8 marca – Sabina Baral ” Zapiski z wygnania”

ZAPISKI Z WYGNANIA – urywki
strony 48-50
Nasi rodzice, starsze pokolenie naszej emigracji, byli bardzo zróżnicowani. Byli wśród nich żydowscy Żydzi, żyjący żydowskim życiem. Byli polscy Żydzi – ci wierzyli, że można, bezkonfliktowo, być równocześnie Żydem i Polakiem. Byli też powojenni polscy marrani, którzy swoje żydowskie pochodzenie ukrywali, czy to z konieczności, czy też było im tak łatwiej. Ich żydostwo wywleczono na jaw w ciągu ostatnich miesięcy jako najbardziej haniebną tajemnicę.
zapiski z wygnaniaByli partyjni i niepartyjni, tradycyjni i nowocześni, wykształceni i prości, wierzący i ateusze. Byli tacy, których rodziny były polsko- lub rosyjsko-żydowskie, mieszane z miłości albo i z wdzięczności za uratowane życie. Niektórzy mówili piękną polszczyzną, niektórzy śpiewnie zaciągali na wschodnią nutę, inni żydłaczyli i kaleczyli język. W niektórych domach mówiono w jidysz. Ich ukochanym pisarzem równie dobrze mógł być Szołem Alejchem, Isaac Bashevis Singer, Kochanowski, Mickiewicz lub Puszkin.
Ale wszyscy, wszyscy oni należeli do tej nielicznej garstki ludzi,
którzy ledwie przeżyli niedawny Holokaust. Szczęściarze – nie-szczęściarze. Odważni, z niekończącą sie wolą życia i przeżycia. Przetrwali głód, wyczerpanie, niepojęte straty i ból, przerażenie okrucieństwem sprawców zbrodni, obojętnością świadków, własną samotnością… Byli aktorami w niewybaczalnym dramacie, obiektami okrutnego eksperymentu. Ile cierpienia można znieść i nadal znosić, zanim się nie oszaleje?
Znikły ich liczne rodziny. Powychodzili z lasów, z dziur w ziemi, z szaf, piwnic i strychów, wyszli pół żywi z obozów, wrócili z Syberii i z Kazachstanu do domu, do Polski. A potem, przez następne 23 lata nie wyjechali, mimo że kilkakrotnie było to możliwe. Chcieli mieszkać tutaj, tu, gdzie urodzili sie ich rodzice i gdzie urodziły sie ich dzieci – my. Po wojennej gehennie, po latach cierpienia i strachu, mimo wszystko jeszcze raz zdecydowali, że Polska to jest ich kraj.
I tych ludzi w 1968 roku Polska wyrzuciła.
Wobec tej ohydnej nagonki, wszyscy zostaliśmy jeszcze raz zrównani – musieliśmy pojąć, że kiedy propaganda mówi „syjoniści”, to należy rozumieć „Żydzi”. Wszyscy byliśmy z a s z c z u c i, choć każde z nas chciało to wszystko przetrwać z podniesioną głową. Bo kiedyś w końcu przekroczymy granicę, zostawimy to błoto za sobą – i znowu będziemy ludźmi. Gdzieś indziej będziemy ludźmi.

Sabi,

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: