Ciekawe artykuly

Najsilniejszy człowiek świata z Polski cz. 2

Nadeslal Aleksander Migdal

aleksander Migdal

 

 

Pierwszy odcinek

KLIKNIJ TUTAJ

20-lecie międzywojenne miało swojego „Pudziana”. Nazywał się Zygmunt Breitbart, był kowalem, polskim Żydem i najsilniejszym człowiekiem świata. To fenomenalna postać i prawdziwa gwiazda. Nazywano go Królem Żelaza i Samsonem. Występował w Circus Busch i Cyrku Staniewskich.

silacz jpg

W popisowym numerze kładł się na ziemi, a na jego klatce piersiowej układano specjalne pomosty. Później przejeżdzał po nim wypełniony kilkorgiem ludzi samochód albo przeganiano słonia. „Niezwykłe produkcje Króla Żelaza: Łamanie sztab, wyrabianie w ręku podków, podnoszenie ciężarów, dźwiganie 60 ludzi, obciążenie przez 2,500 kg, karuzela na piersiach mocarza. Breitbart leżąc na gwoździach, unosi jezdnię z końmi, ludźmi, pojazdami” – reklamowano w latach 20. na łamach „Republiki” występ siłacza w łódzkim Odeonie.

W Cyrku Staniewskich, bo i tam występował Zisza Breitbart, zbudowano nawet specjalny tor motocyklowy. Układano go na klatce piersiowej siłacza i dwóch ludzi jeździło po nim w koło. Co uwieczniono zresztą na zdjęciach, które dziś można odnaleźć w zasobach Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Breitbarta kochano. W Circus Busch szybko zaczął otwierać przedstawienia. Stał się też jednym z najbardziej popularnych artystów estradowych Europy i nie tylko. Występował w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Austrii, całej Polsce, Czechach. Dzięki uwielbieniu publiki wystąpił też w dwóch filmach (jeden z nich to niemiecki „Der Eisenkönig”). Jego wizerunek wykorzystywano w reklamach, a nawet na kartkach świątecznych. Patronował też… korespondencyjnemu kursowi tężyzny fizycznej.

Idea muskularnego syjonizmu

W Niemczech reklamowany był jako Siegmund (takie imię umieszczono na jego nagrobku na cmentarzu żydowskim w Berlinie). W Polsce jako Zygmunt. Dla Żydów Zishe stał się szybko „Samsonem Potężnym”.

Najwierniejsi fani siłacza rekrutowali się spośród środkowo- i wchodnioeuropejskiej diaspory żydowskiej. Gdy z Cyrkiem Staniewskich przyjechał do Białegostoku, tłum porwał go z peronu i na rękach zaniósł do dorożki. A kolejki przed kasami ustawiały się przez kilka dni. Jego rola nie ograniczała się jednak w tym wypadku do bycia gwiazdą popkultury.

Sam Breitbart był bowiem syjonistą. Propagatorzy tzw. „idei muskularnego syjonizmu”, której celem była promocja kultury fizycznej oraz walka ze stereotypowym obrazem cherlawego Żyda, wykorzystywali go jako wzór dla młodzieży. Chcieli w ten sposób stworzyć „pokolenie Machabeuszy”. Do czego zorganizowano zresztą szeroką sieć klubów sportowych Makabi. „Marzył o tym, że pojawi się w Erec Israel jako nowożytny Samson i dokona bohaterskich czynów, które zwrócą uwagę całego świata na sprawę utworzenia żydowskiego państwa w Palestynie” – pisała Janina Rogozik na łamach „Zeszytów Prasoznawczych”.

Kult Breitbarta nie ograniczał się do działaczy politycznych. Zisza stał się bohaterem ludowego folkloru. Układano o nim wiersze i piosenki. „Jeżeli pomiędzy Żydami znalazłoby się tysiąc Breitbartów, to skończyłyby się prześladowania” – mawiano. Ku chwale „Samsona Potężnego” grano i śpiewano specjalny „Marsz”. Wszystko to była jednak tradycja ustna i w zasadzie nic nie przetrwało Holocaustu.

Niezwyciężony

Zmarł w 1925 roku na skutek nieszczęśliwego wypadku, do którego doszło podczas występu w Radomiu. Breitbart wykonywał jeden ze swoich standardowych numerów i wbijał gwoździe w deski gołymi rękami. Tym razem uderzył jednak za mocno, zardzewiały metal przeszedł przez pięć „calówek” i zranił go w okolicach kolana.

Rana wydawała się niegroźna, ale wdało się zakażenie. Nogę amputowano, jednak to już nie pomogło. Agonia siłacza trwała osiem tygodni i najsilniejszy człowiek świata zmarł w Berlinie w październiku 1925 roku. W „Naszym Przeglądzie” pisano: „Na ciało Twoje wielkie – czarne grudki ziemi/Ciskali łopatami wychudli grabarze./ Schylili się nad Tobą przerażeni, niemi./ Rydle z rąk im wypadły – odwrócili twarze./ Bo wiedzieli, że piorun wygasły dziś grzebią/ Marmurową kolumnę, którą los zdruzgotał!!!”

W 2001 roku Zisza stał się bohaterem filmu wyreżyserowanego przez Wernera Herzoga. Jednak „Niezwyciężony”, bo taki tytuł nosi ten obraz, choć opatrzony podtytułem „historia prawdziwa” z rzeczywistością ma niewiele wspólnego. Już choćby przez to, że akcja rozgrywa się na początku lat 30-tych, w Niemczech szybko zmierzających w stronę nazizmu, a wtedy Breitbart nie żył już od kilku lat.

Co ciekawe, nie sposób odnaleźć go na liście wybitnych strykowian, którymi miasto chwali się w sieci. A może warto byłoby to naprawić, bo zdaje się, że Zisza Breitbart jest najsłynniejszym z nich. Wszak nie każdy, urodzony w niewielkim mieście pod Łodzią, może liczyć na nekrolog w New York Timesie. A nasz przedwojenny wybitny „strongman” mógł.

Kategorie: Ciekawe artykuly

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.