Samuel Jarczyn – Moje wspomnienia Marca 1968 cz 1

Wydarzenia marca 1968 to powrot do faktow, ktore wypelnialy dni prrzed opuszczeniem Polski. Wyjechalem z Polski 30 wrzesnia 1969 roku. Powrot do faktow i przeszlosci nie jest latwy dla mnie i nie jest on latwy dla moich najblizszych. Pokolenie, ktore bylo bardziej emoconalnie zwiazane z marcem 1968 dzisiaj juz nie jest obecne.


Generacja naszych rodzicow, byla generacja bardziej emocjonalnie zwiazana z wyjazdem z kraju, w ktorym spedzili wiekszosc swojego zycia. Kraj, ktory zawiodl ich oczekiwania, kraj w ktorym budowali swoje zycie i zycie przyszlego pokolenia. Moja siostra Roza zmobilizowala mnie do wspomnien, ktore wypelnialy dni mojej rodziny i krewnych. Dolaczam film z wydarzen, ktore odbyly sie w kwietniu roku 1997. Te wydarzenia przedstawiaja miedzy innymi – nasza mame- Emilie Jarczyn, 80 letnia staruszke, ktora w tym filmie rozmawia ze swoja corka- Roza. Te wydarzenia byly filmowane jednoczesnie w Polsce i w Izraelu. Po uplywie 20 lat ja i moji najblizsi szukaja odpowiedz na wiele pytan,i do dzisiaj one pozostaja bez odpowiedzi. Poczatek moich wspomnien to wybuch drugiej wojny swiatowej.

Rozpoczecie wojny zastaje mojich rodzicow w Katowicach. Mamy Ojciec – Salo Krebs- pelnil funkcje administratora cmentarza zydowskiego przy ulicy Kozielskiej. Moji rodzice opuscili Polske z intencja nielegalnego przekroczenie granicy Rosji sowieckiej. Rosja sowiecka okupowala czesc wschodniej Polski. Rodzice chcieli dotrzec do Lwowa. Mamy rodzice byli przekonani , ze komunistyczna Rosja nie pozwoli im utrzymac tozsamosci zydowskiej. A szczegolnie codziennych zasad judaizmu.

Pozostali w domu w Katowicach. Rodzice mamy, niemieccy Zydzi. Niefortunnie ich zaufanie do Niemcow bylo wieksze jak do Rosjan. Moji dziadkowie chcieli pozostac w Katowicach. Ich los nie jest mnie znany. Mogli byc rozstrzelani na miejsu w Katowicach, albo zamordowani w jednym z hitlerowskich obozow zaglady. Brat mamy –Heine Krebs, niemiecki Wermacht zastrzelil na ulicy w Katowicach, 2 wrzesnia 1939 roku. Ojciec taty Izak pracowal we Francji. Jego los nie jest mnie znany.Nie przezyl wojny. Matka taty byla w getcie w Sosnowcu, tam pozostala razem z corka Pola. Corka mieszkala w getcie z mezem – Jakubem Cukierman i dwuletnia corka. Podczas likwidacji getta w Sosnowcu zostali wywiezieni do Oswiecimia. Moj Tato- Jakub mial troje rodzenstwa: Mojzesz, Pola i Abraham. Abraham i Mojzesz przezyli wojne. Abraham i Mojzesz, podczas dzialan wojennych, byli w wojsku polskim. Abraham dostal sie do niewoli niemieckiej a Mojszesz byl w niewoli sowieckiej. Mojzesz byl zeslany do obozu pracy, po zwolnieniu z obozu jencow wojennych. Spotkal sie z zona Blima w Rosji sowieckiej . Pozniej oboje wyjechali do Afghanistanu. Abraham przezyl wojne w obozie Bergen- Belzen.

Po wyzwoleniu obozu przez armie amerykanska do roku 1947 byl w amerykanskim obozie uchodzcow (DP). Stamtad wyemigrowal do USA. Moji rodzice po przekroczeniu granicy sowieckiej zostali aresztowani przez wladze sowieckie. Podczas przesluchiwan byli oskarzeni o szpiegostwo przeciwko Rosji sowieckiej. Ich najwiekszym przestepstwem bylo odzrzucenie obywatelstwa Rosji sowieckiej. Mama byla we wiezieniu na Brigitkach we Lwowie, Rosjanie wyslali tate do obozu pracy w Nowej Ziemi pod kregiem polarnym. Tam pracowal przy budowie kopalni wegla. Na Brigitkach 10 lutego 1940 roku urodzila sie Roza. Mama w wieziennych warunkach opiekowala sie Roza. W wiezieniu zachorowala na gruzlice. Rosjanie odizolowali mame od Rozy . Przekazali ja pod opieke polskiego Domu Dziecka we Lwowie. Dom Dziecka funkcjonowal pod zakonem Karmelitow. Mama odwiedzala Roze po chorobie. Miala wiezienna przepustke do opieki nad Roza. Opiekowala sie Roza az do wybuchu dzalan wojennych pomiedzy Rosja sowiecka i hitlerowskimi Niemcami 22 czerwca 1941 roku.

Dom dziecka byl ewakulowany podczas dzialan wojennych i przez jakis okres znajdowal sie pod okupacja hitlerowska. Nie znam dokladnie okresow okupacji sowieckiej i rowniez hitlerowskiej nad Domem Dziecka. Roza w swoich opwiadaniach nadmienia o wizytach SS. Hitlerowcy wiedzieli o zydowskich dzieciach przechowywanych w Domu Dziecka. Roza mowila o wizycie SS podczas katolickiej modlitwy w Domu dziecka. Nie znam wiele faktow z pierwszych szesciu lat zycia Rozy. Najprawdopodobnie Dom Dziecka byl ewakulowany do czesci azjatyckiej Rosji. Mama opowiadala o odwiedzaniu Rozy w Samarkandzie (Uzbekistan). Roza miala zaledwie 3 lata, kiedy mama ochotniczo wstapila do organizowanego w Rosji Wojska Polskiego. Mama wiele nie wspominala na temat ograniczen w poruszaniu sie na terenach Rosji. To sa tylko moje przypuszczenia, kiedy po odejsciu formacji generala Andersa, Rosjanie ograniczyli wolnosc poruszania polskich zolnierzy zmobilizowanych w dywizji im. T. Kosciuszki w 1943 roku. Mama pelnila funkcje sanitariuszki w Wojsku Polskim.

Przeszla szlak Wojska Polskiego od Lenino i na wlasne rzadanie zostala zdemobilizowana w Zielonej Gorze. Nie znam okolicznosci, w ktorych tato znalazl sie sam. Mowil o Stalinabad – Duszanbe (Tadzyikistan). Tam zostal wyslany z Nowej Ziemi. Potem dotarl do Zielonej Gory, gdzie spotkal sie z mama. Jakie byly okolicznosci ich spotkania, dzisiaj nie wiele zostalo faktow komentujacych ich szlak i lacznosc przez lata wojny. W roku 1945 osiedlili sie w Dzierzoniowie. Dzierzoniow byl jednym z wileu miast na ziemiach PRL-u, w ktorym Zydzi polscy powracajacy z Rosji sowieckiej osiedlali sie. Po jakims czasie przyjechali do Dzierzoniowa: Blima i Mojzesz – brat taty. Koledzy taty zasugerowali wyjazd na Gorny Slask. W roku 1949 tato otrzymal duze po niemieckie mieszkanie w Bytomiu. To mieszkanie znajdowalo sie w cztero pietrowym budynku.

Adres: ulica Nawrota 9 drugie pietro mieszkanie numer 6.

W mieszkaniu byly jakies meble pozostawione przez niemieckich uciekinierow. Tylko najwiekszym problemem okazaly sie wszy i pluskwy. Tato opowiadal dlugie historie o prymitywnych metodach walki z owadami. We wszystkich pokojach pozostawil wiadra z rozgrzana siarka. Wchodzil do mieszkania i obserwowal efekt fumigacji siarki. Pozniej zaczelo sie generalne sprzatanie. Mowil ze robil to wszystko sam. W tym mieszkaniu byla kuchnia z piecem kaflowym opalanym weglem albo drzewem. W kuchni byl zlew i kran tylko z zimna woda. Ubikacja byla wspolna dla trzech mieszkan na pietrze i znajdowala sie na polpietrze.

Raz w tygodniu ogrzewalismy wode w duzym kotle na piecu w kuchni i organizowalizmy kapiele w duzej cynkowej wannie, ktora byla przechowywana w korytarzu i tam zajmowala sporo miejsca. Mieszkanie skladalo sie z dwoch olbrzymich pokoji ,kuchni i duzego korytarza. W dwoch pokojach byly ogrzewalne piece kaflowe opalane weglem lub drzewem. Codziennie rano przed szkola od siedmiu lat mialem obowiazek przynoszenia trzech wiader wegla i stawiania pod kazdym piecem. Przynosilem tez drzewo nad podpalke. Nosilem to z komorki, ktora znajdowala sie w podworku. W piwnicy znajdowala sie komorka na ziemniaki. Bylismy bardzo dobrze zaopatrzeni. Mama pracowala jako kierowniczka zlobka przy kopalni Lagiewniki. Stamtad otrzymywala dostawy wegla i ziemniakow. Nie pamietam czy naprawde ziemniaki stanowily podstawe naszej codziennej diety. Do lat szkolnych wszyskie posilki otrzymywalem w zlobku. Kiedy bylem w przedszkolu razem z tata chodzilem do stolowki przy kongregacji zydowskiej na ul.Smolenia a pozniej przy TSKZ na placu Wolskiego. Czasem jedlismy w restauracji na rogu ulicy Sadowej ulicy Powstancow Warszawskich.

Cdn juz jutro

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: