Uncategorized

BRACIA ŻYDZI

Jerzy Klechta

Demagogów  i szarlatanów nie brak w żadnej dziedzinie. Od polityki  po różne religie i wyznania.

Bolesnym przykładem jest antysemityzm. W Polsce Żydów mamy jak na lekarstwo, zaś antysemitów wielu. Jeśli prymitywni kibole wrzeszczą „zabij Żyda” można z góry przyjąć, że będą bić kibiców przeciwnej drużyny piłkarskiej, w której nie ma nawet śladu po Żydzie. Jeśli komuś powiedzie się w życiu zawodowym,  publicznym  natychmiast rusza armia „prawdziwych Polaków” , aby wykazać, że za tym stoi żydowska mafia.

Idiotyzm zawsze rządził tłuszczą czyli bezmyślną  gawiedzią. Gorzej jednak, gdy włączają się w to szukający poklasku politycy. Zbijanie interesu politycznego na antysemityzmie jest najgorszą z możliwych dróg. Prowadzi do hańby.

Można podać wiele przykładów jak tych, którzy zaświadczali swoją postawą swoje przymierze z braćmi w starotestamentowej wierze znieważano, pomniejszano albo w najlepszym razie przemilczano.  Dotyczy to także osób duchownych. Kapłani katoliccy, którzy prowadzili naukowy dyskurs z rabinami bojkotowano.

Na murach domu kardynała prof. Henryka Muszyńskiego – dziś emeryta, wierni systematycznie malowali gwiazdę Dawida. Organizował sympozja naukowe z udziałem rabinów (mędrców najwyższej klasy – miałem zaszczyt w nich uczestniczyć, tyle że poziom intelektualny dysput był tak wysoki, że siedziałem jak na tureckim kazaniu).  Zmarłego 5 lat temu abp. Józef Życińskiego, wybitnego filozofa, wykładowcę na uniwersytetach amerykańskich nazywano Żydzińskim.

Swego rodzaju rewelacją jest ostatnie odkrycie dotyczące prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego. Oto czego dowiedziałem się z portalu internetowego. „ Zagłada Żydów – Nigdy Więcej”.

Historycy od dawna podejrzewali, że związany z ks. Władysławem Korniłowiczem oraz środowiskiem podwarszawskich Lasek, przyszły prymas Polski podczas wojny pomagał w ukrywaniu Żydów. Ale była to zarazem jakąś dziwna tajemnica. Wstydliwa?  

Jadwiga Karwowska mieszka dziś w Lublinie. W chwili wybuchu wojny miała 11 lat. Jej rodzice – Edward i Stanisława – pracowali w majątku Żułów na Lubelszczyźnie. Należał on do sióstr franciszkanek, które prowadziły tam przeniesiony z Lasek zakład dla niewidomych. Jesienią 1941 r. dotarł tam ukrywający się przed gestapo ks. Stefan Wyszyński.

„Miał wtedy ok. 30 lat – wspomina pani Karwowska– I tam zajmował się m.in. ratowaniem trzyosobowej rodziny żydowskiej. Był to ojciec z dwójką dzieci: Gołdą i Szmulkiem. Ich matka zginęła wcześniej. Ja się z nimi przyjaźniłam, bo to były dzieci w moim wieku”.

Pani Karwowska opowiada, że w ciągu dnia Żydzi pracowali w gospodarstwie zakonnic, a na noc ukrywano ich na strychu jej domu. „Mój ojciec razem z księdzem Wyszyńskim pomagali im tam wchodzić, a drabinę wynosili potem na ogród, by nie było znaku, że ktoś jest na górze” – mówi Karwowska.

Opowieść Karwowskiej o ukryciu rodziny zgodna jest z relacją, jaką kilka lat temu złożyła s. Joanna Lossow, podczas wojny przełożona domu w Żułowie. Wspominała ona, że siostrom udało się zatrudnić Żyda jako specjalistę od krycia dachów: „Był on u nas z dwojgiem dzieci, pamiętam, że jego córce, która miała ok. 16 lat, na imię było Gołda. Nazywaliśmy ją w Żułowie Genia, gdyż tak było dla niej bezpieczniej”.

Jej brata siostry nazywały Jankiem, a ojca Józefem. Zakonnica nie potrafiła sobie przypomnieć ich nazwiska. Opisała jednak dalsze – tragiczne – losy rodziny. Jej członkowie nie przeżyli wojny. Zadenuncjowani przez ukraińskiego nacjonalistę, zostali aresztowani i przewiezieni do Kraśniczyna, a w nocy z 31 października na 1 listopada 1942 r. zamordowani na tamtejszym cmentarzu.

W Żułowie Wyszyński uratował inną rodzinę żydowską. W majątku ukrywała się  pod fałszywym nazwiskiem Burzanowska pani Braunstein z trzema synami. Zatrudniano ją jako księgową. Jej oraz synom udało się wojnę przeżyć.

Wyszyński pomagał ratować Żydów także pośrednio. W instytucie Yad Vashem w Jerozolimie znajduje się relacja Esther Grinberg (sygn. O.3/V.T/862). Cała jej rodzina zginęła podczas Holokaustu, a ona sama dotarła do Warszawy akurat w chwili likwidacji getta. Ukryła ją tu  Grażyna Winiarska. W swoich wspomnieniach Grinberg dwukrotnie mówi, że Polacy ocalili ją, bo ks. Stefan Wyszyński kazał pomagać „uciekającym z ognia”.

„Ze względów bezpieczeństwa – wspomina Grinberg – nie precyzował on dokładnie, komu pomagać, ale wiedziano, że dotyczy to Żydów, którzy w tym czasie masowo uciekali z getta i szukali schronienia po stronie aryjskiej”.

Ot, kartka z kalendarza historii. Dziwny to kalendarz, który ukrywa czyny godne uwagi i szacunku. A jednocześnie zaczynają powiewać sztandary, na których jeden „prawdziwy Polak” z drugim „prawdziwym Polakiem” wypisują „Polska dla Polaków”.

Jerzy Klechta

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. Kolejny raz skladam podziekowania autorowi tego artykulu. Pana ludzkie stanowiska nie tylko w kwestii antysemityzmu, napawaja mnie optymizmem, wiara w czlowieka i dodaja zyciowej energii do dzialan na rzecz poszanowania blizniego oraz tworzenia innych humanitarnych postaw. Serdecznie pozdrawiam, oczekuje nastepnych artykulow i zycze Panu, a takze Jego Najblizszym, wszystkiego najlepszego.

  2. Wklejam komentarz Eryka Piaseckiego
    Eryk Piasecki Kard. Wyszyński był postacią w tej sprawie niejednoznaczną. Po pogromie kieleckim „brytyjski ambasador w Polsce Cavendish-Bentinck ze zdumieniem relacjonował rozmowę z katowickim biskupem pomocniczym Juliuszem Bieńkiem, który go przekonywał, że chłopiec porwany przez Żydów w Kielcach był maltretowany i że utoczono mu z ramienia krew. „Jeśli biskup jest gotów wierzyć w coś takiego, to nic dziwnego, że prości ludzie w Polsce myślą tak samo – raportował Cavendish-Bentinck do Foreign Office w Londynie. – Wysyłam kopię tego listu do Watykanu”. Nie kto inny jak Stefan Wyszyński, świeżo po ingresie na biskupstwo lubelskie, w podobnym duchu rozmawiał z delegacją Centralnego Komitetu Żydowskiego zabiegającą u niego o publiczne napiętnowanie antysemityzmu i rozpowszechniania pogłosek o mordzie rytualnym. Biskup Wyszyński tłumaczył, że księgi żydowskie zgromadzone przy okazji procesu Bejlisa (Żyda uniewinnionego z zarzutu o mord rytualny przed sądem w carskiej Rosji w 1913 roku) nie pozwalają jednoznacznie rozstrzygnąć kwestii, czy Żydzi używają krwi chrześcijańskiej do produkcji macy, czy też nie używają. I oczywiście, odmówił prośbie swoich rozmówców.”

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,87771,4810645.html#ixzz40iLkh7HJ

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.