Kornel Makuszyński był mizoginem i antysemitą? ”To się wtedy znakomicie sprzedawało”

Kornel Makuszyński pisał dużo i sprzedawał się świetnie, choć uwielbiał pozować na tak zwanego chudego literata, który miał podobno zemdleć na widok stuzłotowego banknotu. Należy tę opowieść włożyć między bajki, bo był jednym z najbogatszych w Polsce ludzi żyjących wyłącznie z pisania – mówi Mariusz Urbanek, autor biografii „Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono słońce”.

 


„Nie sposób nie lubić Kornela”?

  • Tak mówił Antoni Słonimski i chyba można mu wierzyć. Makuszyński był człowiekiem, który lubił ludzi i lubił być lubiany. Wśród jego imponujących towarzyskich kontaktów byli zarówno skamandryci (postrzegani jako lewica), jak i endecy (prawica).

I była to, zdaje się, sympatia odwzajemniona. I jak najbardziej szczera. Makuszyński był dobrym człowiekiem?

  • Wygląda na to, że tak. Że nie tylko lubił ludzi, ale także bardzo często im pomagał. W jego muzeum w Zakopanem jest wiele listów z prośbami nie tylko o protekcję w redakcji, ale także o pożyczki czy pomoc w załatwieniu mieszkania. Autorów jest wielu – od Lechonia i Parandowskiego do Iłłakowiczówny. Podejrzewam, że gdyby na te listy nie reagował, szybko przestałyby nadchodzić.

A pomagać mógł, bo był postacią niezwykle wpływową, o czym pisze pan w swojej książce „Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono słońce”. Przyznam, że nie zdawałem sobie sprawy z jego wagi, a już na pewno nie stawiałem go na tej samej półce, co Tuwima czy Brzechwę.

  • Nie tylko pan go nie doceniał, robili to także inni. Zaciążył na tym charakter tego, co pisał. Literatura dziecięca i młodzieżowa nie jest w Polsce do dzisiaj poważana, a już na pewno nie tak, jak literatura dla dorosłych. Wspomniany przez pana Brzechwa też był przez środowisko uważany za „dostarczyciela literackiej galanterii”. Bardzo nad tym ubolewał.

Ale kiedy ograniczymy pisarstwo Kornela Makuszyńskiego do jego najbardziej klasycznych tytułów, jak „Panna z mokrą głową”, „Awantura o Basię”, „Szaleństwa panny Ewy” czy  „Szatan z siódmej klasy”, o Koziołku Matołku i Małpce Fiki-Miki nawet nie wspominając, okaże się, że trzeba go jednak postawić na najwyższej półce, z Brzechwą i Tuwimem. Bez wątpienia książki tych trzech panów kształtują wyobraźnię kolejnych pokoleń polskich dzieci, do których, nawiasem mówiąc, cała trójka miała – jakby to ująć dyplomatycznie – stosunek niezbyt entuzjastyczny.

 

Calosc TUTAJ

Przyslala Rimma Kaul

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: