Schulz, mag z Drohobycza

Fantasmagorie, nierzeczywiste światy i niepokojąca, chwilami pornograficzna wyobraźnia. Tragiczny i zawikłany życiorys, który dopełnia się przedwczesną śmiercią w getcie. Czytanie Schulza to „walka z aniołem, który chce nam wyłamać biodro”, pisał Michał Paweł Markowski. Piękno tego świata przyciąga i przeraża, kołysze i wyrywa ze snu.


 

  • 12 lipca przypadają 125. urodziny Brunona Schulza – jednego z najciekawszych polskich prozaików XX w., rysownika i grafika, twórcy „Sklepów cynamonowych” i „Sanatorium pod Klepsydrą”
  • Debiut Schulza zachwycił krytyków w latach 30., ale na międzynarodową sławę i uznanie musiał czekać do lat 60.
  • Jego twórczość literacka przepełniona mistyką żydowską to „blask”, a twórczość graficzna, przesiąknięta erotyzmem i pornografią – „mrok”

Życie utylizowane

Odpryski wspomnień, strzępy dokumentów, fragmenty listów, skromny ilościowo dorobek pisarski, życiorys prowincjonalny, ubogi w zdarzenia – tyle zostało po Schulzu, gdyby ograniczać się tylko do faktów. A równocześnie w tej biografii utknęło coś mrocznego, niepojętego, bo i osobliwie pełnego światła, blasku, naszpikowanego metafizyką. Sam Schulz uważał, że życie jest dla niego ważne tylko jako materiał twórczy. „Z chwilą, gdy nie mogę życia utylizować twórczo – staje się ono dla mnie albo straszne i niebezpieczne, albo zabijająco-jałowe”, pisał w jednym z listów.

Życie Schulza zaczyna się w 1982 roku w Drohobyczu, niewielkim mieście niedaleko Lwowa, które przeżywa czas prosperity – leży w największym zagłębiu naftowym Galicji. Na ropie majątek zbije starszy brat artysty, Izydor. Drohobycz zamieszkują Ukraińcy, Polacy i Żydzi, Schulz rodzi się wśród tych ostatnich. Jego zasymilowani rodzice dają mu chrześcijańskie imię, które widnieje w kalendarzu pod datą przyjścia na świat chłopca – 12 lipca. Ojciec, Jakub, jest kupcem, właścicielem sklepu z materiałami tekstylnymi. Matka – Henrietta pochodzi z rodziny drobnych przemysłowców i handlarzy drewnem. Mówi po niemiecku, synowi będzie czytać Goethego w oryginale. Poza bratem Bruno ma jeszcze starszą siostrę – Hanię. Swoje miasto, najważniejsze dla siebie miejsce na ziemi, choć egzotyzowane, poddane wielu wyobraźniowym obróbkom, Schulz silnie utrwali w zbiorze opowiadań „Sklepy cynamonowe”. Prowincjonalny Drohobycz stanie się mitem. Cała literacka twórczość Schulza będzie też przesiąknięta żydowską mistyką.

Delikatny, wrażliwy, kruchy, słaby fizycznie i chorowity Bruno w dzieciństwie z czułością karmi muchy cukrem i rysuje powozy z końmi. Obraz dorożki z nastawioną budą, z płonącymi latarniami, która wyjeżdża nocą z ciemnego lasu, będzie rysować mając już 6-7 lat. Stanie się on jednym z najczęściej powracających także w jego późniejszej twórczości, podobnie jak wizja dziecka niesionego nocą przez ojca w ramionach. Także w dzieciństwie Schulz śni sen o autokastracji, w którym odcinania sobie w nocy w lesie penisa i zakopuje go w ziemi. W Cesarsko-Królewskim Gimnazjum im. Franciszka Józefa, do którego trafia w 1902 roku, jest chorobliwie nieśmiały, nie potrafi nawiązywać znajomości.

Od architektury do „ohydnej pornografii”

W 1910 roku zdaje maturę. Odkłada w kąt marzenie o uczeniu się malarstwa i zaczyna studiować architekturę na politechnice we Lwowie. Już po roku wraca do Drohobycza, gdzie przez pół roku nie wychodzi z łóżka – choruje na serce i płuca. W tym samym czasie bardzo poważnie podupada na zdrowiu ojciec Brunona. Choroba osłabia nie tylko Jakuba, ale także rodzinne interesy, wkrótce sklep Schulzów upada. W 1913 roku Bruno wraca na politechnikę, ale po roku jego nauka znowu zostaje przerwana – wybucha I wojna światowa. W 1915 roku umiera Jakub Schulz.

W czasie wojny Bruno trafia do Wiednia. Studiuje tam architekturę (choć absolwentem żadnej uczelni nie będzie), rozwija się malarsko, daje się wciągnąć w literacko-artystyczną atmosferę miasta. W 1918 roku wraca do Drohobycza, dołącza do grupy „Kalleia” (z gr. rzeczy piękne), skupiającej młodą inteligencję żydowską. Tom za tomem czyta książki polskie i niemieckie, które znajduje w potężnej bibliotece ojca swojego przyjaciela. 1920 rok to kolejna cezura – Schulz zaczyna pracę nad cyklem grafik pt. „Xięga Bałwochwalcza”, które wykonuje skomplikowaną metodą cliché-verre (na płycie szklanej). Rysunki w 1928 roku wywołają skandal obyczajowy. Prezentowane na wystawie indywidualnej w Domu Zdrojowym w położonym 8 km od Drohobycza Truskawcu, oburzyły jednego z senatorów z ramienia Chrześcijańskiej Demokracji, który zażądał natychmiastowego zamknięcia ekspozycji. Zaryglowanie grafik Schulza jednak nie nastąpiło – dzięki sprzeciwowi burmistrza Drohobycza i właściciela Truskawca, Rajmunda Jarosza.

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: