Fikcja okazała się prawdą

 – rozmowa z Mikołajem Grynbergiem

DZIADEK I BABCIA NA PRZEDRAMIONACH MIELI WYTATUOWANE NUMERY TELEFONU. OJCIEC LICZYŁ KROKI DO PIWNICZKI NA MARYMONCIE, W KTÓREJ UKRYWAŁ SIĘ PODCZAS WOJNY. CHŁOPIEC DOSTAWAŁ LANIE W SZKOLE ZA TO, ŻE ZABIŁ JEZUSA. PO LATACH, ABY NIE UDUSIĆ SIĘ ZE SMUTKU, JUŻ JAKO DOROSŁY SKATALOGOWAŁ SWÓJ STRACH. „REJWACH” MIKOŁAJA GRYNBERGA TO 31 BOLESNYCH HISTORII OSÓB, KTÓRE MIAŁY POMÓC MU WYRAZIĆ SWÓJ BÓL. NIGDY GO JEDNAK NIE ZABRAŁY.

Mikołaj Grynberg  fotograf, pisarz, autor książek: „Dużo kobiet”, „AUSCHWITZ – co ja tu robię?”, „Ocaleni z XX wieku”, „Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne”.

 

Ula Rybicka: Jak rozmawiać z ludźmi, żeby nam wszystko opowiedzieli?

Mikołaj Grynberg: Chce pani, żebym pani powiedział, jak ze mną rozmawiać, żebym wszystko powiedział?

 

Albo żeby powiedział pan, jak to się dzieje, że rozmówcy opowiadają panu o wszystkim, nawet o najbardziej bolesnych doświadczeniach?

Słucham. Niewiele więcej trzeba. Ludzie bardzo chcą opowiadać. W prywatnych rozmowach ludzie się ścigają, kto komu zdąży opowiedzieć swoją historię.

 

Na ile „Rejwach” to literatura faktu, a na ile literatura piękna?

To pytanie pada zewsząd, chyba musiałem popełnić jakiś błąd. Już nawet mam przygotowaną odpowiedź. Czuję się, jakbym ciągle grał tę samą sztukę.

 

Odpowiada pan pytaniem i każe czytelnikowi zdecydować samemu.

A jaka jest odpowiedź?

 

Według mnie te historie są prawdziwe.

Większość osób zakłada, że to jest dokument. Bo skoro ja to napisałem, to musi to być prawda.

 

Może wynika to z tego, że na wstępie książki dowiadujemy się, że spotykał się pan z rozmówcami, by opisać ich historie. Podobnie było w poprzedniej książce „Oskarżam Auschwitz”. Mimo że w „Rejwachu” narracja zastąpiła dialog, ciągle można odnieść wrażenie, że wynika ona z rozmowy.

Pisałem fikcję, która okazała się prawdą. Większość tych historii przyszła do mnie od ludzi. Są też historie, które przypomniały mi się z przeszłości i zbudowałem wokół nich opowiadania. A potem okazało się, że są prawdziwe. Pojawili się ludzie, którzy są bohaterami tych opowiadań lub znają opisanych bohaterów. Pierwsza historia pochodząca z tego tomu, czyli „Arkadia”, opowiada o człowieku, który znajduje kości na ulicach Warszawy, a potem grzebie je pod centrum handlowym. To prawda jeden do jednego. Dostałem tę historię, a nie tylko ktoś mi powiedział: „jak babcia umierała, to nam wywróciła całe życie do góry nogami”. Na początku spisywałem te prawdziwe historie, których przychodziło potwornie dużo, bo po poprzedniej książce dostawałem po dwadzieścia listów dziennie. Ludzie opisywali wydarzenia, które należy opowiedzieć. Z częścią tych osób korespondowałem i próbowałem się dowiedzieć czegoś więcej, potem pojawili się ci, którzy chcieli się spotkać, więc spotykałem się z nimi, głównie przy dworcu, bo przyjeżdżali z różnych miast. Potem przypomniało mi się kilka moich historii. Rozpoznała pani, która jest moja?

 

Ta o chłopcu jadącym na kolonię?

Tak, „Niemiec” jest o mnie. Także opowieść „U Hitlera”, tam powiedziane jest to wprost. Jest też historia o krześle. Znajduje się w niej fragment o Izraelczyku, który przyjeżdża do Polski i liczy kroki. To historia mojego taty. Kiedy miałem dwanaście lat, tata zabrał nas na spacer po Marymoncie. Była zima. I nagle tata przeszedł na drugą stronę ulicy i powiedział: „Chodźcie, coś wam pokażę”. Chodziliśmy w śniegu i nagle oświadczył: „Tu, w tym domu, mieszkałem w czasie wojny”. Tego domu już nie było, zostały tylko fundamenty. Chodził dookoła i znalazł miejsce, w którym było wejście. Stanął przy schodkach, zamknął oczy i powiedział tak: „Szło się pięć kroków do przodu, potem skręcało się w lewo i robiło się cztery kroki, potem dwa kroki w prawo i tam była klapa”. Otworzył oczy przed włazem, który był wejściem do piwnicy. Przekazał nam wtedy historię, na którą nie byłem gotowy. Dopiero po wielu latach zrozumiałem, gdzie wtedy byliśmy.

 

A jedna z najbardziej wstrząsających opowieści, czyli ta o matce, która wyskakuje przez okno, jest prawdziwa?

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: