Uncategorized

Zero tolerancji


Sheri Oz

Od Bene Berak po Kaplan i miasta arabskie – wybiórcze egzekwowanie prawa osłabia państwo

Wczoraj w Bene Berak dwie żołnierki zostały zaatakowane przez grupę co najmniej kilkunastu ultraortodoksyjnych mężczyzn. Nie stało się to na punkcie kontrolnym ani na przejściu granicznym, lecz w samym centrum kraju.

Aresztowano od 12 do 20 osób. Policja deklaruje, że jeśli zdobędzie informacje pozwalające na identyfikację pozostałych sprawców, oni również zostaną zatrzymani. Nagłówki gazet skupiają się na samej akcji ratunkowej, agresywnym tłumie i oskarżeniach pod adresem policji o brak zapewnienia kobietom ochrony. Jeden z komendantów zasugerował nawet, że wizyta żołnierek powinna była zostać wcześniej skonsultowana z armią – zupełnie tak, jakby wkraczały one do arabskiego miasta na terytoriach Autonomii Palestyńskiej.

Wszyscy jednak pomijają sedno sprawy.

A sednem jest to, co wydarzyło się później: uczestnicy zamieszek przewrócili radiowóz i podpalili policyjny motocykl. To przejaw nieustającej przemocy wymierzonej w państwo i jego przedstawicieli. Zjawisko to nie ogranicza się wyłącznie do Bene Berak.

Podobne ataki obserwujemy, gdy policja wkracza do miast arabskich w celu ścigania przestępstw. Podobne lekceważenie ładu i porządku widać podczas ultraortodoksyjnych demonstracji przeciwko poborowi do wojska. Widzieliśmy to w ciągu dwóch lat po 7 października, kiedy protestujący z ruchu Kaplan blokowali ruch, stosując niekiedy taktykę konfrontacyjną, by wymusić zawarcie porozumienia o zawieszeniu broni, które w ich mniemaniu doprowadziłoby do powrotu zakładników. Widzieliśmy demonstrantów na wózkach inwalidzkich i o kulach blokujących wjazd do Jerozolimy w walce o wyższe świadczenia.

Społeczności są różne, różne są też ich motywacje. Każda grupa uważa, że jej sprawa w pełni uzasadnia paraliż kraju. Tymczasem zwykli obywatele zastanawiają się, dlaczego ich prawa są deptane przez tych, którzy sami domagają się poszanowania własnych przywilejów.

Ludzie nie mogą dotrzeć na czas do pracy ani wrócić do domów po ciężkim dniu. Karetki nie mogą sprawnie dojechać do potrzebujących ani przetransportować ich do szpitali. Kobiety w ciąży, głodne dzieci, osoby starsze – wszyscy mogą utknąć w korkach na wiele godzin.

Kiedy egzekwowanie prawa staje się warunkowe – dostosowane do PR-u, sympatii społecznych czy wrażliwości politycznej – przekaz jest prosty: presja działa. Gdy powtarzające się naruszenia porządku niosą za sobą znikome konsekwencje, wszystkie grupy społeczne zaczynają rozumieć, że eskalacja będzie tolerowana.

Państwo nie może w ten sposób funkcjonować.

Egzekwowanie prawa to nie tylko doraźne przywracanie spokoju. To wzmacnianie przekonania, że autorytet państwa nie podlega negocjacjom. Społeczeństwo przegrywa, gdy protestujący przestają obawiać się sankcji. Kiedy do tego dochodzi, żołnierki faktycznie zaczynają potrzebować zgody armii i eskorty policji, by móc wjechać do Bene Berak.

W takich warunkach przywrócenie porządku staje się znacznie trudniejsze. Potrzebna jest całkowita nieustępliwość od samego początku.

„Zero tolerancji” nie oznacza brutalności. Oznacza jasność zasad. Oznacza, że granice są znane z góry i egzekwowane w sposób jednolity. Oznacza, że atak na funkcjonariusza lub żołnierza, zniszczenie radiowozu czy zablokowanie autostrady za każdym razem pociąga za sobą natychmiastowe, przewidywalne konsekwencje.

Zero tolerancji od samego początku. A ten początek jest właśnie teraz.


Sheri Oz to kanadyjsko-izraelska pisarka, blogerka i emerytowana terapeutka rodzinna, mieszkająca w Hajfie w Izraelu. Jest znana z działalności publicystycznej, w której analizuje izraelską politykę wewnętrzną i regionalną. 

Od Bene Berak po Kaplan i miasta arabskie – wybiórcze egzekwowanie prawa osłabia państwo

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.