Kilka slow o zydowskim tchorzostwie

 

Ludwik Lewin

 

Znowu ktoś obdarował mnie mądrością o Żydach, którzy jak barany do rzeźni, nie opierając się szli do obozów śmierci. Lubię te sformułowania, tak samo jak przeciwstawianie izraelskich wojowników golutowym tchórzom, dokonywane zazwyczaj przez tych samych antysemitów.

Nie odpowiadam, bo nie mam ochoty wyliczać dziesiątków Żydów odznaczonych virtuti militari. W każdym powstaniu, w każdej polskiej wojnie i o Polskę, walczyli Żydzi z męstwem, brawurą, poświęceniem. A od powstania listopadowego ich udział liczył się w setkach i tysiącach.

We wrześniu 1939, pod bronią stało 100 do 150 tysięcy Żydów. Zginęło 32 tysiące. W II wojnie w sowieckiej armii służyło ponad pól miliona Żydów, takiej proporcji walczących nie było w żadnym spośród „narodów radzieckich”. Prawie 160 tysięcy udekorowanych zostało za wybitne czyny, odwagę i bohaterstwo. Na polu walki, w sowieckim mundurze, zginęło 120 tys. Żydów. Siły amerykańskie liczyły ponad 550 tys. Żydów. Według danych Jad Waszem w armiach sojuszniczych było ich półtora miliona.

Nie odpowiadam na brednie o baranach, bo nie chcę czerpać z tego samego, zatrutego źródła, przykładami masakr, w których nieżydowska ludność, poddając się terrorowi i rozkazom posłusznie szła na miejsce egzekucji. Opór jest bowiem czymś nadzwyczaj trudnym do wyobrażenia i jeszcze trudniejszym do realizacji. Zawsze i wszędzie na przeciwstawienie się wrogowi po klęsce, zdobywali się tylko nieliczni z nielicznych, a i to pod warunkiem, że potrafili się odnaleźć, porozumieć, dopasować.

I tu jest moment prawdziwej odpowiedzi na zarzuty bierności przeciw zaszczutym, uwięzionym, wymordowanym. Jeśli liczyć procenty uczestników ruchu oporu w okupowanej Europie II wojny światowej, to żaden naród zmierzyć się nie może z Żydami. I żaden ruch oporu – od prawa do lewa, nie może się „poszczycić”, że nie było w nim Żydów.

Pośród wrogości sąsiadów działały na terenie II Rzeczypospolitej, jak i w obecnych granicach Polski, żydowskie oddziały partyzanckie. Zasadniczo różniło je od zgrupowań polskich i sowieckich to, że oprócz akcji wojskowych były schronieniem dla kobiet, starców i dzieci zbiorowo skazanych na śmierć.

To podwójne zadanie stanowi bodajże główną charakterystyką żydowskiego ruchu oporu w całej Europie. Najlepiej zaobserwować je można we Francji, ze względu na szczególną sytuację tego kraju, który, podpisując haniebny pokój, uniknął całkowitej okupacji. Połowa Żydów francuskich mieszkała tam od wielu pokoleń. Ci ludzie mówili po francusku i uważali się na ogół za „Francuzów wyznania mojżeszowego”. Antysemityzm dosyć był powszechny, ale o wiele mniej zacięty niż w Mittel Europie, a na dodatek cechy antropologiczne Francuzów powodowały, że „dobry wygląd” praktycznie nie istniał – w Polsce większość Francuzów brano by zapewne za Żydów.   

Gdy „śmieszna wojna”, jak zwano stan po 1939 r., zamieniła się w czerwcu 1940 w wojnę smutną, klęskę i okupację, Żydzi, zdając sobie sprawę, co ich czeka, natychmiast zaczęli tworzyć struktury, umożliwiające przeżycie, ukrycie, ucieczkę.  Przede wszystkim dzieciom.

Pierwszy działać zaczął Komitet Amelot, nazwany tak bo zbierał się przy ulicy Amelot w XI dzielnicy Paryża. W jego skład wchodzili przedstawiciele różnych organizacji żydowskich. Pomoc kierowali przede wszystkim dla dzieci żydowskich imigrantów, gdyż była to grupa najbardziej zagrożona

Działająca w Paryżu od r.1933 Akcja Pomocy Dzieciom (OSE) również zaczęła od opieki nad uciekinierami z Europy Wschodniej.  Po klęsce Francji organizuje 20 domów dziecka. Gdy okazało się, że takie skupiska są zbyt łatwe do wykrycia przez Niemców, szef OSE Georges Garel (Grigori Garfinkel) zorganizował cztery niezależne siatki, które znajdywały schroniska aryjskie – w domach dziecka i u rodzin – oraz przerzucały najbardziej zagrożone dzieci do Szwajcarii. Odbywało się to przy bardzo wydatnej pomocy arcybiskupa Tuluzy Jules’a Saliège’a i kilku kobiet, żydówek i chrześcijanek, które konwojowały uciekinierów.  OSE udało się uratować co najmniej 1600 dzieci, ale zginęło zamordowanych we Francji lub wywiezionych, trzydzieścioro ratujących ich dorosłych.

Mój przyjaciel Georges Levitte, muzyk, pisarz i – chyba przede wszystkim – wychowawca żydowskich dzieci, opowiadał mi z właściwą dla niego autoironią, że „bohaterstwo to było nie dla mnie”. Kłamał, brał udział w akcjach, ale najważniejsze było dla niego „by te dzieci, jeśli przeżyją, miały w bagażu coś więcej niż wspomnienie strasznych czasów, żeby wiedziały skąd są i po co mają żyć”. Dlatego uczył w zorganizowanym przez brata Simona domu dziecka w Moissac (Francja Płd-Zach.), a gdy w r.1943, po zajęciu „wolnej strefy” przez Niemców, internatowi groziła wpadka, znalazł kryjówki dla wszystkich podopiecznych, a sam przeniósł się do wsi Chaumargeais w departamencie Górnej Loary, gdzie założył – ni mniej, ni więcej – „Szkołę Proroków”, w której ten agnostyk prowadził kursy judaizmu.  „Na coś się to może zdało, jest wśród nas więcej syjonistów niż komunistów” – mówił w połowie lat 70’ zeszłego wieku.

Francuscy Żydzi walczyli przede wszystkim z bronią w ręku. Bili się jako Francuzi, bili się jako komuniści i chcąc, nie chcąc zawsze bili się jako Żydzi. Wymawiano im to ze wszystkich stron. Najpierw okupacyjna szczekaczka, która przejęła nazwę Radio Paryż, opluwała londyńskie FFL (Siły Wolnej Francji) gen. De Gaulle’a, jako całkowicie, od góry do dołu, zażydzone. Faktycznie Żydzi byli tam w nadmiarze, ale na ten nadmiar składali się nie politycy, ale młodzi ochotnicy, studenci, a nawet licealiści.

Udział Żydów był przecież dla wszystkich rzeczą jakby wstydliwą, bo jednak obcy, bo nie tak dawno był ten Dreyfus, co to tak do końca nie wiadomo, a w ogóle to Francuzi mniejszości nie uznają i nie lubią, szczególnie, kiedy ta mniejszość jest żydowska. Mówił Napoleon nadając prawa obywatelskie – „dla Żydów jako jednostki, wszystko, jako grupa, nic”.

Żydzi wydawali bogatą prasę podziemną – tylko z niej można się było dowiedzieć o prześladowaniach i eksterminacji prowadzonej przez Niemców przy współudziale Vichy, inne odłamy ruchu oporu o tym milczały.  

Komuniści, których FTP-MOI ( Les Francs-tireurs et Partisans – Main-dOœuvre Immigrée wolni strzelcy i partyzanci – cudzoziemska siła robocza) składały się w wielkiej mierze z Żydów, a na północy kraju z Polaków, również nie lubili się afiszować żydostwem swych bojowników. W roku 1942 w Paryżu żydowskie grupy   FTP-MOI wykonały 230 akcji.  Od czerwca do listopada 1943 w stolicy Francji ruch oporu ograniczał się praktycznie do komunistycznych zgrupowań żydowskich.

Na południowym zachodzie działała syjonistyczna Armia Żydowska, która uczestniczyła w wyzwoleniu miasta Castres, a następnie, jako Żydowska Organizacja Bojowa, weszła w skład regularnych sił francuskich.

Cahal – Siły Obrony Izraela, to nie nowa księga historii Żydów, ale kolejny rozdział tej samej, dawno rozpoczętej księgi. Trzeba chcieć znać historię żeby o tym wiedzieć.

Pierwodruk ukazal sie w „Slowo Zydowskie” 2016

Wszystkie wpisy Ludwika

TUTAJ

 

Komentarzy 5 to “Kilka slow o zydowskim tchorzostwie”

  1. Moj zydowski ojciec walczyl przeciwko Niemcom, w Armii Polskiej i doszedl do Berlina. Ja walczylem przeciwko Arabom w wojsku Izraelskim. Bylismy odwazni, ja i moj ojciec. Ale my mielismy oboje poparcie; ja armii Izraelskiej, moj ojciec Armii Polskiej. Gdybym sie znalazl w wagonie ktory by bral mnie do Treblinki nie moglbym sie oprzec bez poparcia Armii Polskiej albo Izraelskiej szedl bym do mojej smierci jak „owca”. Nie wolno nam pozwolic krytykowac tych ktorzy jak „owce” na swoja zaglade szli, nikt im nie pomogl, nikt ich nie popieral, w ich ogromnej samotnosci szli do gazu. My tylko mozemy pamietac i walczyc przeciwko tym ktorzy to robili. tych ktorzy chca to robic dzisiaj..

    Polubienie

  2. Carl Fromm 16/08/2017 @ 23:39

    Dawno temu bylismy na prywatnym przyjeciu w polskim towarzystwie gdzie pewna pani wypowiedziala swoja opinie ze „Zydzi szli bez oporu jak owce i barany na rzez…”. Moja zona Ewa zapytala w jaki sposob by ta pani okreslila polskich oficerow w Katyniu ktorzy pomimo wyszkolenia wojskowego nie stawiali oporu rzeznikom z NKWD. Zapadla cisza, bo odpowiedzi na to pytanie nikt nie mial.

    Polubienie

  3. Dobry artykul. Dowiedzialem sie interesujacych faktow of oporze we Francji.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Dzieki Ludwiku za ta celna analize, a zwlaszcza za przypomnienie roli Zydow w walce z nazizmem w armiach alianckich i armi polskiej przy armi czerwonej tak czesto obecnie zapominej. To prawda ze nie udalo im sie uratowac naszych pradziadkow i calych rodzin, ale osiagneli zwyciestwo moralne, a nie tylko wojskowe. Moj ojciec, moj stryj i wielu ich rowiesnikow bralo udzial w tych bojach i sa dowodem odwagi narodu zydowskiego tak jak wszyscy inni bojownicy w roznych innych strukturach i armiach.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Ewa korulska 16/08/2017 @ 08:21

    Swietny artykul i bardzo informacyjny.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: