Uncategorized

PRAWICA SIEJE NIENAWIŚĆ

Przemyslaw wiszniewski

Mój duchowy mentor Marek Edelman przekonywał, że „nienawiść dużo łatwiej wzbudzić, niż skłonić do miłości. Nienawiść jest łatwa. Miłość wymaga wysiłku i poświęcenia.” Nasza kultura zachęca do kształtowania relacji międzyludzkich opartych na wzajemnym zaufaniu, życzliwości i chęci niesienia pomocy. Zasadę tę kwestionuje prawica przekonując, że jest akurat odwrotnie, i że społeczeństwo ma być nieufne i podejrzliwe, wrogie i pogardliwe. W ten sposób od stu lat prawica próbuje ukształtować nowego człowieka, któremu obcy jest szacunek do siebie i do innych, w zamian kieruje się butą i najniższymi instynktami. Spróbujmy to prześledzić na przykładzie obecnej w Polsce propagandy prawicowej propagandy.

MOWA NIENAWIŚCI

Prawicowa propaganda opiera się na schlebianiu tzw. najtańszym gustom, czyli najprostszej z możliwych, najbardziej prymitywnej, a więc fałszywej wizji świata. Wolno zatem wszystko. Jad nienawiści i pogardy sączony jest pod pretekstem obrony wolności słowa jako naczelnej, nieograniczonej i niewzruszalnej zasady publicznego dyskursu. Prawica wyśmiewa ochronę jednostek i środowisk przed mową nienawiści, dowodząc, że to kaganiec i cenzura nałożone na idee, które pragnie społeczeństwu przekazać.

Dlatego rozszerzenie katalogu przestępstw z nienawiści, w tym mowy nienawiści, Nawrocki zakwestionował i nowelizację ustawy w tej sprawie zawetował kierując ją do sparaliżowanego Trybunału Konstytucyjnego, w którym rządzi Święczkowski, policjant od Ziobry. Katalog jest niepełny i nie odzwierciedla potrzeby prawnej ochrony, ograniczając się do czynów motywowanych uprzedzeniami ze względu na przynależność narodową, etniczną, rasową, polityczną, wyznaniową lub bezwyznaniowość. Brakuje tu zatem przestępstw dziś powszechnych, nacelowanych na społeczność LGBT.

FUNDAMENT DEMOKRACJI

Musimy to wciąż powtarzać, choć jawi się jako oczywistość, że demokracja polega na rządach większości, która jednak respektuje prawa mniejszości dbając, by nie były dyskryminowane. Pan Jędraszewski, dziś już emeryt, do niedawna twarz Kościoła w Polsce, nazywał środowisko LGBT tęczową zarazą.

Moglibyście stwierdzić, że to przecież nic takiego złego, że z pozycji doktryny religijnej tak właśnie ów nienawistny purpurat winien mówić. Wszak religia piętnuje homoseksualizm, a wręcz burzy miasta, Sodomę i Gomorę. Cóż, fundamentalizm religijny stanowi podstawę prawicowej propagandy nienawiści. Zaczyna się od tzw. dehumanizacji, czyli odarcia jednostek i grup z atrybutu człowieczeństwa. Po co? By łatwiej było przejść od słów do czynów. Obiekt nienawiści pozbawiony swojej istoty, jaką jest podobieństwo do agresora, staje się łatwym celem ataków. Napiętnowania, pobicia, odrzucenia i wykluczenia, a potem odseparowania od reszty i wreszcie – wypędzenia lub wręcz eksterminacji.

FASZYZACJA

Politycy prawicy, nie tylko Grzegorz Braun, ale także Mentzen z jego słynną Piątką, a ponadto PiS i ojciec Rydzyk, wykorzystują starą sprawdzoną receptę na polityczny sukces i przejęcie władzy. Wskazują palcem wroga publicznego, najchętniej takiego, który nie ma wpływu na piętnowaną przez ideologię cechę, bo jest ona wrodzona. Na Żydów, na kobiety, na Ukraińców, na osoby LGBT, na imigrantów i uchodźców. Politycy wzywają społeczeństwo do agresji, niechęci. Hodują stereotypy i uprzedzenia. Zachęcają do gwałtów i pogromów. Schlebiają i pobłażają aktom niechęci.

Sztuczka owa polega na tym, że na ogół wskazują na ofiary słabsze i bezbronne, lecz by atak na nie kojarzył się z heroizmem, a nie podłością przydają im cechy siły. Żydzi to nie mała społeczność potomków ocalałych z Holokaustu, lecz potajemna sitwa międzynarodowa Mędrców Syjonu, dybiących na wiarę rdzennych Polaków i na krew chrześcijańskich niewiniątek. Ostatnio też – „ludobójcy ze strefy Gazy”. LGBT to nie kolorowa młodzież pragnąca żyć szczęśliwie własnym życiem, lecz potwory chcące zniszczyć tradycyjne polskie rodziny i deprawować innych. Ukraińcy to nie bohaterowie okupujący krwią walkę z putinowskim najeźdźcą, lecz banderowcy, którzy nie rozliczyli się z Wołynia. Etc., etc.

