Uncategorized

Szekspir ma coś ważnego do powiedzenia o współczesnych tyranach

 Stanisław Obirek

Stephen Greenblatt jest jednym z twórców nowego podejścia do tekstu literackiego. Został on nazwany nowym historyzmem, a jego głównym osiągnięciem było zwrócenie uwagi na wielorakie sploty ideowe, kulturowe, polityczne a nawet religijne. Dzięki temu nowemu podejściu dawne teksty zajaśniały nowym blaskiem i odsłoniły zapomnianą siłę oddziaływania na rzeczywistość. Klasycznym dziełem nowego historyzmu jest książka Greenblatta „Zwrot. Jak zaczął się renesans?”, w której pokazał jak przypadkowo odkryty przez Poggia Braccioliniego w 1417 roku w klasztorze w Fuldzie rękopis Lukrecjusza „De rerum natura” zmienił nie tylko obraz rzymskiej przeszłości, ale pokazał współczesnym alternatywne możliwości patrzenia na rzeczywistość. Stąd zawarte w tytule przekonanie, że właśnie tak zaczął się nowy okres w dziejach kultury zachodu.

Stephen Greenblatt w roku 2018 opublikował książkę o stosunku Szekspira do władzy „Tyran” (Tyrant. Shakespeare on Politics). Można powiedzieć, że to książka popularna i niewiele wnosząca do badań nad Szekspirem, które zresztą samemu Greenblattowi zawdzięczają szczególnie wiele. Niemniej jednak zaraz po swojej publikacji została zauważona jako istotny głos w próbie zrozumienia zaskakującego zwycięstwa w wyborach prezydenckich w USA człowieka, który wcześniej nie był znany z politycznych dokonań. Do takiej interpretacji zachęca zresztą sam autor, który w podziękowaniach mówi, że to właśnie rozmowy z przyjaciółmi i w rodzinie skłoniły go do podjęcia tematu polityki w dramatach Szekspira. Trump w istocie poprzez sposób wejścia do polityki zachęca do takich literackich porównań. Dobrze przecież pamiętamy, że jego start w wyścigu do prezydenckiego fotela przypominał raczej groteskowy żart z jego reality show niż faktyczny udział w wielkiej polityce. Niestety nie skończyło się jak z udziałem w polskich wyborach medialnego hochsztaplera, bo Donald Trump nie tylko został prezydentem w 2016 roku, ale ten sukces powtórzył w roku 2025. Jak dotąd nie znalazłem satysfakcjonującej odpowiedzi, dlaczego tak się stało.

To jeden z powodów, dlaczego z ciekawością sięgnąłem po książkę Greenblatta, której rdzeniem jest beznadziejna próba zrozumienia jak to się dzieje, że tyrani rządzą różnymi społecznościami i to często na ich własne życzenie. Używam liczby mnogiej, bo przecież nie tylko o Donalda Trumpa chodzi, którego sposób sprawowania władzy zaczyna coraz bardziej przypominać szekspirowskich bohaterów, zwłaszcza patologicznego Ryszarda III.

Przypomnijmy, Greenblatt swoją książkę – studium tyranii w świetle dramatów Szekspira, napisał niewątpliwie pod wpływem szoku jakim było objęcie urzędu prezydenta przez Trumpa. Jednak to był tylko pretekst by na nowo przemyśleć mechanizmy ludzkich wyborów i to nie tylko tyranów, ale też tych, którzy im umożliwili dojście do władzy i jej utrzymanie. Dziś ta książka nabrała nowych i zapewne ani przez Szekspira, ani Greenblatta nie podejrzewanych znaczeń. Autora zajmują przede wszystkim dramaty historyczne takie jak „Ryszard III”, „Makbet”, „Król Lear”, „Opowieść zimowa”, „Tytus Andronikus”, „Juliusz Cezar”, „Koriolan”, których treść jest powszechnie znana. Oczywiście nie będę jej przypominał, ale zwrócę uwagę na komentarz do „Opowieści zimowej”, bo tchnie pewnym optymizmem: „Jednak bardziej niż jakakolwiek inna sztuka Szekspira, „Opowieść zimowa” pozwala sobie na marzenie o drugiej szansie. Wydarzenie, które umożliwia tę odnowę po katastrofie, to jedna z najśmielszych i najbardziej nieprawdopodobnych fantazji dramaturga: pełna, nieudawana, absolutnie szczera skrucha tyrana. Wyobrażenie sobie tej wewnętrznej przemiany jest niemal tak trudne, jak wyobrażenie sobie ożywającego posągu”. Wolno i nam pomarzyć. Podobny optymizm tchnie z takiej oto uogólniającej refleksji na temat społeczeństw, które „zazwyczaj chronią się przed socjopatami. Nie przetrwalibyśmy jako gatunek, gdybyśmy nie rozwinęli umiejętności identyfikowania i radzenia sobie ze szkodliwymi zagrożeniami, zarówno wewnętrznymi, jak i zewnętrznymi. Społeczności są zazwyczaj wyczulone na niebezpieczeństwo stwarzane przez pewne osoby w swoim otoczeniu i starają się je izolować lub wykluczać. Dlatego tyrania nie jest normą organizacji społecznej”. No właśnie, czy nie stanie się tak również w XXI wieku?

Jednak musimy pozostać realistami. Zarówno dla Szekspira jak i Greenblatta ciekawe jest analizowanie dojścia do władzy patologicznej jednostki, jak i chory sposób jej sprawowania. Bardziej dramatyczne jest jednak śledzenie zachowań tych wszystkich, którzy to umożliwili, a więc urzędników, dworzan, osób z najbliższego otoczenia i rożnej maści klakierów, którzy ogrzewali się w jej cieple i liczyli na profity. Dlaczego na koniec przytoczę istotne, może najważniejsze ostrzeżenie Greenblatta, który tak podsumowuje działalność dramaturgiczną swego ulubionego autora: „Dramaturg wielokrotnie przedstawiał chaos, jaki następuje, gdy tyrani, zazwyczaj pozbawieni kompetencji administracyjnych i wizji konstruktywnych zmian, faktycznie obejmują władzę. Uważał, że nawet stosunkowo zdrowe i stabilne społeczeństwa dysponują niewielkimi zasobami, które pozwalają im odeprzeć ataki ze strony kogoś wystarczająco bezwzględnego i pozbawionego skrupułów; nie są też dobrze przygotowane do skutecznego radzenia sobie z prawowitymi władcami, którzy zaczynają przejawiać oznaki niestabilnego i irracjonalnego zachowania. Szekspir nigdy nie odwracał wzroku od straszliwych konsekwencji, jakie spadają na społeczeństwa wpadające w ręce tyranów”.

My też nie powinniśmy

Szekspir ma coś ważnego do powiedzenia o współczesnych tyranach

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.