Uncategorized

PROBLEMY FINANSOWE HAMASU

Nadeslal Pawel Jedzrzejewski

pawel Jedrzejewski

fzp

NA POCZĄTKU BYŁY BANKI – PROBLEMY FINANSOWE HAMASU ŹRÓDŁEM ESKALACJI KONFLIKTU W GAZIEZe wszystkich powodów eskalacji konfliktu w Gazie, najważniejszym, jest ten prozaiczny: pieniądze.

Zanim Hamas zaczął wystrzeliwać tysiące rakiet na Izrael, zanim Izrael opowiedział nalotami, a następnie operacją lądową, przed brutalnym porwaniem i zamordowaniem trójki izraelskich nastolatków w Judei, i jednego Araba w Jerozolimie – były sobie banki w Strefie Gazy.

Na początku czerwca 2014 r. uzbrojeni działacze Hamasu fizycznie wymusili zamknięcie banków w całej Strefie Gazy, w związku z kłótnią o pensje z usadowioną na tzw. Zachodnim Brzegu Autonomią Palestyńską. Od czasu, gdy Hamas stosując brutalną przemoc dokonał w 2007 r. zamachu stanu przeciwko Fatahowi (i/lub Autonomii Palestyńskiej), islamskie grupy rządziły Gazą „ogniem i żelazem”. Ale nawet taki reżim potrzebuje gotówki.

 

Fot.: Lior Mizrahi/Getty Images News

 

Przez ostatnie lata, ekonomia Strefy Gazy – za co Hamas jest odpowiedzialny, stacza się w stronę kryzysu. Nowy wojskowy rząd w Egipcie, który obalił Bractwo Muzułmańskie (Hamas jest jego odnogą), zabrał się za tunele przemytnicze łączące Gazę z egipskim Synajem. Przez lata tymi tunelami, których liczba szła w grube setki, przewożono wszystko: od paliwa, pocisków artyleryjskich, broni, materiałów budowlanych, towarów spożywczych do AGD, a nawet samochodów.

Życie w gazańskiej enklawie toczyło się zwyczajnie, mimo blokady (lub raczej ścisłej kontroli i listy dozwolonych materiałów) zastosowanej przez Izrael od czasu przejęcia władzy przez Hamas. To jaką bronią (rakiety dalekiego zasięgu) i siecią umocnień dysponuje teraz Hamas, dowodzi okresowego sukcesu ekonomicznego osiągniętego dzięki biznesowi tunelowemu. Świadczy o tym także klasa nuworyszy. Wielu z nich to związani z Hamasem przedsiębiorcy, których stać na luksowe wille i samochody. Hamas nie tylko opodatkowywał ten ruch towarów wzbogacając własną kasę, ale też „eksportował” zdobyte pieniądze w deweloperskie projekty na Synaju. Jednak skuteczne zamknięcie przez Egipt tych tuneli stało się początkiem końca.

Strefa Gazy nie mogła już korzystać z taniego egipskiego paliwa oraz ropy potrzebnej do zasilania instalacji jedynej elektrowni słonecznej. Braki prądu trwają po 8 godzin dziennie, bezrobocie zaczęło rosnąć, a jedynymi budowami (poza tunelami do Izraela) były te realizowane przez ONZ lub w ramach projektów mieszkaniowych finansowanych przez Katar.

W rezultacie, w Gazie panuje 40% bezrobocie, a wsród młodych ludzi 60%. Według ONZ, 40% mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa, a 2/3 ludności otrzymuje w jakiejś formie żywność w ramach pomocy humanitarnej. Dostęp do wody i oczyszczania ścieków zbliża się do stanu kryzysowego.

 

Sytuacja wewnątrz Gazy już jakiś czas temu zwróciła uwagę Izraelczyków. Biuro Koordynacji Działań Publicznych na Terytoriach (COGAT) – wydział administracji wojskowej odpowiedzialny za Strefę Gazy i Zachodni Brzeg, planował przeprowadzenie istotnych inwestycji infrastrukturalnych, jednak ich wprowadzanie w życie przerwał wybuch obecnej wojny. COGAT rozpoczął rozmowy o tym projekcie z ONZ i „Kwartetem”, planując zwiększenie dostaw materiałów budowlanych, pod warunkiem ścisłego nadzoru ONZ i weryfikacją ich zastosowania. Plany obejmowały budowę instalacji odsalających, elektrowni, systemu utylizacji odpadów, a także podłączenie do Gazy rurociągu z izraelskich złóż eksploatowanych na Morzu Środziemnym.

Jednak dopóki Hamas będzie rządził Gaza, ten fakt pozostanie przeszkodą polityczną do rozpoczęcia realizacji któregokolwiek z tych zamierzeń.

To co wojskowi widzieli z daleka, członkowie Hamasu odczuwali na własnej skórze. Nie tyko rozchodziła się w szwach makroekonomia tego „państewka”, ale także sama organizacja stawała się bankrutem. W styczniu 2014 r. New York Times napisał, że rząd Hamasu jest właściwie bankrutem. Budżet Strefy Gazy miał pokrycie zaledwie jednej czwartej zobowiązań. Według wszystkich ocen Hamas był wtedy w najgorszym położeniu od czasu swojego powstania ponad ćwierć wieku temu, rządząc niespokojną ludnością i szukając deski ratunku. Po 7 latach izraelska, a teraz i egipska blokada Gazy ostatecznie doprowadziły do podważenia „Hamastanu”. W końcu kwietnia 2014 r. Hamas podpisał porozumienie o „pojednaniu” ze swoim arcywrogiem – ruchem Fatah, który kontroluje Autonomię Palestyńską.

Umowa Hamas-Fatah była nie dość że obarczona mankamentami to jeszcze pełna niedomówień. Było to opracowanie ramowe, które zostawiało wszystkie diabelskie szczegóły do dalszych dyskusji między stronami.

Szybko jednak stało się jasne, że to Fatah zaczął dyktować Hamasowi warunki tych negocjacji, a nie odwrotnie. Najlepszym tego dowodem było powołanie „rządu jedności narodowej” i jego zaprzysiężenie 2 czerwca 2014 r. Miało być to ciało niezależne i technokratyczne, a okazało się, że wszystkie kluczowe stanowiska zajęły osoby zaufania prezydenta Autonomii – Mahmuda Abbasa.

Mglistość porozumienia ujawniła się szczególnie w sprawie dotyczącej wypłaty wynagrodzeń hamasowskim pracownikom sektora publicznego w Gazie. Hamas oczekiwał, że po zawarciu porozumienia nowy rząd wypłaci pensje 40,000 pracownikom administracji w Gazie, których zatrudnił Hamas, a którzy nie dostali pensji od 6 miesięcy. Żądanie to zostało nagłośnione, zwłaszcza po tym, jak się okazało, ze Autonomia zapłaciła pensje 70,000 pracowników związanych z Fatahem (za to, by zostali w domu i nic nie robili, podobnie jak postępowała od 7 lat).

Na początku czerwca 2014, gdy nowy rząd zabrał się do rządzenia, a pensje wpłynęły tylko na konta działaczy Fatahu, Hamas podjął akcję. Przez 6 dni, uzbrojeni członkowie Hamasu fizycznie zmusili banki na całym terytorium do zamknięcia, kierując się logiką, że skoro pracownicy Hamasu nie dostaną przelewu, to zatrudnieni przez Fatah przynajmniej nie będą mieli dostępu do własnych środków.

Ważny lider Hamasu, Musa Abu Marzuk wykonał telefon do szefa finansów w Ramallah i powiedział, że jak nie będzie forsy, „na ulicach poleje się krew”.

Jedyny problem polegał na tym, że nawet gdyby chcieli, Autonomia nie mogła zapłacić pracownikom Hamasu w Gazie. Powód nie był polityczny, ale prawno-finansowy. Banki palestyńskie należą do globalnej sieci systemu bankowego, więc nie mogły po prostu wytransferować pieniędzy do organizacji uznanej przez terrorystyczną przez USA i UE. Poza tym, większość międzynarodowych sponsorów Autonomii Palestyńskiej, którzy finansują już przesadnie jej napięty budżet, nie pozwoliłoby na takie transfery. Ze względu na to, że Hamas to torroryści, a także z powodu nieefektywności palestyńskiego sektora publicznego, co jest przedmiotem troski Unii Europejskiej. „Nie możemy po prostu dodać 40,000 pracowników do listy płac”, mówi ów przedstawiciel departamentu fiansów Autonomii, – „są niepotrzebni, a biurokracja już dawno przekroczyła swoje zapotrzebowanie”.

Teoretycznie, porozumienie Fatah-Hamas przewidziało mechanizm rozwiązywania impasu poprzez komitety złożone z technokratów, ale miały one zacząć działać dopiero po nowych wyborach, jak podają informacje źródłowe w Ramallah, czyli najwcześniej pod koniec 2014 r.

W międzyczasie, jedynym sposobem dostarczenia pieniędzy pracownikom Hamasu, na co wg źródeł palestyńskich, potrzebne jest między 20 a 40 milionów dolarów miesięcznie – byłaby gotówka w walizce dostarczona przez sponsorów Hamasu w Katarze. Dotrzeć mogłaby tam przez przejście Rafa łączące Gazę z Egiptem. Jednak obecny rząd na dzień dzisiejszy wykazuje zero zainteresowania ulatwianiem przewozu gotówki dla grupy, którą też uznaje za organizację terrrorystyczną.

Skonfrontowany z powyższą rzeczywistością, Hamas ostatecznie się wycofał, przynajmniej na jakiś czas. Po 6 dniach zmuszania banków do zamknięcia, Hamas pozwolił na otwarcie drzwi i dostęp do pieniędzy działaczy Fatahu, wychodząc z założenia, że 110 tys. niezadowolonych głów rodzin to znacznie gorsze niż 40 tys. (związanych z Hamasem). Krew się nie polała, przynajmniej wtedy, ale jak to ujął pewien urzędnik odpowiedzialny za finanse w Autonomii „Hamas zawsze dysponuje bronią eskalacji”.

Według niedawnego raportu New York Timesa, Zachód ani Izrael nie oczekiwali ostatniej rundy wzrostu przemocy. Wobec narastającego kryzysu ekonomicznego i społecznego, za który odpowiedzialny jest Hamas, organizacja ta, przez porozumienie z Fatahem próbowała pozbyć się swojej odpowiedzialności finansowej, a nie chciała przy tym zrezygnować ze swoich arsenałów.

W wywiadzie opublikowanym w czerwcu 2014 r. prominentny lider Hamasu za Zachodnim Brzegu, szejk Hassan Youssef przyznał, że jego organizacja znalazła się w środku kryzysu i Strefa Gazy ponosi „suwerenne straty”. „Powiedzieliśmy Abbasowi <<bierz>>. Hamas teraz za nic nie odpowiada”- mówił. „Autonomia ma jedynie opcje negocjacji, a Hamas ma wiele innych opcji”. Dodał, że jeśli żądania Hamasu nie zostaną spełnione „dojdzie do wybuchu, a jego celem bedą władze izraelskie”. To co obserwowaliśmy w ostatnich dniach, było właśnie wykonywaniem tych „innych opcji”.

„Hamas” – pisał New York Times – „stara się przemocą dostać to, czego nie mógł otrzymać poprzez pokojowe przekazanie odpowiedzialności”. Jest inne słowo na określenie takiego zachowania: terroryzm. Ale ważniejszym wnioskiem do wyciągnięcia z obecnego kryzysu dotyczącego pracowników sektora publicznego jest to, że takie pokojowe przekazanie odpowiedzialności nigdy nie będzie łatwe, jak długo Hamas sprzeciwia się racjonalnym warunkom postawionym przez Kwartet 7 lat temu: wyrzeczenie się przemocy, uznanie Izraela i przyjęcie porozumień izraelsko – palestyńskich jakie dotychczas zawarto. Bez tych ruchów Hamas nie może zostać zaakceptowany jako legitymizowany aktor na scenie międzynarodowej. Uznawanie tej organizacji za terrorystyczną  będzie trwało – i  to całkowicie słusznie.

Kontynuowany sprzeciw Hamasu wobec jakichkolwiek porozumień pokojowych na linii Izrael – Palestyńczycy, poparty aktami terroru, był pierwotną przyczyną stosowania blokady Gazy po zamachu stanu w 2007 r.  To jest też prawdziwy powód, dla którego nigdy nie zapłacono pracownikom sektoru publicznego rekrutujących się z Hamasu. Hamas stara się teraz postawić pod ścianą społeczność międzynarodową, Egipt, Autonomię i Izrael, żeby dostać to, co chce – złagodzenie blokady, zapłacenie ludziom – bez oferowania niczego w zamian [oprócz przerwania ognia]. Hamasowi – zbankrutowanemu, zdesperowanemu i prawie bez przyjaciół z zewnętrznego świata poza Turcją i Katarem – pozostaje jedyny środek nacisku, jakim jest grożenie kontynuowaniem katastrofalnej wojny z własnego wyboru, sprowadzającej kolejne nieszczęścia na cywilną ludność Gazy.

 

Neri Zilber

Tłum. Red.

Autor jest naukowcem w Washington Institut for Near East Policy.

http://www.fzp.net.pl/opinie/na-poczatku-byly-banki-problemy-finansowe-hamasu-zrodlem-eskalacji-konfliktu-w-gazie#

 

 

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.