Uncategorized

Czy spotkanie w Waszyngtonie okaże się przełomowe?

Michael Oren

W kwestii Iranu dzisiejsze spotkanie Benjamina Netanjahu z Donaldem Trumpem może mieć znaczenie historyczne.

W wywiadach medialnych regularnie padam ofiarą pytań o to, co naprawdę myśli Donald Trump i jakie są jego realne zamiary wobec Iranu. Pytania te zyskały na sile dziś, gdy premier Netanjahu odbywa swoją siódmą już wizytę u prezydenta Trumpa od początku jego drugiej kadencji. Za każdym razem, gdy słyszę: „Co planuje Trump?”, muszę odpowiedzieć trzema najtrudniejszymi dla analityka słowami: „Nie mam pojęcia”. Wiem jednak coś innego.

Podczas gdy wysłannicy Trumpa, Steven Witkoff i Jared Kushner, prowadzą negocjacje z Teheranem, Stany Zjednoczone nieustannie gromadzą na Bliskim Wschodzie potężne siły zbrojne. Tylko w jeden dzień ubiegłego tygodnia w regionie wylądowało 117 ciężkich transportowców wojskowych, dostarczając setki ton amunicji i systemów przeciwrakietowych. Do operującego w Zatoce Perskiej lotniskowca USS Abraham Lincoln wkrótce dołączy USS George H.W. Bush. Wraz z pozostałymi siłami morskimi i powietrznymi, USA dysponują obecnie setkami myśliwców, bombowców strategicznych i pocisków manewrujących wycelowanych w Iran.

Te gigantyczne zasoby są niezbędne nie tylko do ewentualnego zniszczenia irańskich baz i centrów dowodzenia, ale przede wszystkim do ochrony amerykańskich jednostek przed odwetem. Teheran z pewnością odpowiedziałby masowym atakiem rakiet, dronów i szybkich łodzi motorowych. Biorąc pod uwagę, że wielu zwolenników ruchu MAGA już teraz krytykuje zaangażowanie USA na Ukrainie, w Wenezueli czy Gazie jako zdradę haseł „America First”, Trump nie może pozwolić sobie na ryzykowną wojnę z Iranem, która kosztowałaby życie amerykańskich żołnierzy.

Dlaczego więc Trump miałby ryzykować atak? Dlaczego po prostu nie zawrzeć układu zamrażającego – zamiast likwidującego – irański program nuklearny i ogłosić, że to „lepszy deal” niż porozumienie Obamy z 2015 roku?

Odpowiedź kryje się w czymś, co o Trumpie wiemy najlepiej. Bardziej niż wsparcie dla Izraela czy sympatia dla Irańczyków, dla Donalda Trumpa liczy się dotrzymanie słowa. Publicznie obiecał on wyzwolenie narodu irańskiego spod władzy obecnego reżimu i doprowadzenie do jego upadku. Wycofanie się z tej obietnicy oznaczałoby dla niego etykietę lidera, który kreśli „czerwone linie”, ale nie ma odwagi ich wyegzekwować – a to dla jego wizerunku scenariusz nie do zaakceptowania.

Dzisiejsze spotkanie Netanjahu z Trumpem może zatem okazać się brzemienne w skutki. Premier musi precyzyjnie wybadać cele Trumpa w negocjacjach oraz dowiedzieć się, na ile to możliwe, czy i kiedy Stany Zjednoczone dopuszczają opcję siłową. Musi uzyskać gwarancje dotyczące roli Izraela w ewentualnej operacji. A jeśli rozmowy z Irańczykami zakończą się bez całkowitej eliminacji potencjału rakietowego Teheranu – który stanowi egzystencjalne zagrożenie dla Izraela – Netanjahu musi wywalczyć pełne poparcie Ameryki dla naszych jednostronnych działań mających na celu zniszczenie tego arsenału.


Czy spotkanie w Waszyngtonie okaże się przełomowe?

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.