JESTEM ŻYWĄ MACEWĄ

Kiedy pierwszy raz po czterech dekadach weszła do obozu, bała się podnieść głowę, by spojrzeć na budki wartownicze. Halina starała się nosić bluzki z długimi rękawami, aby ukryć oświęcimski numer na ramieniu i uniknąć takich oto komentarzy: Spójrzcie, Żydówka! Tyle ich zabijano, a tylu ich jeszcze jest!… Skąd się teraz wszyscy wzięli?! Słowa takie, usłyszane na ulicy bądź w pociągu, paliły jak ogień, wzbudzały strach, ból nieznośny. A ile jeszcze bólu da się wytrzymać? I jak długo można się bać? Lecz Halina Birenbaum nigdy sobie takich pytań nie zadawała, ani wtedy w powojennej Polsce, ani potem w Izraelu. Bo tam o Holokauście się nie mówiło. To był wstyd, że nie walczyliśmy, tak wówczas powiadano o Żydach i tak Żydzi sami o sobie myśleli. Ale czy walką nie było też to, by pozostać nadal człowiekiem, by w Auschwitz nie wziąć dodatkowej łyżki zupy, a co tam, niech zostanie dla innych? Lecz po wojnie już o tym zapomniano. Wszyscy chcieli zostać bohaterami, nie pamiętać, jak to jest być zastraszonym.

1404-augustyniak-biren-1

 

Halina Birenbaum w bloku nr 27 Fot. Andrzej Kobos / ARCHIWUM RODZINNE HALINY BIRENBAUM

Halina siedzi na gołej ziemi. Chciałaby pod nią włożyć zdjęcia swoich dzieci, żeby tata i mama mogli je zobaczyć. Specjalnie przyjechała z Izraela do nich, raczej do ich popiołów. A w Treblince i na Majdanku już jesień, w kałużach widzi ich twarze. Zaczyna rozpaczać, krzyczy wniebogłosy, jakby ją ktoś ze skóry obdzierał, bez żadnego wstydu, bez opamiętania, do utraty tchu.
Kogo zabili ci tutaj, że tak płaczesz, pyta polski strażnik.
Więc tak nie można, niech już lepiej chazan zaśpiewa im żydowską pieśń i opowie o życiu, którego nie zaznali.
Blok par avion
W obozie zawsze sobie śpiewa i czyta w myślach książki, palcem przebiega linijkę po linijce w „Faraonie” albo „Placówce”, żeby nie stracić rozumu. Wolałaby o miłości, ale przed wojną za mała była na takie lektury. A teraz boi się, że umrze, zanim ktoś ją pocałuje. Numer 48693 nigdy się nie całował. Nie zdążę się zakochać, no bo kiedy, przecież niebawem moje ciało spłonie, martwi się Halina. Setki razy może umrzeć podczas apeli, na selekcjach doktora Mengele, przy pracy w gnijącej, zawszonej odzieży, w podartych pończochach klejących się do niezagojonych nóg. Pokryta strupami i pęcherzami, jest jednak silna. Potem w Izraelu też wiele wytrzyma. Nawet mieszkanie przez kilka lat w namiocie w maabara, obozie przejściowym dla imigrantów. I tam będzie zachłannie czytać o Holokauście wszystko, co jej w ręce wpadnie. A gdy w Jerozolimie rozpocznie się proces Eichmanna, nie odejdzie od tranzystora. Czy świadkowie opowiedzą o tych naszych małych chwilach w obozie? Halina jest pełna nadziei. Może wreszcie będzie można o tym głośno mówić. Słucha wszystkich relacji, ale nie znajdzie swoich przeżyć, nie usłyszy o tym, na co człowiek się może zdobyć, jak może zostać Bogiem. Kiedy Eichmann powie, że aktem chwały było niszczenie zarazy, tej plagi żydowskiej, i jeszcze że żal jest dobry dla małych dzieci, weźmie blok par avion i zacznie pisać.
Pisze dzień w dzień, tu pranie, tu prasowanie. Piecze dla synów ciasto, gefilte fysz przyrządza, pisze prędko, najczęściej na kolanie. Przemykają jej obrazy, chce wepchnąć całą swoją wojnę w jedną kartkę. Kim ty jesteś, że porywasz się na pisanie książki? Pięć lat później jest najszczęśliwsza w życiu. Jej książka się ukazuje, ale w Polsce. Halina zwraca umarłym życie, ludzie się o nich dowiadują. Pisze dalej. Choć słyszy, jak do niej mówią, nie należy żyć przeszłością, bo to działa źle na zdrowie. Pisze dalej. Tylko swoje przeżycia opisujesz i takie ponure, smutków każdy ma dość własnych… Wysypują się z niej wiersze.

Przyszła do mnie przyjaciółka
wspomniała coś o matce
nasz syn wybuchnął śmiechem
wskazał na nią paluszkiem
i zawołał
taka duża i ma matkę
o Majdanku i Oświęcimiu
jeszcze mu nie powiedziałam.
„Jeszcze nie wiedział”

Korona z warkocza

Calosc ; KLIKNIJ TUTAJ

Wtorek 13 października o godz. 11.00
Zostanie wręczony Halinie Birenbaum honorowy tytuł Zasłużony dla Warszawy.
Uroczystość odbędzie się w Biurze Rady  Warszawy na XX piętrze Pałacu Kultury i Nauki, pokój 2011.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: