NATAN GURFINKIEL: HOSTIA, HUMUS I MACA

motto:

świat byłby lepszy, gdyby hostię podawano z humusem
(i. n. ternet)

kiedy byłem mały i uczęszczałem do powszechniaka (zwanego w latach powojennych podstawówką) modna była bojaźń przed żydami. w wielu katolickich domach straszono nimi niegrzeczne dzieci – głównie chłopców, bo dziewczynki były grzeczniejsze i sprawiały mniej kłopotów rodzicom. dorośli, którzy straszyli dzieci, byli sami przestraszeni przez innych dorosłych. z tego przestrachu brała się wiara w to, że ojczyzna zostanie zagarnięta przez żydów i tylko z nazwy nadal będzie polską.

te rojenia miały praktyczne konsekwencje. w przedwojennej polsce na niektórych kierunkach studiów, jak na przykład medycyna wprowadzono numerus clausus dla studentów żydowskiego pochodzenia. nie doszło wprawdzie do ustawowego zawarowania tej reguły, ale MWR i OP (ministerstwo wyznań religijnych i oświecenia publicznego) oddało w ręce rektorów prawo decyzji na temat wprowadzenia limitu w przyjmowaniu na studia kandydatów nierdzennego pochodzenia. rektorom pozostawiono również swobodę decydowania o ustanowieniu getta ławkowego.

w czasach mego dzieciństwa powszechne było zawołanie „żydzi do palestyny”. debatowano również z całą powagą paranoiczne plany rozwiązania „kwestii żydowskiej” poprzez wyekspediowanie żydów na madagaskar (należący naonczas do francji).

potem przyszła wojna i hitler wyręczył polskich narodowców w rozwiązaniu kwestii żydowskiej. na dobro tych ostatnich wypada wszelako odnotować, że niektórzy ludzie, wywodzący się z tych środowisk (jak na przykład zofia kossak-szczucka) uczestniczyli w ratowaniu swych żydowskich współobywateli.

wspomnienia z dzieciństwa uzupełnione później relacjami dorosłych i lekturami ożyły we mnie w związku z żywo debatowanym obecnie niebezpieczeństwem bliskiej islamizacji europy, jeżeli nie położy się tamy imigracji i nie nałoży się restrykcji na już przebywających w europie wyznawców islamu. numerus clausus byłby bardzo poręczny, bo duńskie szpitale (by ograniczyć się do mego codziennego pola obserwacyjnego) mienią się od egzotycznie wyglądających lekarzy i pielęgniarek. mówią oni nienagannie po duńsku i są absolwentami tutejszych uczelni. większość wyznawców islamu to normalni i pokojowo usposobieni ludzie, ale taka spokojna codzienność nie nadaje się do opisania i pokazania w telewizji, więc eksponuje się zachowania ekstremalne, akty terroru czy nawet banalnego naruszania norm moralnych. kiedy wiȩc duńczyk (francuz, niemiec, włoch – ktokolwiek) kradnie lub wandalizuje urządzenia służące ogółowi, to jest po prostu złodziejem lub chuliganem. gdy to samo robi ktoś z muzułmańskim rodowodem, jest złodziejem lub chuliganem dlatego, że jego rodzice uczęszczają do meczetu, a nie do kościoła. jak można przeczytać w znakomitym dziele victora klemperera „LTI” – żydowski chuligan pogryzł niemieckiego owczarka.

cytowany niedawany w SO komentarz z facebooka „nie boisz się. jesteś zły” mógłby z powodzeniem odnosić się do mnie. uważam bowiem że islamofobia jest antysemityzmem naszych dni. wszystko co mogłem przeczytać lub usłyszeć na temat muzułmanów przerabiałem na własnej skórze jako żyd i dlatego nie dam się na to nabrać. islamofobia nie jest w stanie rozwiązać żadnego z problemów, z którymi boryka się dziś europa, bo sama jest nierozwiązywalnym problemem.

nie będę więc w ślad za orianą fallaci powtarzał apokaliptycznych zaklęć w rodzaju „eurabia” lub „islameryka” z jej ostatniej książki napisanej na krótko przed śmiercią. jej autorka była niegdyś znakomitą dziennikarką i nienajgorszą pisarką, ale sławȩ zawdzięczała nie zaletom stylu, tak jak elsa morante, lecz cyklowi wywiadów z czołowymi politykami świata.

jej „wściekłość i duma” znakomicie ilustruje pierwszy człon nazwy, ale dalibóg nie może być powodem do dumy. wszystko co w niej napisała jest podporządkowane z góry założonemu poglądowi, że islam (nie islamski ekstremizm, lecz islam) jest zagrożeniem dla świata. dobieranie materiału pod kątem założonej zawczasu tezy dyskwalifikuje ją całkowicie. ten polityczny pamflet z pretensjami do opisywania realnej rzeczywistości, mógłby spokojnie wyjść ze stajni goebbelsa, gdyby zamiast muzułmanów opisywał żydów.

 

post scriptum:

moja córka naomi („kurka”) dopiero co wróciła z wakacji na samos. niemal całe dwa tygodnie wraz ze swoim partnerem stigiem poświęciła pomaganiu syryjskim uchodźcom. głodni i wyczerpani dobijali do brzegu w jakimś oddalonym zakątku wyspy i musieli wędrować kilkanaście kilometrów w skwarze, by dobrnąć do jednego z dwóch portowych komisariatów policji na wyspie.

kurka i stig mieli wynajęty samochód i transportowali najmniej wytrwałych uchodźców do portów. kupowali im też jedzenie i napoje. policja kilkakrotnie ich przesłuchiwała i ostrzegała, że angażują się w nielegalną nielegalność. stig miał nawet na kilka godzin zatrzymane prawo jazdy. na zapytanie dlaczego pomaga uchodźcom powiedział: bo jestem lekarzem.

później firma wynajmująca samochody zażądała zwrotu wozu pod pretekstem, że użytkuje go niezgodnie z regulaminem.

kiedy nie mieli już wozu, szli z grupą uchodźców na policję, żeby dodać im otuchy mieli do przejścia kilkanaście kilometrów. kurka opowiadała mi przez telefon, że ani jeden z przejeżdżających samochodów się nie zatrzymał.

opowiedziałem kurce o polskiej reakcji na problem uchodźców z syrii. polska przyjmie 60 rodzin syryjskich i tylko chrześcijan, i że niemcy zadeklarowały przyjęcie piętnastu tysięcy ludzi.

– jak można w takiej sytuacji pytać o wyznanie? jak można przeprowadzać segregację, obruszyła się moja córka.

potem wzięła oddech i powiedziała – no tak, tutaj też ich nie chcą. grek udaje polaka…

Tekst ukazal sie na portalu „Studio Opinii ”

natan gurfinkiel: hostia, humus i maca

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: