Hitlera należało… zignorować? Brytyjski publicysta przekręca nóż w zaleczonej ranie

Marcin Długosz

Churchill. Roosevelt i Stalin na konferencji w Jałcie. Brytyjski premier udaje uśmiech, choć losy II wojny tylko teoretycznie potoczyły się po jego myśli
Churchill. Roosevelt i Stalin na konferencji w Jałcie. Brytyjski premier udaje uśmiech, choć losy II wojny tylko teoretycznie potoczyły się po jego myśli • Fot. Wikipedia / Public Domain


“Ta książka nie przysporzy mi sympatyków” – pisze na początku swojej książki brytyjski publicysta, Peter Hitchens. Ma rację, bo już pytanie jakie stawia w tytule brzmi jak atak na wszelkie świętości. “Po co nam była ta wojna?” zastanawia się dziennikarz “Daily Mail” w odniesieniu do największej tragedii, jaka wstrząsnęła światem w XX wieku.

Biorąc do ręki książkę Hitchensa należy liczyć się z tym, że nie będzie to lektura lekka. Autor uważa bowiem, że przeciwstawienie się Hitlerowi, z brytyjskiego punktu widzenia, nie miało w 1939 roku żadnego sensu. Stawia tym samym tezę, która idzie w otwartej kontrze do wykreowanego przez ostatnie dekady mitu, jakoby Wielka Brytania zdecydowała się włączyć do II wojny światowej w imię jakichkolwiek wyższych wartości czy choćby pobudek humanitarnych.

Brytyjczyk mówi głośno to, co jego zdaniem wyparliśmy na przestrzeni lat powojennej traumy: Wielka Brytania wcale nie chciała ratować “małej, dzielnej Polski”, ale cynicznie ją wykorzystać, tylko po to, aby zyskać na czasie. Czasie, który w ogólnym rozrachunku miał pozwolić jej z powrotem wskoczyć na pozycję światowego mocarstwa. Sprawy potoczyły się jednak inaczej.

Wielka Brytania przegrała wojnę, bo głównym celem, dla jakiego w ogóle się w nią włączyła, była chęć zachowania statusu imperium – stwierdza Hitchens.

Nazistowski terror? Na porządku dziennym i brytyjskich salonach

“Druga wojna światowa, podobnie jak wszystkie inne wydarzenia, które uległy mitologizacji, jest tematem niebezpiecznym” — pisze Hitchens w jednym z pierwszych rozdziałów swojej książki i kilka linijek niżej, wyjaśnia, dlaczego tak trudno krytykować “fantazję, zwaną “Słuszną Wojną”:

“Ci, którzy ośmielają się to czynić szybko, zostają oskarżeni o sympatie pronazistowskie, defetyzm, moralną obojętność, oraz podobne niepiękne przywary. Ja jednakowoż wszelkie tego typu zarzuty skwituję krótkim: ‘Nie poczuwam się do winy’” — deklaruje Hitchens.

Tu pojawia się pytanie: Jak może nie poczuwać się do winy autor, który otwarcie twierdzi, że przeciwstawienie się ideologii nazistowskiej, czyli — tu chyba nikt nie może mieć wątpliwości — złu w czystej postaci, nie było konieczne?

Tak wyglądały jednak realia. Ideologia nazistowska nie narodziła dzień przed wypowiedzeniem wojny, wręcz przeciwnie: kwitła w najlepsze na przestrzeni dwudziestolecia międzywojennego, podczas gdy Brytyjczycy i Francuzi grzecznie odwracali wzrok.

“Utrzymywaliśmy z III Rzeszą kontakty na szczeblu Ambasadorów […] Do stolicy Niemiec często wysyłaliśmy nasze znakomitości polityczne, a niemieckich ambasadorów przyjmowano w pałacu Buckingham […] Nawet po “nocy kryształowej”, w listopadzie 1938 roku, utrzymywaliśmy normalne stosunki z Berlinem” — przypomina Hitchens.

Autor dodaje, że jednym z największych przekłamań, jakie funkcjonują na temat II wojny światowej jest to, jakoby jej celem było uratowanie Żydów przed hitlerowską zagładą. Nic bardziej mylnego, twierdzi i przypomina, że obozy zagłady funkcjonowały już w roku 1933. Fakt, że naziści zsyłali do nich swoich przeciwników politycznych, wydawał się nie mieć dla Brytyjczyków w tamtym okresie żadnego znaczenia.

Przystąpienia do wojny nie warunkowała również w żadnym stopniu chęć pomocy Polsce, choć takie przeświadczenie funkcjonuje dzisiaj w powszechnej świadomości – zarówno polskiej jak i brytyjskiej.

Jednostronne gwarancje, jakich Wielka Brytania udzieliła naszemu krajowi, miały zdaniem Hitchensa, jeden cel: zapobieżenie nawiązaniu porozumienia pomiędzy Polską a Niemcami. Gdyby bowiem do takowego doszło, układ sił na kontynencie stałby się dla Brytyjczyków na tyle niekorzystny, że być może musieliby oni z ambicji wojennych zrezygnować. Taka deklaracja słabości nie wchodziła wtedy w grę.

Brytyjczycy woleli więc udzielić Polsce gwarancji, których absolutnie nie byli w stanie dotrzymać. Wiedzieli jednak, że taki ruch podziała na Hitlera jak płachta na byka. Skupienie jego uwagi na naszym kraju miało dać Brytyjczykom czas na niezbędne przygotowania. Nie było go wiele – nasze możliwości przeciwstawienia się najeźdźcy szacowano na kilka miesięcy.

Brytyjscy politycy łudzili się wtedy, że to okres wystarczający. Jak dowodzi Hitchens, nie mogli się bardziej pomylić.

A gdyby to Polska stała z założonymi rękami?

O tym, że Wielka Brytania nie była do wojny przygotowana i że wchodzi do niej poniekąd godząc się, że będzie to jej gwóźdź do trumny, przypomina w przedmowie prawicowy publicysta, Piotr Zychowicz:

“Książka Petera Hitchensa. Jest nie tylko ciekawa i świetnie napisana, ale także diabelnie niepoprawna politycznie. Bo skoro uznamy, że Wielka Brytania, wchodząc do wojny przeciwko Niemcom, uruchomiła reakcję łańcuchową, która doprowadziła ją do samozagłady, to może wcale do tej wojny nie powinna była wchodzić? Zamiast wojować z Adolfem Hitlerem, może należało się z nim ułożyć? Oddać Europę Niemcom, i skupić się na obronie swojej pozycji na morzach i odległych lądach? Czyli dokonać podziału świata na strefy wpływów nie ze Stalinem, jak to miało później miejsce w Jałcie, ale z Hitlerem”.

Tego typu rozważania teoretyczne, choć moralnie wątpliwe, bywają kuszące. Zastanówmy się jednak, jakie reakcje wzbudziłyby podobne tezy o sprzymierzeniu się z hitlerowskimi Niemcami w naszym kraju? Jak wyglądałaby dzisiaj Polska w aspekcie geograficznym, gdyby wzorem Węgier, Rumunii, Słowacji czy Bułgarii nie stawiła oporu Hitlerowi? W obrębie naszych granic raczej nie znalazły by się tereny nad Odrą i Nysą Łużycką, otrzymane w ramach rekompensaty za tereny utracone w roku 1939.

Oczywiście, Polska i Wielka Brytania znajdowały się w zgoła odmiennych pozycjach – my walczyliśmy o przeżycie, Brytyjczycy snuli plany powrotu do dawnej świetności. My byliśmy przez Hitlera określani jako podludzie, dla których nie było miejsca w jego Lebensraum, Brytyjczycy do tej kwalifikacji nie zaliczali się.

Być może właśnie dlatego Hitchensowi łatwiej jest snuć teoretyczne rozważania na temat biernego oporu wobec Hitlera. Być może również dlatego potrafi na chłodno podejść do tak drażliwego tematu, jak geneza II wojny światowej.

https://natemat.pl/283645,po-co-nam-byla-ta-wojna-peter-hhitchens

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: