Uncategorized

Antysyjonizm – stara nienawiść w nowym języku

Alicja Teodorescu

Współcześni antysemici nie chcą otwarcie mówić o Żydach – zamiast tego mówią o Izraelu. To, czego nie wypada już mówić o Żydach, mówi się o „syjonistach”.

„Sionistora”, „Sjonista”, „Sionistfitta” – nienawiść ma wiele imion. Nawet ten, kto nie rozumie etymologii przedrostka „syjonista”, domyśla się po wulgarnych sufiksach, że w kręgach radykalnej lewicy, islamistów i skrajnej prawicy etykieta ta nie jest komplementem, lecz piętnem.

Czym więc jest syjonizm?

Syjonizm to wyraz niezłomnej tęsknoty za ojczyzną. To idea o głębokich korzeniach, pielęgnowana przez pokolenia Żydów w diasporze; idea powrotu do Syjonu – biblijnej nazwy Jerozolimy. Tęsknotę tę można prześledzić aż do niewoli babilońskiej (ok. 500 r. p.n.e.). L’Shana Haba’a Biyerushalayim – Za rok w Jerozolimie!

Syjonista może być prawicowcem, lewicowcem lub liberałem. Może być osobą ortodoksyjną, świecką lub niewierzącą. Cechą wspólną jest poparcie dla prawa narodu żydowskiego do życia w pokoju we własnej, historycznej ojczyźnie – w dzisiejszym niepodległym Izraelu – na takich samych zasadach, jakie przysługują innym narodom.

Racjonalna odpowiedź na nienawiść

Współczesny syjonizm polityczny nie zrodził się z triumfalizmu, lecz z ruin porażki. W Europie, która chętnie mieniła się oświeconą i postępową, Żydzi pozostawali obcymi. Antysemityzm nie był ekstremistycznym wyjątkiem, lecz strukturalnym elementem społeczeństwa. Kiedy w 1894 roku żydowski kapitan artylerii Alfred Dreyfus został niesłusznie skazany za zdradę stanu przy wiwatach tłumu, prysła iluzja, że tolerancja jest nieuchronnym celem historii. Dla węgiersko-austriackiego dziennikarza Teodora Herzla afera Dreyfusa stała się dowodem: bez własnego państwa Żydzi zawsze będą zdani na łaskę innych.

Wniosek Herzla nie był mistyczny ani mesjanistyczny – był racjonalny. Naród żydowski będzie narażony na nienawiść dopóty, dopóki nie będzie posiadał własnego kraju gwarantującego mu bezpieczeństwo. Holokaust sześciu milionów Żydów cztery dekady później oraz utworzenie państwa Izrael w 1948 roku ostatecznie potwierdziły tę diagnozę. Powstanie Izraela nie było wypadkiem historii, lecz jej logiczną konsekwencją.

W swoim dzienniku Herzl pisał z niemal proroczą precyzją:

„Afera Dreyfusa to coś więcej niż niesprawiedliwy wyrok; to pragnienie większości Francuzów, by potępić jednego Żyda, a przez niego wszystkich Żydów. (…) Jeśli nawet postępowy i cywilizowany naród może popaść w taki stan, czego można oczekiwać od innych?”.

Nowa twarz starego uprzedzenia

Jak to możliwe, że uznanie prawa do istnienia państwa żydowskiego wywołuje dziś taką nienawiść? Dlaczego dążenia innych narodów do samostanowienia nie spotykają się z tak agresywną reakcją?

Zgodnie z definicją antysemityzmu IHRA (przyjętą m.in. przez Szwecję i Polskę), formami nienawiści są m.in.:

  • Odmawianie narodowi żydowskiemu prawa do samostanowienia (np. twierdzenie, że Izrael jest projektem rasistowskim).
  • Stosowanie podwójnych standardów wobec Izraela.
  • Porównywanie polityki Izraela do działań nazistów.
  • Obarczanie wszystkich Żydów odpowiedzialnością za działania państwa Izrael.

Współcześni antysemici dokonali semantycznej wolty: słowo „Żyd” zastąpili słowem „syjonista”. Pozwala im to twierdzić, że nie nienawidzą narodu, a jedynie „złej ideologii”, mimo że dla większości Żydów istnienie Izraela jest warunkiem ich fizycznego bezpieczeństwa.

Semantyczna siatka bezpieczeństwa

Profesor Christer Mattsson w badaniu Measuring Contemporary Antisemitism (przeprowadzonym na grupie 9000 osób) wykazuje, że współczesny antysemityzm jest kamuflowany jako „antyjonizm”, aby stał się społecznie akceptowalny. Antysemityzm nie umarł w obozach zagłady – on zmutował i niczym feniks odrodził się z popiołów Auschwitz pod nową nazwą.

Adam Cwejman, redaktor Göteborgs-Posten, słusznie zauważa, że ta retoryka wywodzi się z propagandy Związku Radzieckiego. Gdy ZSRR nie znalazł w Izraelu sojusznika, zaczął piętnować syjonizm jako „najwyższy przejaw kolonializmu”. Ta semantyczna sztuczka pozwalała na pokazowe procesy żydowskich intelektualistów pod pretekstem walki z „syjonistycznymi agentami”.

Pułapka „postępowości”

Dziś konflikt izraelsko-palestyński jest wykorzystywany przez tzw. ruchy progresywne jako pole projekcji teorii o kolonializmie i rasizmie. W ich czarno-białym świecie Izraelczycy to „biali oprawcy”, a Palestyńczycy to „uciskani”. Prowadzi to do moralnych wypaczeń, w których terror Hamasu postrzega się jako „opór”, a żydowską samoobronę jako „dowód winy”.

Prawdziwym problemem antysyjonizmu jest to, że nie toleruje on żydowskiej podmiotowości. Izrael nie może robić tego, co inne państwa – bronić granic czy prowadzić wojny – bez kwestionowania swojego prawa do istnienia. Antysyjonizm zaprzecza wyobrażeniu Żyda jako „wiecznego gościa”, który powinien być wdzięczny za jałmużnę i tolerancję.

Dopóki Żydzi są ofiarami, o których pamięć można czcić podczas uroczystości, są akceptowani. Kiedy jednak stają się suwerennym narodem, który przestaje przepraszać za swoje istnienie, budzi to furię. To, co dziś nazywa się „krytyką syjonizmu”, zbyt często okazuje się starą nienawiścią ubraną w nowe szaty. Historia po raz kolejny zatacza koło.


Oto zwięzła definicja, która oddaje istotę współczesnego rozumienia tego terminu:

Antysyjonizm to ideologia sprzeciwiająca się prawu narodu żydowskiego do samostanowienia oraz istnieniu Izraela jako państwa żydowskiego.

W debacie publicznej rozróżnia się trzy poziomy postaw:

  1. Krytyka polityki państwa: Krytykowanie konkretnych działań rządu Izraela (podobnie jak krytykuje się rządy Francji czy Polski) – nie jest antysyjonizmem ani antysemityzmem.
  2. Antysyjonizm: Podważanie samego prawa Izraela do istnienia.
  3. Antysemityzm: Nienawiść do Żydów jako grupy etnicznej lub religijnej.

Test „3D” (Natana Szaranskiego)

Wielu badaczy używa testu „3D”, aby rozpoznać, kiedy antysyjonizm staje się antysemityzmem:

  • Demonizacja: Przedstawianie Izraela jako wcielonego zła (np. porównywanie do nazistów).
  • Delegitymizacja: Odmawianie Izraelowi prawa do istnienia, którego nie odmawia się żadnemu innemu państwu.
  • Double standards (Podwójne standardy): Wybiórcze potępianie Izraela przy jednoczesnym ignorowaniu znacznie większych naruszeń praw człowieka w innych krajach.

Antysyjonizm – stara nienawiść w nowym języku

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.