Moczar dawał nadzieję, że tych „starych dziadów z KPP” w końcu się wyrzuci cz.5/5

 

 

 


W styczniu 1968 I sekretarzem Komunistycznej Partii Czechosłowacji został Aleksander Dubček, którego poglądy w pewnej mierze uznawane są za zbliżone do stanowiska rewizjonistów. Dojście do władzy Dubčeka było impulsem dla polskich „liberalnych” komunistów?

Nie jest to symetryczne zestawienie. Przede wszystkim Dubček był szefem partii komunistycznej, który zaczął liberalizować system. Nie ma sensu porównywać go z Kuroniem czy Modzelewskim, którzy dążyli do gruntownego przebudowania realnego socjalizmu. Jedynym wspólnym elementem ich działań to fakt, iż byli negatywnie odbierani na Kremlu.

Jednakże Praska Wiosna to ważny element dla zmiany nastrojów w Polsce. Dubček uchodził za przywódcę dokonującego zmian w systemie; w odróżnieniu od zachowawczego Gomułki, który nie zgadzał się na jakiekolwiek korekty komunizmu. Praska Wiosna w marcu 1968 r. dopiero zaczynała oddziaływać. Zresztą Gomułka się tego obawiał. Wydaje się, że Praska Wiosna nie zdołała aż tak mocno wpłynąć na bieg polskich wydarzeń z powodu marcowych represji. Gdyby Marzec’68 nie wydarzył się albo odbył później, to być może wpływ wydarzeń czechosłowackich byłby w Polsce silniejszy.

Obecnie w debacie publicznej podkreśla się, że środowisko lewicy laickiej zawłaszczyło pamięć o wydarzeniach sprzed 50 lat. Ale można również zauważyć pewien dystans polskiej prawicy do tamtych wydarzeń. Jakie są tego powody?

Przez 50 lat Marzec był punktem odniesienia dla środowisk lewicowo-liberalnych, a nie narodowo-katolickiej prawicy. Moim zdaniem przyczyna takiego stanu rzeczy jest prosta – środowiska konserwatywne i narodowe mogą odwoływać się do szerokiej mozaiki innych tradycji, poczynając od Legionów Piłsudskiego, Armii Krajowej, partyzantki antykomunistycznej, wydarzeń z Czerwca ‘56 lub Grudnia ‘70, do etosu „Solidarności”. Można odnieść wrażenie, że Marzec ‘68 nie był im specjalnie do niczego potrzebny i – moim zdaniem – nie jest.

Dopiero w tym roku widzieliśmy próbę odwołania się do dziedzictwa tamtych wydarzeń, swoistego „odwojowania” tej legendy. W narracji rządowej zaobserwowałem, iż wątki kampanii antysyjonistycznej były mniej akcentowane, a istotą był bunt antykomunistyczny młodzieży. Powtarzano: „upamiętniamy te wątki i nie będziemy za nic przepraszać”.

Jeżeli zaś chodzi o środowisko lewicowo-liberalne, to wydarzenia marcowe idealnie korespondują z ich tradycją – to była próba naprawy socjalizmu, sprzeciw wobec kampanii antysemickiej i odwoływania się do nacjonalizmu. W III Rzeczpospolitej Adam Michnik często to wykorzystywał. Gdy nie podobał mu się jakiś polityk prawicy, przypinał mu łatkę Moczara.

Krytykując instrumentalne traktowanie Marca, trzeba zauważyć, że istnieją dwa wymiary tych wydarzeń, które ze sobą współistnieją. Z jednej strony występuje środowisko „komandosów”, które z wyraziście lewicowych pozycji próbowało kwestionować rządy Gomułki. Z drugiej strony w mniejszych polskich ośrodkach miejskich odbywał się spontaniczny bunt młodego pokolenia rozczarowanego rządami Gomułki, które kompletnie nic nie wiedziało o Kuroniu, Michniku i w ogóle nie orientowało się w warszawskich sporach między „komandosami” a „partyzantami”. Jednak, gdy dowiedzieli się, że w Warszawie biją protestujących studentów, oni także wyszli na ulice. Te dwie warstwy są ze sobą nierozerwalne i razem tworzą to, co nazywamy tradycją Marca ’68.

Analizując dzisiejszą debatę publiczną dotyczącą sprawy żydowskiej w marcu 1968 roku wydaje się, że można zidentyfikować dwie narracje. Jedna strona twierdzi, iż nie było czegoś takiego jak polski antysemityzm, a wszelką odpowiedzialność za te wydarzenia ponoszą komuniści, którzy nie mieli demokratycznego poparcia w polskim społeczeństwie. Druga strony debaty podkreśla, że Marzec’ 68 to dalszy ciąg przedwojennego polskiego antysemityzmu, że „jest ONR-u spadkobiercą Partia”, a nagonka antysemicka cieszyła się poparciem polskiego społeczeństwa. Czy można w jakiś metodologiczny i obiektywny sposób zbadać jaki był stosunek większości Polaków w tej sprawie?

Oczywiście nie ma takich narzędzi, aby to przeanalizować. Musielibyśmy mieć bardzo precyzyjne badania socjologiczne, prowadzone w 1968 roku, co oczywiście nie miało miejsca. Dlatego ciężko dzisiaj coś kategorycznie stwierdzić o nastrojach Polaków wobec tamtych wydarzeń. Wydaje mi się, że można ostrożnie implikować, że większość Polaków była w tej sprawie po prostu obojętna. W pewnym sensie taki obraz ilustrują twarze ludzi obecnych na antysyjonistycznych masówkach. Zagoniono tam masę ludzi w godzinach pracy, prawdopodobnie większość z nich była zadowolona, że może trochę odpocząć. Stali z tymi transparentami i tyle. Największa część społeczeństwa zapewne uznała wydarzenia marcowe za kolejną kampanię propagandową – podobnie jak dwa lata wcześniej wymierzoną w Kościół katolicki kampanię z okazji 1000-lecia polskiego państwa. Większość społeczeństwa uznała, że komunistyczna władza co jakiś czas kreuje sztuczne problemy i lepiej trzymać się od tego z daleka.

Oprócz tej grupy występowały dwie mniejszości, w pewnym stopniu analogicznie do sytuacji z okupacji niemieckiej. Z pewnością w polskim społeczeństwie była grupa, która entuzjastycznie tropiła syjonistów i zachowywała się wrogo w stosunku do osób żydowskiego pochodzenia. Niemniej trzeba także pamiętać o tych Polakach, którzy materialnie i moralnie wspierali prześladowanych Żydów, pokazując swoje oburzenie wobec antysemickich szykan. Moim zdaniem nie ma możliwości, by precyzyjnie oszacować wielkość tych grup mniejszościowych.

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: