wspomnienia

Rozrzuceni po świecie

Sławka Brandela i jego siostry Estery nie było w Łodzi od 41 lat. Wrócili, bo chcieli odnaleźć wspomnienia z dzieciństwa i młodości. Tak jak Szymon Szuchman, Heniek Nisenbaun, Beni Chęciński i inni łódzcy Żydzi, którzy kiedyś musieli opuścić swoje miasto.

Nie chcieli stąd wyjeżdżaćSławek i Estera to bliźnięta. Urodzili się i wychowali w kamienicy przy ul. Więckowskiego 30. Naprzeciw znajdowała się jedyna po wojnie łódzka szkoła żydowska im. Pereca. W Polsce są pierwszy raz, odkąd wyjechali do Izraela.- W Łodzi wylądowałem 5 września, a dokładnie 5 września, tyle że przed 41 laty, wyjechałem z tego miasta – mówi Sławek. Choć w metryce ma napisane Szlamek, to wszyscy znają go jako Sławka. Na co dzień nie używa polskiego, ale mówi bardzo dobrze w języku dzieciństwa. Tak, jakby z Polski wyjechał pół roku temu… Losy jego rodziny są podobne do historii innych łódzkich Żydów. Tata Leon sprzedawał w sklepie „Mięsna jatka” przy ul.Zachodniej 78, który prowadziła Gmina Żydowska. Mama Bronisława pracowała w bufecie w klubie żydowskim. Sławek i Estera skończyli podstawówkę w szkole Pereca. Potem on zaczął się uczyć w technikum elektrycznym, a Estera w liceum plastycznym. Ale nie skończyli tych szkół, po zaliczeniu pierwszej klasy wyjechali do Izraela. Był rok 1967.Młodzi nie chcieli nigdzie wyjeżdżać. Tak postanowili rodzice.
Calosc KLIKNIJ TUTAJ

Kategorie: wspomnienia

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.