PEDAGOGIKA WSTYDU

Prawica polska swój faszystowski projekt oparła na ideologii stworzonej dawno temu przez twórców NSDAP. Kaczyński i jego funkcjonariusze rozpoczęli hasłem, że przybysze, a więc obcy roznoszą zarazki i bakcyle, które dla nosicieli są obojętne, zaś dla rdzennej ludności śmiercionośne. Kolejnym hasłem byłą wymiana elit. Liberałowie i lewaki zostają strąceni z piedestału, a w ich miejsce posadowieni na ministerialnych stołkach mają być Misiewicze. „Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”. Nie kompetencje, a jedynie polityczny zapał rewolucji konserwatywnej.

Kolejnym hasłem było odrzucenie pedagogiki wstydu i tzw. poprawności politycznej, czyli zasadniczych regulatorów publicznego ładu. odtąd nie trzeba się wstydzić najbardziej nawet plugawej opinii, tylko wykrzyczeć ją na całe gardło. Imigranci, to nie uchodźcy wojenni z rejonów zniszczonych przez kataklizmy i konflikty, nie nadających się do życia, to nie przemarznięci i przemoknięci, wygłodniali i poranieni, umierający ludzie na bagnach wzdłuż polsko-białoruskiej granicy. To banda terrorystów, któej jedynym zadaniem jest zasadzenie się w łanach polskiego rzepaku z kałasznikowami w dłoniach i ostrzał chudoby wiejskiej. Dybią na naszą ojcowiznę! Na dodatek nie są chrześcijanaimi!

Co ciekawe, pedagogiki wstydu politycy prawicy nie odrzucają całkowicie, lecz stosują wybiórczo. Kiedy chwalimy Czarzastego, krzyczą, że to prawdziwy wstyd tolerować w Sejmie starego komucha. Takiego samego zresztą w swojej biografii, jak szereg polityków prawicy. Na tym polega demagogiczna dialektyka konserwatystów. Otóż, „nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe – białe”! To my wskazujemy, co jak należy nazywać i kto jest Żydem, a ko nim nie jest.

INSTYNKT PLEMIENNY

Polska prawica, podobnie jak europejska, rosyjska, czy amerykańska wskazuje, że prawdziwy obywatel winien być biały i chrześcijański, a ponadto gorliwie nacjonalistyczny. Ma nienawidzić sąsiadów i cudzoziemców. Ma akceptować jedynie identycznych, jak on sam i powtarzać te same wyświechtane hasła. Musi składać bezustanne deklaracje umiłowania ojczyzny i potrzeby rozszerzenia przestrzeni życiowej dla swoich. Rozumieć i usprawiedliwiać, że Amerykanie muszą zawładnąć Grenlandią i Kanadą, bo już doprawdy duszą się na swoim skąpym terytorium. Jeśli zdarzy się wypowiedzieć któremuś niewłaściwe zdanie, musi złożyć samokrytykę. Nie myśleć, nie rozważać, a powtarzać za idolem.

Przywódca jest nieskazitelny i niekwestionowany. Kaczyński, Nawrocki, Braun, Mentzen, a wcześniej Duda. Wspomnijmy treść transparentu: „Szanowny Prezydencie, Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś”. Nawrocki został pobłogosławiony przez Matkę Boską za pośrednictwem przeora klasztoru na Jasnej Górze. Z Hitlerem biskupi niemieccy witali się na słynnym zdjęciu gestem dłoni Sieg Heil!

GŁUPOTA

Gdy o tym wszystkim rozmyślamy, miejmy świadomość, że nasze życie społeczne opiera się na społecznej umowie. Co do zasad i trybu naszych zachowań. Jedynie przywódcy mają przywilej wchodzenia na mównicę sejmową „bez żadnego trybu”. Pozostali muszą się podporządkować drobiazgowemu systemowi nakazów i zakazów. Prawica ma wielki sentyment do porządku prawnego, ale musi on podlegać zachciankom i wizjom ideologów. Hitler wcale nie potrzebował ustaw norymberskich, by gnębić Żydó, a jednak zmusił państwo do ich ustanowienia. W Obozach Zagłady obowiązywały regulaminy.

Ludzi politycy prawicy przyzwyczajają ustawicznie i małymi kroczkami. Dla świętego spokoju ludzie się nie bunktują, ulegając kolejnym porcjom szaleństwa. Przestają reagować, chyba że wzruszeniem ramion. Zaczynają się zachowywać niczym maleńkie trybiki wielkiej maszyny. Wykonują jedynie rozkazy. Nie ponoszą za nic odpowiedzialności. Dają sobie odebrać kolejne sfery wolności osobistej za złudne poczucie bezpieczeństwa. Unifikują się i uniformizują, by nie różnić się niczym od reszty. Stają się gorliwymi wyznawcami ideologii, by zasłużyć na pochwały, a przynajmniej by nie narazić się na zarzuty.

Niewyobrażają sobie obywatelskiego nieposłuszeństwa. Być może w głębi duszy odczuwają absmak, ale chowają go bojąc się inwigiliacji. Zaczynają przejawiać potrzebę kultu jednostki. Sami są niczym, ale ich wybraniec jest wszystkim. Życie jednostkowe się nie liczy, bo najważniejsza jest zbiorowość. Choćby do gruntu przeżarta chorobą.

Przemysław Wiszniewski

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.