flinker

Pełnomocnik ds. inwestycyjnych, inż. budownictwa

Katarzyna Olszewska

Główna Księgowa

 

5 komentarzy to “Oswiadczenie Teatru Zydowskiego”

  1. W artykule (skopiujcie nim ukryją) http://warszawa.wyborcza.pl/1,150427,20253714.html „Michał Wojtczuk 17.06.2016 Teatr Żydowski w Warszawie: Tu nikt nie jest samobójcą” {…} „Damian Woźniak wyciąga gruby segregator z pismami wysłanymi od 2012 r. do różnych biur ratusza, w których Ghelamco alarmowano o złym stanie budynku. Twierdzi, że zostały zignorowane.”, a tymczasem – cytowałem już – ten sam pan z Ghelamco w tych latach pisał do Dyr. Biura Kultury W-wy http://nowasiedziba.tskz.pl/attachments/article/10/2014.02.13_FW_Prozumienie_TSKZ_TZ.pdf „Od: Damian Woźniak w imieniu oferty Wysłano: 13 lutego 2014 {…} „Porozumienie gwarantuje TŻ utrzymanie ciągłości i kontynuacji działalności w obecnej siedzibie na preferencyjnych warunkach zaoferowanych przez TSKŻ do końca maja oraz w trakcie całego procesu przygotowania jak podczas realizacji nowej inwestycji nowego budynku TSKŻ wraz z nową siedzibą dla Teatru. Dopiero po wybudowaniu nowej siedziby dla TŻ i odbioru powierzchni przez TŻ Teatr przeniesie się ze obecnej do nowej siedziby.” i nie widzi w tym sprzeczności, a pani z Ghelamco – cytowałem wywiad dla Polsatu z Ipla.Tv – twierdzi, że dopiero teraz wiosną „odkryli”, że stan zagrożenia i – w domyśle (a jak jest w umowie z 19-X-2015 r., gdzie opublikowana?) – dlatego nie mogli się wywiązać z tamtej i wcześniejszych (cytowałem słowa panów z TSKŻ w 2012 r. na TVNWarszawa.Pl) obietnic, co też nie przeszkadza jej teraz w pełni przerzucać te koszty dotrwania Teatru do nowej siedziby (gdy nawet nie wystąpili o zgodę na budowę i jako właściciele się nie poczuwają do tłumaczeń przed kimkolwiek) na Miasto, a Teatr traktować jako natrętnego przybłędę, co nie wiadomo skąd się tam wziął i opędzić się od niego trzeba. Jutro coś powie Miasto?

  2. Józef Gelbard 20/06/2016 at 12:32

    Ale swoją drogą, niewybaczalne jest postępowanie TSKZ. Pachnie mi to nieładnie zwykłą korupcją. Antysemityzm odstawiłbym tym razem na dalszy plan. Nikogo osobiście nie oskarżam, bo nie chcę „zniesławiać”. A jeśli rzeczywiście w tym coś jest, to umowę można unieważnić i powrócić do status quo. Z całą pewnością inwestor nie zażąda zwrotu „prowizji”…

  3. >Ghelamco obiecywało, że teatr nie będzie musiał przerywać działalności, bo inwestycję >da się zorganizować tak, by aktorzy ze starej siedziby przenieśli się do nowej. Tej >obietnicy nie udało się dotrzymać. Inwestor zapewnia, że nie była to jego wina, bo po >podpisaniu umowy odkrył, że budynek jest w katastrofalnym stanie.

    Identyczną strategię miała chińska firma, co miała budować autostradę: najpierw w przetargu zaniżyli koszty, a później „odkryli”, że muszą być wyższe i domagają się od państwa dopłaty (a w krajach Afryki w tym celu korumpowali i u nas chcieli też). To stary numer, bezczelność, a poza tym, co nieroztropna, a więc też niewiarygodna firma, że przed zakupem nie obejrzała teatru, by „odkryć” grzyb na ścianie, odsłonięty kabel na sali i urwany piorunochron (co nb można ponaprawiać w parę dni lata, między zamknięciem sezonu a festiwalem Singera). Powtórzę, ton wypowiedzi tej pani z Ghelamco jest inny: kupiliśmy od TSKŻ i nic nas nie obchodzą podnajemcy, mają się czym prędzej wynieść (a ochroniarze i tak tym razem „łagodni”, bo 🙁 „normalnie” by wyrzucili wszystko ze środka na śmietnik i już nie wpuszczali). Nie żadne „niestety”, a zobowiązali się, to niech te (w skali projektu, ale i niezbędne na lata czekania na jego ukończenie) „drobiazgi” remontują,

  4. @Mada Crem – proszę uprzejmie o zapoznanie się z powyższymi artykułami a następnie epatowanie nic nieznaczącym słowem ‚antysemityzm’

  5. SKANDAL NA SKALE SWIATOWA- DOWOD SZCZYTU ANTYSYMITYZMU
    ZAMKIECIE TEATRU ZYDOWSKIEGO W POLSCE NA PLACU GRZYBOWSKIM

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: