LUD CZYLI TŁUSZCZA

Igrzyska znane są od wieków. Najbardziej znane są te z czasów rzymskich. W innym opakowaniu świadkami igrzysk jesteśmy obecnie. Nazywane są „polowaniem na czarownice”.

Głównymi aktorami igrzysk byli w przeszłości i są obecnie rządzący oraz ich najemnicy – gladiatorzy, tak ich nazywano w starożytnym Rzymie. Odbywały na się arenach (dziś głównie w mediach, ale nie tylko).

Pierwsze zawody gladiatorskie odbyły się w 105 roku p.n.e. Wielu polityków dostrzegło w nich dobrą metodę zjednywania sobie wyborców. Wydawano fortuny, a nawet zaciągano pożyczki, aby zorganizować jak najbardziej wystawne igrzyska, które zapadną w pamięć i zapewnią wybór na wysokie stanowisko. Od osób wybranych na urzędy wręcz wymagano, aby organizowali widowiskowe dla ludu walki gladiatorów. W walkach brali udział również jeńcy, lwy, tygrysy, lamparty oraz słonie.

Najlepsi gladiatorzy stawali się powszechnie znani podobnie jak dziś wybitni sportowcy. Wielu bogatych Rzymian wykupywało słynących ze swoich umiejętności gladiatorów i zatrudniało ich jako prywatnych ochroniarzy.

Tak jak dziś nie brak szaleńców będących u władzy, tak i ongi ich nie brakowało. Pod rządami Nerona czy Kaliguli na arenach działy się rzeczy, które nawet wielu Rzymian przepełniały odrazą. Oprócz zwykłych walk uzbrojonych, mających równe szanse gladiatorów dokonywano przed widownią nieludzkich egzekucji – skazańców podpalano żywcem, krzyżowano, rzucano na pożarcie lwom.

Z  wściekłością prześladowano chrześcijan. Znany z okrucieństwa i czarnego humoru cesarz Domicjan gustował w walkach kobiet i karłów. Wszelkie granice przekroczył obłąkany Kommodus, osobiście staczając pojedynki na arenie. Cesarz Trajan w 107 roku p.n.e. zorganizował największe igrzyska w historii – trwały 123 dni, a walczyło w nich 10.000 gladiatorów.

Dawniejsi  i ci dzisiejsi władcy, którzy uciekają się do przemocy prędzej czy później kończyli lub skończą marnie. Jednak zanim do tego dochodzi, cierpienie i krzywda ludzka nie zna granic.

W IV wieku n.e. znaczna część Rzymian wyznawała już chrześcijaństwo. Idei tej religii nijak nie można było pogodzić z krwawymi igrzyskami, które ciągle cieszyły się sporą popularnością. Po raz pierwszy walki gladiatorów zostały zakazane przez cesarza Konstantyna Wielkiego w 326 roku naszej ery pod naciskiem Kościoła. Aktualnie Kościół zajmuje postawę milczącą, ale przeważnie staje po stronie rządzących czyli silniejszych.

W Rzymie oraz Italii, a także w innych prowincjach krwawe igrzyska, mimo zakazów, trwały jeszcze wiele lat. Zostały zmodyfikowane i unowocześnione.

Współcześnie miejsce aren zajęła telewizja, radio, prasa i Internet. Zamiast  dzikich zwierząt występują politycy i ich dobrze opłacana gwardia, gotowa oddać życie w imię krwawej idei.

Także w naszym kraju na przestrzeni dziejów zmieniały się areny i aktorzy igrzysk, których celem było unicestwienie  przeciwnika. Co prawda w I Rzeczpospolitej szlacheckiej nie palono  „czarownic” na stosie, lecz największą uciechą dla ludu było przyglądanie się egzekucjom takim jak: powieszenie, spalenie, ścięcie głowy, ćwiartowanie, zakopywanie żywcem.

Oddzielny temat to Żydzi. Temat „dobry” na każdą okazję. Wiadoma rzecz. Wszystkiemu winni są Żydzi, masoni i cykliści. Zbitka tych trojga winnych jest humorystyczna. Przestaje być humorem, gdy schodzimy na ziemię. W III RP raz po raz dają o sobie znak życia antysemici, choć Żydów w Polsce jest jak na lekarstwo. 15 czerwca 2006 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której m.in. wyrażono zaniepokojenie wzrostem nietolerancji w Polsce spowodowanej antysemityzmem i rasizmem.

Według badań przeprowadzonych w 2015 roku, co trzeci Polak deklaruje niechęć w stosunku do Żydów.  Ale jest to i tak Bogu dzięki lepiej niż było. Na początku lat 90. XX w. liczba Polaków deklarujących antypatie do Żydów była trzykrotnie większa niż tych, którzy nie żywili niechęci. Podczas sondażu z 2015 proporcje te były wyrównane  – 32% przyznawało się do niechęci, natomiast 28% stwierdziło, że odnosi się Żydów z sympatią.

Ale summa summarum w III RP jesteśmy świadkami igrzysk, które lud kocha miłością tak silną,  jak Rzymianie kochali rzucanie chrześcijan lwom na pożarcie. Gawiedź w każdych okolicznościach i epokach radowała się i raduje w dalszym ciągu, widząc jak kopie się leżącego. A jeśli jest to ktoś bardzo znany, powiedzmy idol, gwiazda, czy człowiek-legenda wówczas radość z kopania jest podwójna.

Nie o prawdę chodzi. Lecz o to, co kocha lud. Czyli tzw. tłuszcza. Jak  pisał Sienkiewicz : „tłuszcza odpowiedziała wyciem straszliwem” („Ogniem i mieczem , tom1.)

Polak wszystko potrafi. Spektakl nienawiści tak trafia w gusta gawiedzi, że każdego dnia z napięciem czeka się na kolejną sensację. Jest to spektakl, którego końca nie widać. I w ten oto sposób, zjadając samych siebie, wrócimy do czasów starożytnych, gdy lwy zajadały się ludzkim mięsiwem.

Jerzy Klechta

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: