Uncategorized

PALESTYŃCZYCY A POLITYKA ARABSKA

Nadeslala Olga Degani

cropped-cropped-cropped-reunion69logo120k1.jpg

W przeciwieństwie do wizji zgodnej z poprawnością polityczną, tematyka palestyńska nie jest na wokandzie porządku dnia arabskiego.

Prezydent Obama nadaje priorytet problemowi palestyńskiemu w polityce bliskowschodniej. Jest on przekonany, że problem palestyński jest podstawą wstrząsów na Bliskim Wschodzie, jest najistotniejszy w wykreślaniu polityki arabskiej i jest sednem konfliktu arabsko-izraelskiego. Przypuszcza on, że rozwiązanie tego konfliktu ustabilizuje Bliski Wschód i zezwoli na skonsolidowanie proamerykańskiej koalicji arabskiej przeciw Iranowi. 21 września 2011 zadeklarował na podium ONZ-u: „Istnieje jedyny problem w amerykańskiej polityce zagranicznej – konflikt izraelsko palestyński”. Czyżby?

Bez żadnego związku z kwestią palestyńską, rok 2011 podniósł „Bractwo Muzułmańskie” na piedestał w Egipcie, w Tunezji, Maroku, a już niedługo w Syrii, Jordanii i jeszcze w innych państwach arabskich. To wyniesienie Bractwa Muzułmańskiego i innych organizacji muzułmańskich jest wynikiem 1400 letniej bezgranicznej władzy muzułmańskiej w infrastrukturach religii, wykształcenia, społecznych i politycznych we wszystkich państwach arabskich. Bez żadnego związku z Izraelem, Bractwo Muzułmańskie trzyma się hasła naczelnego „Allah jest naszym celem. Koran naszym prawem. Prorok naszym wodzem. Dżihad naszą drogą. Śmierć w imię Boga największym naszym pragnieniem.”

Bez żadnego związku z polityką Izraela i z jego istnieniem Iran rozwija opcje nuklearne aby forsować historyczny cel władania nad Zatoką Perską, poprzez likwidację amerykańskich tendencji restrykcyjnych i skłonienie władz Arabii Saudyjskiej i reszty państw Zatoki do poddania się.

Bez żadnego związku z konfliktem izraelsko-palestyńskim, rok 2011 obnażył Środkowy Wschód jako prototyp brutalności, rozdziału klanowego, etnicznego, religijnego, ideologicznego, geograficznego, zdrady, niepewności, kruczków, machinacji, niepewności, korupcji, wychowania do nienawiści, łamania sojuszów i umów pomiędzy muzułmanami.

Bez żadnego związku z tematem palestyńskim, granica saudyjsko-jemeńska, Bahrajn i arabskie państwa Zatoki Perskiej doszły do punktu wrzenia; terror islamski rozprzestrzenia się, Egipt przyswaja sobie politykę antyamerykańską i poglębia więzi z siłami antyamerykańskimi na Środkowym Wschodzie i na świecie; Syria i Liban są burzliwą areną okolicznych wzmagań śród-arabskich i śród-muzułmańskich, Turcja przeszła z przekazów proamerykańskich na antyamerykańskie i dąży do przewodzenia państwom muzułmańskim, Rosja i Chiny pogłębiają swe zaangażowanie w Środkowym Wschodzie, Irak staje się wulkanem, który swym ogniem być może ogarnie Kuwejt, Jordanię, Arabię Saudyjską i resztę państw Zatoki.

W przeciwieństwie do wizji zgodnej z  poprawnością polityczną, tematyka palestyńska nie jest na wokandzie porządku dnia arabskiego.. Państwa Zatoki Perskiej są w traumie wobec Iranu jądrowego, ulica arabska burzy się, no i wulkan iracki. Egipt pełen wewnętrznych wzmagań powodujących cofnięcie ekonomii i społeczeństwa o 10-20 lat. Jordania Haszymidzka obawia się wzrostu znaczenia Bractwa Muzułmańskiego i fermentacji wśród klanów beduińskich na południu. Turcja pogrąża się w walkę o hegemonię nad światem muzułmańskim, Maroko obawia się następstw wstrząsów tektonicznych w Tunezji, Libii i w Egipcie.

Czy to możliwe, aby konflikt palestyńsko izraelski liczący około 100 lat był powodem 1400-letniego chaosu śród-islamskiego i śród-arabskiego?!

Reżimy arabskie obawiają się perfidii palestyńskiej, która doprowadziła do wyrzucenia Arafata, Mahmuda Abbasa i innych elementów palestyńskich z Egiptu w latach 50-tych, z Syrii w 1966, z Jordanii w 1970, z Libanu w 1982/3 i z Kuwejtu w 1991. Dlatego przywódcy arabscy obsypują ich demagogią, ale nie namacalnymi środkami. Na przykład, szczyt arabski zobowiązał się dać autonomii palestyńskiej 500 milionów dolarów, ale tylko 7% doszło do celu. Ponad 2 miliardy dolarów obiecano Palestyńczykom podczas pierwszej i drugiej intifady – doszło tylko 500 milionów dolarów. Pomoc finansowa z Zachodu dla autonomii palestyńskiej jest nieporównanie większa od pomocy dawanej przez arabskich producentów nafty.

W przeciwieństwie do ogólnie przyjętego pojęcia, kwestia palestyńska nie jest sednem konfliktu arabsko-izraelskiego. W 1948/49 roku nie walczyły państwa arabskie dla – albo z powodu – Palestyńczyków. Dlatego, uzgadniając to między sobą, Egipt, Irak, Jordania i Syria opanowali Gazę, Samarię, Judeę i Hamę, ale nie przekazali ich władzom palestyńskim. W 1967 roku Izrael popsuł inicjatywę poddania się Egiptowi Jordanii i Arabii Saudyjskiej. W 1982 roku wojna Izraela przeciw PLO nie wciągnęła państw arabskich, które nie chcą poświęcać środków i żołnierzy na ołtarzu palestyńskim! W latach 1987-1992 oraz w 2000-2002 (pierwsza i druga intifada) i w roku 2009 („lany ołów” w Gazie) nie interweniowały państwa arabskie i nawet tłumiły demonstracje pro-palestyńskie w swoich granicach.

„Czerwony dywan”, który wita się palestyńskich przywódców na Zachodzie, przemienia się w „wytartą wycieraczkę”, gdy przybywają oni do państw arabskich. Co wiedzą Arabowie o Palestyńczykach, czego Zachód (i wielu Izraelczyków) ma się dopiero dowiedzieć?

Yoram Ettinger

Emerytowany ambasador
członek American-Israel Demographic Research Group (AIDRG)

24 sierpnia 2012.

…Tłumaczenie: Olga Degani

http://www.fzp.net.pl/opinie/ettinger-palestynczycy-polityka-arabska

 

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.