MASKWA MAJA

Mark Samojlowicz Trueweb

reunion 69

 

Miala Hanka Ordonowna swoja uliczke w Barcelonie, mam ci ja swoj Wieskowskij Pierieulok w Moskwie. Wychodze poza Uniwersytet, wchodze w Wieskowskij i na drugim jego koncu mam stacje metra Nowoslobodskaja, a dalej caly szeroki swiat. Na Wieskowskim co prawda kwiatu jabloni nie uswiadczysz, za to w samym jegosrodku jest spietrzona na dwu poziomach restauracja-kicz z tysiaca i jednej nocy: na dole Buchara-style bachczysaraj pod tytulem, a jakze, Hodza Nasreddin, a na gorze zydowska karczma pod nazwa, co za pytanie, Cymes. U Nasreddina co piec minut rozlega sie dzika muzyka i skadcis wyskakuja cztery hurysy wywijajace biodrami ponad glowa przerazonego goscia. Ten zreszta nie widzi nic powyzej linii pepka bo zamiast na normalnym krzesle zostal wcisniety w przepastnie gleboki kwieciscie obity ogromny leniwiec w ktorym na dobra sprawe czterodzietna rodzina moglaby spedzic wygodnie noc. Za to na gorze swojsko: z glosnika plynie Tumbalalajka a po niej Barry Sisters. Leniwce sa takie same ale za to kelnerki sa ubrane na jidysze techter z zapieciami pod szyje, wiec sie nic nie traci.

Szatniarz i wykidajlo w Cymesie nosza talesy jakie Zydzi nakladaja w Jom Kipur, a do tych talesow przyczepione sa filuterne szkarlatne rozetki z papier-mache jakie zawiesza sie na choince. Jest tez i choinka, w samym srodku sali, bo zbliza sie Nowy Rok  ten inny Nowy Rok! Sciany w obu knajpach wylozone sa glazura w jadowicie seledynowym kolorze, z tym ze na dole mozaiki ukladaja sie w meczety Buchary a na gorze rozposciera sie sztetl mniej wiecej takie jak to sobie moze wyobrazic tylko Nowyj Russkij. Gospodarze zaklinaja sie ze Cymes jest koszerny ale wszyscy i tak wiedza ze jadlo do obu knajp idzie z jednej i tej samej kuchni. Geniusz ktory toto wymyslil ma moze popieprzone w glowie jesli chodzi o polityke, wystroj wnetrz i koszerna kuchnie, ale za to zna sie znakomicie na jedzeniu. Oj jak tam mozna dobrze I drogo, baardzo drogo  zjesc!

Nie zawsze tak bylo. Gdy przyjechalem tu po raz pierwszy w 1991 roku, jeszcze za Sowietow, cala okolica byla, z punktu widzenia ludzkich potrzeb,pustkowiem. Jeden sklep piekarniczy do ktorego strach bylo wejsc bo podloga byla sliska i zablocona jak poleskie trzesawisko, jedna gastronomia dla  opisania ktorej w ogole brak bylo slow  i juz. A teraz? Domy handlowe, chrom i szklo, do ktorych nawet nie podchodz bez chocby stu dolarow w kieszeni, restauracje wszelkich nacji, firmowy sklep wyrobow cukierniczych Krasnyj Oktiabr i konkurencyjny firmy Bolszewik, i internet  na dwiescie piecdziesiat ekranow, gdzie codziennie rozpaczliwie walcze z zalewem przyjaznych listow wysoce elokwentych i politycznie wyrobionych wysepko-skwerkowiczow.

To juz taki kawal czasu minal. Gdysmy sie tu zjawili w 91 aby zakladac program studiow zydowskich, nasz Uniwersytet, t.zn. Rosiiskij Gosudarstwiennyj

Gumanitarnyj Uniwersitiet (RGGU) istnial tylko z nazwy, a w majestatycznych budynkach miedzy Wieskowskim i ulicamiGottwalda (teraz Czajanowa) i Miusska miescila sie centralna szkola partyjna. W czasie puczu w 92 r. przytomni zalozyciele uniwersytetu wywalili profesorow marksizmu-leninizmu i zajeli kompleks  just like that! Nam dali jedno pietro w uniwersyteckim obszczezytju, zeby przyjezdni wykladowcy mieli gdzie mieszkac i spozywac koszerne jedzenie  i program ruszyl. Odtad rok rocznie wypuszczamy w swiat grupe dyplomantow ktorzy specjalizuja sie w dziedzinach judaistycznych.. Czasem lepsi, czasem gorsi, zawsze bardzo przywiazani do programu. Jestem dla nich pelen podziwu bo nasz program jest “over and above” ich normalnych zajec, musza wiec dokladac 14 dodatkowych godzin tygodniowo. Ja wykladam rzadko  tylko wtedy kiedy jest grupa studentow historii ktorym trzeba pokazac jak wyglada pinkas i poprowadzic za raczke przez swiat zydowskich archiwow. Tym razem mam dwudziestu takich.Wiekszosc czasu spedzam w archiwach w poszukiwaniu zydowskich kolekcji ktore za czasowZSRR znajdowaly sie na t.zw.specchranie czyli byly zamkniete na klodke.

Ale w tym roku sytuacja jest szczegolna.. Zburzony zostal wzgledny spokoj w jakim zylismy przez kilka lat i dramatyczne wydarzenia zdaja sie ogarniac nasze wszech stron. Zaczelo sie od Chodorkowskiego. Otoz Chodorkowski, jak przystalo na oligarche zajmowal sie rowniez dzialalnoscia charytatywna i m.in.byl przewodniczacym rady nadzorczej uniwersytetu RGGU (na ktory Yukos lozy spore pieniadze). Nagle ni stad ni zowad pol roku temu nakazal utracic rektora i zarazem zalozyciela uniwersyetu Afanasjewa (ten sam co Gorbaczowowi podpowiedzial pieriestrojke) i na jego miejsce zaproponowal swojego kolesia Leonida Niewzlina. Niewzlin ktory przy Chodorkowskim dorobil sie kroci, stracil podobno ochote do biznesu i do polityki (byl swego czasu poslem do Dumy) i zapragnal robic rzeczy bardziej uduchowione. A poniewaz posiada dyplom magistra inzyniera wiec stanowisko rektora uniwersytetu stalo przed nim otworem. Bedac rowniez aktywny w srodowisku zydowskim (byl swego czasu przewodniczacym Rosyjskiego Kongresu Zydowskiego), Niewzlin zebral historykow ktorzy specjalizuja sie w zydostwie rosyjskim i oznajmil ze daje im 10 milionow dolarow zeby zrobili cos pozytecznego. Historykom-glodomorom pojasnialo w oczach i rzucili sie do czynu.

Zalozyli dwa rownolegle centra studiow, w Jerozolimie i w Moskwie, zaplanowali wielkie konferencje naukowe i zaczeli wydawac ksiazki.I wtedy, jak to sie mowi, dach sie zapadl.

Chodorkowskiego Putin wyrolowal i zrobil go uosobieniem oligarchicznego zla. Chodorkowski poszedl siedziec a Niewzlin zwinal interes i przeniosl sie doIzraela. Stamtad przeslal list do uniwersytetu ze rezygnuje z pozycji rektora. Po czym objawil ze wycofuje swoje poparcie dla projektow naukowych ktore z jego wlasnej inicjatywy zdazyly juz sie na dobre rozkrecic. Mial to byc jego protest przeciw rzadowi Putina, z czego logicznie wynikalo ze rzad tenreprezentuja wystawieni do wiatru historycy rosyjskiego zydostwa. Zamknal centrum w Jerozolimie, natomiast moskiewskim historykom zezwolil na doprowadzenie do konca spraw juz zaczetych.. Z tych, najwazniejsza byla konferencja naukowa ktora miala zgromadzic w Moskwie luminarzy nauk historycznych i otworzyc nowy rozdzial w zyciu i dzialalnosci nieszczesnych historykow. Tak wiec konferencji zezwolono zeby sie odbyla i to w luksusowych warunkach na jakie stac Niewzlina.

I w ten to sposob zebralismy sie my, znaczy sie luminarze, w szary grudniowy dzien w elegancko ujutnym hoteliku Tatiana gdzie za noc buli sie 250 dolcow(nie ja, bo ja mam swoje obszczezytje) aby zamknac rozdzial ktory mielismy otworzyc. Zgromadzeni byli sami swoi, starzy wyjadacze ktorym zycie uplynelo na delegacjach sluzbowych od konferencji naukowej do konferencji. Atmosfera byla ciepla, referaty bardzo na poziomie, a o poczatku konca czy tez koncu poczatka nikt pary z geby nie puscil no bo chorego nie pyta sie o zdrowie.

No wiec jest ostatni dzien konferencji, ludzie konsumuja kawke i ciasteczka przed wejsciem na sale; ja stoje sobie z nasza skromna polska jaczejka doktorej oprocz mnie przynaleza Szymon Rudnicki z UW i nasza dobra przyjaciolka Wika Moczalowa, polonistka z Instytutu Slawianowiedienija i dyrektorwszechrosyjskiej asocjacji zydowskich naukowcow “Sefer”. Jest tez z nami

Ania Malczikowa,nasza studentka z najpierwszego naboruw 91 roku, obecnie dyrektorrosyjskiego oddzialu Towarzystwa Przyjaciol Uniwersytetu  Hebrajskiego. Ania jest nieprawdopodobnie wysoka, smukla i sliczna. Przypominam sobie ze gdy ja pierwszy raz zoczylem w tamtych dawnych latach to mi oczy wyszly na wierzch z wrazenia.

Ania zaraz wychodzi, bo z okazji konferencji przygotowuje wystawe o zydowskich partiach politycznych w Rosji i wlasnie dzis, po referatach ma byc otwarcie tej wystawy. Autokar ma nas zabrac na ulice Mochowaja zaraz za arystokratycznym hotelem National gdzie w starym gmachu Rosyjskiej Biblioteki Narodowej (dawniej im. Lenina) miesci sie owa wystawa..

A my tymczasem na sale wykladowa. Siedze z Wika i Szymonem i z zadziwieniem slucham referatu wyglaszanego przez mloda, niesamowicie utalentowana Gabriele Safran z Uniwersytetu Stanford  jeszcze jednej wylegarni geniuszy zydowskich nauk historycznych . Gabriela, ktora pisze wielka ksiazke o S. Anskim (tego od Dybuka) przywiozla z soba bombe ktora wlasnie nam podklada (niedlugo potem bede zalowal tego porownania): ze mianowicie z korespondencji Anskiego wynika iz prototypem jeszywe-bochera Chonena  tegoz Chonena ktory rzucil wyzwanie niebu i pieklu aby odzyskac swoja ukochana Leie i sie zamienil w dybuka  ze wiec jego prototypem byl nie kto inny tylko pop Gapon! Onze Gapon ktory w styczniowa niedziele 1905 roku poprowadzil tlum rozmodlych bab i chlopow na Plac Zimowy z petycja do cara, i gdzie zamiast batiuszki przywitaly ich ogniem sotnie kozackie. Wybuchla rewolucja, Gapon zwial zagranice i zadawal szyku w Paryzu i Londynie w srodowiskach eserow (socjalistow-rewolucjonistow). Tam go tez przyuwazyl Anski, takze eser, i zachwycil sie jego magnetic personality.

Niedlugo pozniej Gapon zostal uznany przez sad eserow za prowokatora policji carskiej i wykonczony przez bojowke Azefa. Sprawa jest do tej pory niejasna czy to nie Azef podrzucil towarzyszom z sadu falszywy material, tak na wszelki wypadek, jakby jednemu prowokatorowi przyszlo do glowy wydac drugiego prowokatora, ale Anski juz pozostal pod urokiem Gapona do konca i w dziesiec lat pozniej oddal mu hold ucielesniajac go w postac Chonena. Strach pomyslec: Chonen-eser, Chonen-pop oszalaly barwami rewolucji, Chonen-terrorysta! Slucham w oslupieniu,i nagle przypominam sobie ze gdzies mi sie ostatnio Azef obil o uszy. Ach, prawda, to przeciez najnowsza ksywa Jozka Zorskiego, co sie z kolei nie podoba Leonowi R Mysli plyna mi leniwie Chonen, Zorski, Anski, Azef, Leon R, kozacy o rany, gdzie ja zalazlem?!

Wika mowi cichym glosem: Byl wybuch

Odpowiadam mechanicznie: tak wiem, w Tel-Avivie, dwa gangi sie postrzelily. Nie, mowi Wika, tutaj. Przy hotelu National. Dwie Czeczenki, jedna z nich wysadzila sie, sa zabici, ranni. Dretwieje. National! To wlasnie tam, jeden dom dalej na Mochowoj, gdzie autokar ma nas zabrac za pare godzin na otwarciewystawy. Jakby ta samobojczyni nie pospieszyla sie to by mogla zalatwic caly busload zydowskich historykow! A Ania Malczikowa? Co z Ania?! Nie wiem, mowi Wika.

Konferencja konczy sie wczesniej, bo otwarcie wystawy odwolane. Ludzie sie rozchodza a my z Szymonem i z Krystyna Kurczab-Redlich idziemy do knajpy.Krysia przyszla odwiedzic Szymona, jest jego kolezanka z dawien dawna, a w Moskwie jest juz od 13 lat jako korespondent POLSAT-u. Wlasnie dostala bardzo prestizowa nagrode dziennikarzy polskich za reportarze z Czeczenii ktory to kraj podobno przemierzyla wzdluz i wszerz. Wyklada nam teraz w sposob autorytatywny:  Przeciez Basanow im powiedzial: Wysylamy wam wszystkie nasze czarne wdowy. No i prosze. Przedwczoraj na granicy a dzis tu. Bedzie wiecej.

Nastepnego dnia mam pierwsze zajecia ze studentami. Odbywaja sie w starym budynku Instytutu Historyczno-Archiwalnego RGGU na ulicy Nikolskiej kolo Placu Czerwonego. Wysiadam na stacji Ochotnyj Riad, jestem jedna ulice od hotelu National. Ide tam; wszystko juz uprzatniete, slady krwi zmyte, ludzie klada kwiaty. Juz wiem ze Ania jest w porzadku; przechodzila co prawda tamtedy na krotko przed wybuchem ale gdy sie to stalo byla juz w srodku gmachu.Ale i tak ofiare krwi zaplacilismy: nasz chlopak, student na “konkurencyjnym” wydziale Judaistyki Moskiewskiego Uniwersytetu jest wsrod zabitych. Chlopiec mial 18 lat, dopiero co przyjechal z rodzinnego Taszkientu do Kovelmana na nauke, bardzo chcial zostac zydowskim historykiem.

Nie jestem w dobrym nastroju, nie w glowie mi wyklad o pinkasach. Rozgladam sie po zebranych dzieci, zupelne dzieci! Powinienem zaczac od oczywistego stwierdzenia ze zydowskie archiwalia przetrwaly tylko we fragmentach z powodu masakr, pogromow, wygnan, wojen i czego tam jeszcze. Ale juz widze ze to do nich nie dotrze bo oni dopiero wczoraj skonczyli srednia szkole i nikt im jeszcze o tych pogromach i masakrach, o tej calej gorze zydowskiego nieszczescia nicnie powiedzial. Tyle razy mowilem Dawidowi: zostaw mnie na koniec! Nie pomaga

Patrza na mnie wyczekujaco, za te dodatkowe czternascie godzin tygodniowej harowki spodziewaja sie ze otworzymy przed nim nowy, niezwykly swiat. Dokladnie tak jak ten zydowski chlopak z Taszkientu ktorego w samym centrum Moskwy zabila, za jej krzywdy, czeczenska czarna wdowa.. No to o co mi wlasciwie chodzi, czemu ja sie znow tak kryguje? Zaczynamy lekcje…

Iwan z naszego biura wola mnie: Twoja zona przyslala dwa bardzo zdenerwowane e-majle i tez dzwonila” (Zosia powie: histeryczne). Z powrotem w obszczezytju, czekam na telefony. Najpierw Zosia: Gdzie ciebie niesie?!

Po niej Rafal: Dad, what the hell do you think you are doing down there in that shithole?! . Dokladnie jak w tym dowcipie zydowskim: I ja mam racje, i ty masz racje, i ty tez masz racje.

Wreszcie jedna dobra wiadomosc: Niewzlin oswiadczyl w Herzliyi ze przemysliwuje nad stworzeniem centrum dla historykow zydowskich w Wilnie. Oho, mysle,Manulik Zyngeris czuwa! Nie pozwoli przeciez przeciec przez palce 10 milionom.

Manulik, mistrz nad mistrze spinu, juz od lat nawija o nowej Yerushalayim Lita w Wilnie i juz niejednego donora oczarowal. Jestem pewien ze na Niewzlina czekal w zasadzce, zanim jeszcze tamten dojechal do Herzliyi.

Zydowskim historykom w to graj: Wilno, O.K., moze byc Wilno, czemu nie. W Wilnie juz tez bylismy, niejeden raz. Jak to sie robi? Bardzo prosto: wychodzisz z uniwersytetu, idziesz Wieskowskim Pierieulkom do metro Nowoslobodskaja, jedziesz jeden przystanek do dworca Bialoruskiego, tam bierzesz nocny ekspres do Wilna. Wysiadasz w Wilnie prosto w opiekuncze objecia Manulika. W zamglonych oczach znow pojawia sie blysk tworczy a dlonie siegaja po komputery: referaty

czas poczac!

Marek Web

Moskwa w grudniu, 2003r.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: