Na ochotnika trafił do piekła na ziemi.

 Miał jedno zadanie: przeżyć, uciec i ujawnić zbrodnie

Kable telefoniczne już przecięte, strażnicy nic nie zauważyli. Dorobiony potajemnie klucz pasuje do blokady bramy. Trzech mężczyzn ostatnim wysiłkiem ją otwiera. Wypadają w ciemną noc. Nagle za ich plecami rozlegają się strzały. Jest środek nocy 26 kwietnia 1943 r.

 


Trzy lata wcześniej. Noc z 21 na 22 września 1940 r., około 22. Stłoczeni w wagonie pociągu przestraszeni ludzie słyszą zbliżające się krzyki i szczekanie psów. Nagle otwierają się drzwi. Światło reflektorów oślepia więźniów. „Heraus! Rrraus! Rrraus!” – wrzaski popierane są ciosami kolb karabinów. Popychani, bici, oślepieni światłem, otoczeni przez wrzeszczących żołdaków z karabinami, nawet nie potrafią stawić oporu. Przechodzą pod bramą z napisem „Arbeit macht frei”.

Ochotnik

Latem 1940 r. mało kto ma pojęcie, co dzieje się za tą bramą. Do Związku Walki Zbrojnej (późniejszej Armii Krajowej) i TAP (Tajnej Armii Polskiej – organizacji polskiego podziemia działającej w latach 1939-1940) dociera coraz więcej meldunków wywiadu o niemieckim nazistowskim obozie w Oświęcimiu. Dowódcy polskiego państwa podziemnego chcą nawiązać kontakt z uwięzionymi członkami TAP i poznać sposób funkcjonowania obozu. Na zebraniu TAP powstaje plan: ktoś musi dać się zamknąć w obozie i zbadać sprawę. Znajduje się ochotnik.

19 września 1940 r. do mieszkania pani Eleonory Ostrowskiej w al. Wojska Polskiego 40a m. 7 w Warszawie wpadają Niemcy. U Ostrowskiej gości akurat jej kuzyn. Kontrola dokumentów: Tomasz Serafiński, były żołnierz polski, bez zaświadczenia o pracy. Wychodzi w asyście hitlerowców. Niemcy nie domyślają się, że właśnie stali się narzędziem wykonującym szaleńczy plan polskiego podziemia. To właśnie Serafiński jest ochotnikiem do Auschwitz.

Zaraz na początku pobytu w obozie hitlerowscy kaci wybijają Tomaszowi dwa zęby. „Za to, że numer ewidencyjny napisany na tabliczce niosłem w ręku, a nie w zębach (…), dostałem w szczękę ciężkim drągiem. Wyplułem dwa zęby. Pociekła krew… Od tej chwili staliśmy się tylko numerami. (…) Ja miałem numer 4859” – napisał.

Tomasz jest twardy. Nie daje się złamać. Ale raz dostaje przydział do pracy na zewnątrz obozu, w willi esesmana. „Jak to – więc jest nadal świat i ludzie żyją, jak żyli? Tu domki, ogródki, kwiaty i dzieci. Radosne głosy. Zabawy. Tam piekło – mordowanie, przekreślanie wszystkiego, co ludzkie, co dobre… Tam esesman jest katem, oprawcą, tutaj – udaje człowieka. Gdzież więc jest prawda? Tam? Czy tu?” – zanotował w dzienniku.

Wysportowanemu, wytrzymałemu, zdeterminowanemu i sprytnemu żołnierzowi udaje się jednak przeżyć najgorsze próby, mordercze apele, wycieńczającą katorgę. Pracuje m.in. w stolarni, później zostaje przydzielony do pracy w paczkarni, w której wytrzymuje aż do wiosny 1943 r.

Opór

Po ponad dwóch latach w kacecie Tomasz jest już doświadczonym więźniem, z wyrobionymi niezbędnymi znajomościami u obozowych kapo, dowódców poszczególnych komand i więźniów zatrudnionych na użytecznych stanowiskach w obozowej administracji. Niemcy nawet nie domyślają się, że do miejsca, o którym woleliby światu nie mówić, przeniknął przeciwnik.

Równocześnie bowiem Serafiński jest organizatorem i szefem coraz bardziej rozbudowanego obozowego ruchu oporu, nazwanego Związkiem Organizacji Wojskowej. Utworzony przez niego system zapewnia duże bezpieczeństwo całej organizacji w razie wpadki – opiera się na pięcioosobowych, niewiedzących o sobie zespołach. Ich zadania? Dostarczanie wiadomości z zewnątrz, organizowanie dożywiania i rozdzielania odzieży wśród więźniów, podtrzymywanie na duchu towarzyszy niedoli obozowej, a także – co w nieprawdopodobny sposób się udaje – likwidowanie konfidentów gestapo i organizowanie ucieczek z obozu. W drugą stronę – do Warszawy – szły zakonspirowane tajne meldunki o sytuacji w obozie, straszliwych zbrodniach Niemców i o zagładzie Żydów. Trafiają do komendanta głównego AK „Grota” Roweckiego, a następnie na biurko gen. Władysława Sikorskiego w Londynie.

Plan

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: