Uncategorized

Czy świat słucha, gdy przemawia Hamas?

LTC Nadav Shoshani

Podczas forum w Doha w tym tygodniu lider Hamasu, Khaled Meshaal, głośno i wyraźnie wyłożył ideologię swojego ruchu. Przedstawił światopogląd Hamasu w sposób bezpośredni i bezkompromisowy. Jego słowa są uderzające i powinny być dla nas lekcją.

Meshaal oświadczył, że Hamas „nie zgodzi się na rozbrojenie”. Nazwał pełną demilitaryzację „odebraniem duszy palestyńskiemu ruchowi oporu”. Było to prawdopodobnie najbardziej szczere wyznanie, na jakie Meshaal mógł się zdobyć. Dla Hamasu broń nie jest środkiem tymczasowym, narzędziem negocjacyjnym ani sposobem na osiągnięcie politycznego kompromisu. Jest ona istotą istnienia tego ruchu. Przemoc nie jest tam postrzegana jako droga do wolności – przemoc jest wolnością, przemoc jest tożsamością.

Zamiast rozbrojenia Meshaal zaproponował „hudną” trwającą pięć, siedem lub dziesięć lat, przedstawiając ją jako gwarancję, że w tym okresie broń nie zostanie użyta. Jednak w języku arabskim „hudna” nie oznacza pokoju, trwałego rozejmu ani nawet patu. „Hudna” to czas, w którym siły zbrojne mogą się „przegrupować, dozbroić i przystąpić do negocjacji z silniejszej pozycji”. Hamas otwarcie przyznał, że traktuje zawieszenie broni jedynie jako okazję do odzyskania potencjału militarnego.

Ich ideologia pozostaje niezmienna, broń jest gromadzona, a plany kolejnych ataków są już w fazie realizacji. Przyznali wprost: postrzegają rozejm jako przerwę techniczną, a nie koniec walki.

Meshaal stwierdził również: „Opór jest prawem ludzi żyjących pod okupacją – wynika z prawa międzynarodowego i boskiego… Nie powinniśmy postrzegać 7 października jako początku konfliktu”.

To znana taktyka. Stara sztuczka z repertuaru Hamasu: wykorzystywanie ideologii do legitymizacji okrucieństwa. Ruch próbuje wpisać wydarzenia z 7 października w szerszą historię walki wyzwoleńczej. Odzwierciedla to wieloletnią narrację Hamasu, która ma na celu usprawiedliwienie przemocy i próbę wkomponowania masakry – dnia, w którym cywile byli mordowani w domach, paleni żywcem i brani jako zakładnicy – w fałszywy obraz walki uciśnionego ludu z ciemiężcą. Celowo pomija się przy tym fakt, że 7 października był inny niż wszystkie poprzednie eskalacje. Był to zaplanowany atak na ludność cywilną, która stanowiła cel sam w sobie.

Choć Meshaal powołuje się na „prawo międzynarodowe i boskie”, ignoruje fakt, że 7 października stanowił drastyczne naruszenie obu tych porządków. Prawo międzynarodowe nie przewiduje przyzwolenia na mordowanie rodzin na festiwalu muzycznym czy porywanie starców z ich domów. Kiedy Meshaal przywołuje „prawo boskie”, by usprawiedliwić takie czyny, nie opisuje oporu – on legitymizuje terror.

Meshaal poszedł o krok dalej, określając Izrael jako „egzystencjalne zagrożenie i niebezpieczeństwo” nie tylko dla mieszkańców Gazy, ale dla całego regionu. To nie jest język kompromisu. To język eliminacji. Jeśli problemem jest samo istnienie Izraela, to żadna granica, żadne ustępstwa ani żadna formuła dyplomatyczna nie zaspokoją tych żądań.

Twierdził również, że Izrael stał się „ciężarem moralnym, politycznym i gospodarczym”, wskazując na zmianę nastrojów wśród młodych ludzi na Zachodzie. Tutaj również logika Hamasu jest wymowna. Ruch ten nie postrzega międzynarodowych protestów jako wezwań do współistnienia i pokoju. Traktuje je jako aktywa strategiczne. W tym światopoglądzie globalna presja nie służy dyplomacji – ma służyć izolacji Izraela, dopóki nie zostanie on osłabiony i ostatecznie zniszczony.

Społeczność międzynarodowa często debatuje o tym konflikcie w kategoriach abstrakcyjnych, mówiąc o cyklach przemocy, kwestiach humanitarnych i ramach prawnych. Te kwestie są ważne, jednak najpełniejszy obraz sytuacji uzyskujemy wtedy, gdy po prostu słuchamy tego, co mówią nasi wrogowie.

Khaled Meshaal jasno wyłożył karty. Hamas nie zamierza się rozbroić. Nie widzi w Izraelu sąsiada, z którym mógłby kiedykolwiek żyć w pokoju. Postrzega Izrael jako wroga, którego należy usunąć. Globalne protesty traktuje jako narzędzia w kampanii izolacji, a walkę zbrojną nie jako taktykę, lecz jako swoją „duszę”.

Kiedy Hamas mówi to tak otwarcie, świat powinien słuchać.

Istnieje popierany przez społeczność międzynarodową plan dla Strefy Gazy, którego punktem wyjścia jest obecne zawieszenie broni. Jego sukces zależy jednak od fundamentalnej prawdy: Hamas nie może pozostać zbrojną siłą u władzy. Bez demilitaryzacji stabilność i dobrobyt mieszkańców Gazy pozostaną nieosiągalne.

Świat powinien wyciągnąć wnioski z tych słów i przestać ulegać pobożnym życzeniom. Jeśli tego nie zrobimy, Hamas poczuje się jeszcze bardziej bezkarny. Bez rozbrojenia Hamasu, Gaza nigdy nie doczeka się lepszej przyszłości, a niewinni ludzie w naszym regionie nadal będą płacić najwyższą cenę – cenę krwi.


LTC Nadav Shoshani Rzecznik Sił Obronnych Izraela (IDF) ds. mediów międzynarodowych

Czy świat słucha, gdy przemawia Hamas?


Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.