Białoruś dla początkujących – Recenzja

Nadeslal Robert Mielcarek

robert Mielczarekjpg

Zacznę od końca mając nadzieję na dalszy ciąg książki „Białoruś dla początkujących”. Od wydarzeń z 2010 roku, stanowiących ostatni rozdział książki upłynęło sporo czasu. Co dziś robią przyjaciele Igora? Czy nadal aktualne jest hasło BEZ PODZIAŁÓW, BEZ GRANIC, BEZ BARIER ? Jak sąsiedzi zza miedzy oceniają kolejną kadencję Baćki Łukaszenki? Czy poznany „Białoruś dla zaawansowanych”?
Wróćmy jednak do książki.
bialorusO ile nigdy nie przepadałem za reporterskimi książkami , to pióro Igora Sokołowskiego urzekło mnie bez reszty. Może dlatego, że mentalnie jest mi  bliżej do ludzi za wschodniej granicy, ale też w pamięci jawią się zakodowane klisze wspólnej polsko -białoruskiej historii.
Jedna z postaci opisanych w książce mówi : ” My czujemy się Białorusinami, kochamy ten kraj, jakikolwiek by był. Ale niechęci do innych na pewno w nas nie ma. To tak jakby nie lubić części siebie. Bo szczerze mówiąc, to kto tu ma czystą białoruską krew? W ogóle co to znaczy mieć białoruską krew? To chyba mieć właśnie rusko-polsko-ukraińską. Tu każdy ma jakieś korzenie z innej części, ale to ani chwalić się tym, ani się tego wstydzić, normalne tutaj.”[1]

Reporterska opowieść Sokołowskiego została napisana subiektywnie i narodziła się z pasji poznania sąsiada zza wschodniej granicy. Dociekliwość i dziennikarskie zainteresowania Igora Sokołowskiego prowadzą czytelnika w miejsca, których próżno by szukać w oficjalnych przewodnikach po Białorusi. Wszak autor to także filozof i filolog wschodniosłowiański. Ciągnie go więc do zwykłych ludzi, by poznać kraj poprzez jego mieszkańców.A że jest pełen kontrastów to nie ulega żadnych wątpliwości. Czasy sowieckie odbiły swoje piętno również na Białorusi. Jak wszędzie zatem są blaski i cienie. Czasami zalatuje tanią prowincją i alkoholem, czasami wielkim światem , ale inaczej być nie może. To obraz autora.

Na kraj Baćka spoglądamy raz polskiej, raz białoruskiej perspektywy. Muzeów autor wyjątkowo nie lubi, uważając je za nudę i stratę czasu.  Zresztą nie jest to przewodnik turystyczny. Może to i dobrze, że Igor Sokołowski wybrzydza nad muzeami, bo tym samym zaszczepia czytelnikowi bakcyla chęci poznania danego miejsca, a takowych na Białorusi jest przecież sporo. Brześć, Kobryń, Nieśwież, Grodno, Mińsk czy Homel, którego w 1941 roku ,30 % mieszkańców stanowiła ludność żydowska

Historia Polski i Białorusi miesza się ze sobą na każdym kroku.
Świeże, trzeźwe i czasami ironiczne spojrzenie Sokołowskiego na wschodniego sąsiada pozwala nam dostrzec, ze Białoruś nie zatrzymała się na XIX wieku i naprawdę się rozwija. Książka „Białoruś dla początkujących” została napisana bez specjalnegozadęcia i uprzedzeń. Podczas protestów w 2010 roku autor utożsamia się z krajem swoich przyjaciół i jest w tym szczery, co rodzi się zawsze z głębokiej fascynacji.

Podsumowując, muszę przyznać, że pisane osobistym językiem  reportaże Igora Sokołowskiego, są dość przekonujące. Należy jednak pamiętać, że to subiektywny obraz autora, mimo, że pisany z perspektywy Polaka i sąsiada. Aby przekonać się czy tak jest naprawdę, należy samodzielnie przekroczyć granicę z Białorusią i doświadczyć tego, czego autor wspomnianych reportaży. Na Białoruś jest blisko.

Robert Mielcarek

Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości Wydawnictwa MG
Białoruś dla początkujących
Autor: Sokołowski Igor
Wydawca:      MG Wydawnictwo
Okładka:         miękka

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: