Dość

Zenon Rogala


                                                                                    Mirkowi

         – Już dawno chodziło mi po głowie, że powinienem to zrobić. Już od wielu, wielu dni walczyłem ze sobą, aby wreszcie dziś dojrzeć do tej przełomowej decyzji. Może to Cię zdziwi, może będziesz udawać zaskoczoną, lub przyjmiesz jedną z tysięcznych swych udawanych póz, niezbędnych, aby manewrować mną jak to robiłaś do tej pory od tylu, tylu lat. Umiesz to robić znakomicie i sama wiesz, że w tej autentyczności chodzi Ci tylko o Twój los, Twój sens, Twój przyziemny a nazywany przez Ciebie kosmicznym, interes.

        – Zawsze wydawało mi się, że to Ty jesteś wielka. Wydawałaś mi się pełna fantazji i uwodzicielskich sztuczek. Tęskniłem za Tobą jak bezrozumna istota. Umiałaś zawładnąć moim organizmem. Zawsze to ja stałem u Twych stóp prosząc o łaskawe spojrzenia na mnie . Nie, nie stałem, ja leżałem, ja wiłem się piachu, żeby tylko znaleźć Twoje względy. Żebyś jeszcze i tym razem dała mi szanse i żebym mógł być uznawany za Twojego przyjaciela, kochanka, niewolnika, służącego, lokaja. I kogoś dla kogo bycie nikim nie jest zniewagą.

        – Od dziś już nie będziesz miała satysfakcji jak wtedy kiedy patrząc na mnie  wiłem się u stóp Twoich z żebraczym wzrokiem i spragnionym Twojego towarzystwa otoczeniem. Nie będziesz już od dziś widzieć mnie leżącego w śmieciach i wijącego z bólu istnienia. Nie dam Ci już więcej satysfakcji patrzenia na mnie z góry. Już od dziś dźwigam się z prochu, już od dziś wstaje z kolan, już od dziś prężę się w pionie. Stan ten zaczynał mi być całkowicie zapomniany. Wydawało mi się dzięki Twym ponętnym podszeptom, że moja obowiązująca mnie postawa jest leżenie na twarzy. Dzisiaj zrozumiałem, że to nie tak, od  dzisiaj wszystko będzie na odwrót. Od dzisiaj, to Ty będziesz zabiegać o moje względy. To Twoim celem stanie się umizganie się do mnie, obym zechciał zwrócić uwagę na Ciebie. Jaka to niby jesteś powabna , jak to z Tobą innym jest wspaniale, jak potrafisz zachwycić i spowodować u Twoich niewolników poczucie siły, dumy i zwycięstwa. Zapamiętaj, że role się odwróciły. Dość. Koniec. Basta. Finito. Moja droga. Od dziś zamiast codziennego nabożeństwa na Twoją cześć, będzie ironia i lekceważenie. Zasłużyłaś na to. Zniszczyłaś już tylu i ja byłem w Twoim planie zniszczenia. Ale sam nie wiem jak to się stało, że już dziś, od dziś , tak… tak, na pewno już od dziś rozstajemy się moja, do wczoraj jeszcze kochana, a od dziś zapomniana  na zawsze.

         – I mówię ci to prosto w Twoje załzawione oczy. I teraz powiem ci coś najważniejszego coś, czego aż boję  się wyartykułować, choć wiem też, że po tak długim okresie wzajemnych relacji przychodzi mi to stwierdzenie nadspodziewanie łatwo. I nie obchodzi mnie czy Cię to zaboli. Czy zmienisz do mnie stosunek po tym co usłyszysz. Ale mówię Ci to prosto w Twoją różnokolorową buzię, gębę, mordę.

        – Gardzę Tobą. Na to wszystko zło jakie mi w życiu wyrządziłaś, na to upokorzenie jakim obdarowałaś i napiętnowałaś nasz związek. Na te stracone z Tobą lata. Na to pohańbienie jakie było moim udziałem przez to, że wszyscy moi byli przyjaciele odwrócili się ode mnie, wiedząc jak zatraciłem się w Tobie, jak mną dyrygowałaś, jak podporządkowałaś mnie swoim wymaganiom.

         – I powiem Ci coś co Cię najbardziej zaboli. Nie wrócę już do Ciebie nigdy. To jedno co wiem na pewno, to całkiem spokojne moje stwierdzenie.

– Dość. Koniec. Basta. Finito.

– Wódko przeklęta.

Wszystkie opowiadania Zenona Rogala

TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: