„Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”, którzy spotkali się z papieżem

W piątek, 29 lipca, papież Franciszek spotkal się ze Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata, którzy w czasie wojny bezinteresownie pomagali prześladowanym przez Niemców Żydom.

Tuż za ścianą

Maria Augustyn z d. Jamro

„Gdy w lipcu 1942 roku Niemcy likwidowali getto w Bieczu koło Gorlic, Hana i Oskar Olinerowie w ostatniej chwili ukryli się w zaroślach koło domu, gdzie przetrwali do końca akcji. Stracili jednak wtedy dwuletniego synka, którego nie zdołali zabrać ze sobą. Kiedy wrócili do mieszkania już go tam nie było. Olinerowie przez jakiś czas błąkali się po okolicy, szukając ratunku u znajomych. Ci przyjmowali ich na kilka dni, ale wystraszeni stale przypominaną groźbą utraty życia za pomoc Żydom nie chcieli ryzykować dłuższej obecności żydowskiego małżeństwa. W końcu, brudni i głodni, Olinerowie trafili do obejścia Karola i Walerii Jamrów.

Jamrowie byli gospodarzami w podbeskidzkiej wsi Zagórzany. Mieli dwoje dzieci, Marię i Jana. Waleria znała Hanę z widzenia ze swojej rodzinnej wsi. Rodzice Hany mieli tam sklepik i dziewczyna często stała za ladą. Karola i Walerię bardzo poruszyła sytuacja Olinerów i postanowili im pomóc. Po krótkim ukrywaniu w domu Karol zrobił dla nich kryjówkę w budynku gospodarczym. Zbudował ją, wykorzystując pryzmę cegieł, i tak je układając, że trudno byłoby się domyślić ukrytego za nimi pomieszczenia.

Mimo wszelkich środków ostrożności ktoś musiał donieść Niemcom, że w obejściu Jamrów są Żydzi. Pewnej zimowej nocy wywlekli oni z domu całą rodzinę i przeszukiwali obejście, gotowi zastrzelić wszystkich, gdy tylko znajdą Żydów. Nie znaleźli. Hana i Oskar pozostali u Jamrów do czasu wkroczenia na te tereny Armii Czerwonej – do stycznia 1945 roku. Niedługo potem wyemigrowali do USA i kontakt urwał się na wiele lat. Nawiązała go ponownie córka Walerii i Karola – Maria, która w roku 1989 przyjechała do Stanów do swojego syna. Hana wystąpiła wtedy do Yad Vashem o uhonorowanie Jamrów tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. [źródło: http://www.sprawiedliwi.org.pl/pl/family/62,rodzina-jamrow/]

Dziewczynka w granatowym palcie

Anna Bando z d. Stupnicka

Janina Stupnicka z d. Wójcik (ur. 28.02.1901 r.) była administratorką domów, dzięki czemu posiadała przepustkę do getta warszawskiego. Wykorzystywała ją do niesienia pomocy Żydom. Razem z córką Anną (ur. 23.02.1929 r.) przemycała dla nich chleb i marmoladę, które chowała do szkolnej torby. „Zimą 1941 r. mama powiedziała: wyprowadzimy z getta żydowską dziewczynkę. Czekały na nią do zmroku. Przyszła z ojcem. Liliana miała 11 lat, wielkie zielone oczy z długimi rzęsami i czarne kręcone włosy. Ojciec płakał. Pani Anna nigdy nie zapomni sceny ich pożegnania. Hilary Alter był działaczem Bundu, wiedział, że żegna się z córką na zawsze. Zamieniły się ubraniami. Lilka nałożyła jej granatowe palto z kołnierzem i beret z szarotką, obowiązujący w szkołach zakonnych. Mama powiedziała im: A teraz głowy do góry.” [http://www.sprawiedliwi.org.pl/pl/family/36,rodzina-stupnickich/].

Od tej pory dziewczynki zostały kuzynkami, a tożsamość małej Żydówki uległa natychmiastowej zmianie. Przy ul. Mickiewicza 25 w Warszawie przebywała już jako Krysia Wójcik. W wielkim strachu o każdy następny dzień ukrywano ją przez 4 lata, aż do wyzwolenia. U Stupnickich okresowo przebywał również Ryszard Grynberg, który ukrywał się również przy ul. Złotej. Często pojawiał się też dr Mikołaj Borenstein z Łodzi. Janina Stupniewska pomogła mu w uzyskaniu kenkarty i zapewniła pracę w budynku obok. Mężczyzna pracował jako palacz w kotłowni.

Janina Stupnicka z d. Wójcik i jej córka Anna Bando z d. Stupnicka zostały odznaczone tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Tytuł przyznano im 19 września 1984 r.

Krewna ze Wschodu

Mirosława Gruszczyńska z d. Przebindowska

Kowalczykowie ustalili z ciocią Bronisławą, Heleną Przebindowską, że u niej będzie bezpieczniej. Helena po konsultacji ze swoimi córkami Mirosławą i Urszulą zgodziła się przyjąć dziewczynkę do siebie. Był to lipiec 1943 roku. Anna Allerhand miała zostać w ich domu tylko przez kilka dni, dopóki nie znajdzie się dla niej inne schronienie. Jednak wkrótce się rozchorowała. Helena starała się leczyć ją sama, gdyż wezwanie lekarza było zbyt ryzykowne. Cała rodzina http://www.sprawiedliwi.org.pl/pl/family/127,rodzina-przebindowskich/ – dict_1szybko przywiązała się do dziewczynki i została ona z Przebindowskimi. Sytuacja skomplikowała się, gdy do ich mieszkania dokwaterowana została inna polska rodzina. Zdobycie dokumentów dla Anny stało się wówczas kwestią nadrzędną. Znajomy ksiądz Faustyn Żelski wystawił dziewczynce świadectwo chrztu na nazwisko Marysia Malinowska, załatwiono inne potrzebne formalności i od tej pory Anna przedstawiana była jako krewna ze wschodniej Polski. Została u Przebindowskich do końca wojny.

Olek [Aleksander Allerhand, brat Anny] tymczasem był przenoszony z obozu do obozu. Znalazł się na liście Schindlera i wojnę przeżył w obozie Brunnlitz. Po wojnie ojciec [Leopold] powrócił z Oflagu, gdzie przebywał nie zdając sobie sprawy co naprawdę działo się na terenie Polski, udało mu się połączyć z dziećmi. Jego żona [Gusta] nie przeżyła wojny. Dziewczynki [Anna i Róża] wkrótce wyjechały do Izraela. Olek skończył studia w Polsce i wraz z ojcem w latach pięćdziesiątych wyemigrował do Izraela. [źródło: http://www.sprawiedliwi.org.pl/pl/family/127,rodzina-przebindowskich/]

Przez druty getta

Calosc KLIKNIJ TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: