Uncategorized

Upadek mitu: Barack Obama i architektura zła

Becia Elonowa

Barack Obama przez lata był kreowany na światowy autorytet moralny. Laureat Nobla, symbol „dialogu” i „pokoju”. Tymczasem jego milczenie wobec zbrodni krzyczy głośniej niż tysiąc wyreżyserowanych przemówień.

Otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla – tę samą, którą wcześniej odebrał m.in. Jasir Arafat, człowiek odpowiedzialny za dekady terroru i śmierć tysięcy cywilów. Już samo to zestawienie pokazuje degradację tego wyróżnienia. Nobel, zamiast symbolizować pokój, stał się politycznym narzędziem, pustym gestem, a niekiedy wręcz nagrodą za finansowanie niepokoju. Obama dostał ją „na kredyt”. Za obietnice, wizerunek i poprawność polityczną, a nie za czyny. Nie ugasił żadnego konfliktu; kupił świat nie nieskazitelnym charakterem, lecz dobrze skrojonym garniturem i retoryką dopasowaną do oczekiwań mediów.

Świat oszalał z zachwytu. Pierwszy czarny prezydent USA miał zwiastować „nową erę” i „moralną wyższość”. Problem w tym, że ten mit nie wytrzymał konfrontacji z rzeczywistością.

Do dziś Obama nie potępił jednoznacznie reżimu irańskiego – jednego z najbardziej brutalnych sponsorów terroryzmu na świecie. Reżimu, który wiesza przeciwników politycznych, katuje kobiety i finansuje Hamas, Islamski Dżihad, Hezbollah czy Huti. Wobec tego zła Obama konsekwentnie wybiera bezpieczne milczenie. Jest jak postać pozbawiona głosu właśnie wtedy, gdy jest on najbardziej potrzebny.

Po 7 października 2023 roku maski opadły całkowicie. Masowe gwałty, tortury, palenie ludzi żywcem. I znów – ani Barack, ani Michelle Obama nie zdobyli się na jednoznaczne potępienie bestialstwa Hamasu wobec żydowskich kobiet. Zamiast obrony ofiar, usłyszeliśmy o „kontekście” i „skomplikowanym konflikcie”. To klasyczne symetryzowanie ofiar z oprawcami.

Wizerunek Michelle Obamy, kreowany na wzór „Matki Teresy z Ameryki”, budzi dziś uzasadniony opór. Kamery kochały jej uśmiech w sierocińcach, ale jej „dobre serce” pozostało niewzruszone na widok zamordowanych dzieci i zgwałconych dziewczynek w Izraelu. Los Irańczyków walczących o wolność również nie poruszył jej sumienia.

To jednak nie tylko kwestia zaniechania. Od lat pojawiają się udokumentowane doniesienia, że organizacje powiązane z kręgami Obamy finansowały radykalne ruchy w Izraelu, Ameryce i Europie. Organizacje te budowały skrajnie antyizraelską narrację i dążyły do destabilizacji państwa żydowskiego w samym środku wojny o przetrwanie. To nie jest „wsparcie demokracji”. To brutalna ingerencja w suwerenność państwa, które walczy z największym pogromem od czasów Holokaustu.

Obama nie jest naiwny. Doskonale wie, czym jest Iran i do czego prowadzi finansowanie „aktywizmu”, który w praktyce wzmacnia terrorystów. To nie brak wiedzy, lecz świadoma decyzja polityczna. Kiedy milczysz w obliczu gwałtów, stajesz po stronie sprawców. Kiedy politycznie wzmacniasz struktury powiązane z terrorem, stajesz się współuczestnikiem skutków.

Historia go zapamięta. Nie jako wielkiego męża stanu, lecz jako człowieka, który odwrócił wzrok, gdy mordowano niewinnych, i który aktywnie działał przeciwko jedynej demokracji na Bliskim Wschodzie. Milczenie jest wyborem, a wybory mają swoje konsekwencje. To właśnie ta polityka doprowadziła do klęski jego politycznych spadkobierców: obecnej administracji oraz Kamali Harris. W oczach wielu krytyków pozostaną oni jedynie wykonawcami wizji Obamy – wizji, która niemal doprowadziła do realizacji jego najgorszego scenariusza: destabilizacji Izraela na rzecz triumfu barbarzyństwa.


Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.