NASZE NAJWIĘKSZE NIESZCZĘŚCIE

Jerzy Klechta

W tym roku mija 75 lat od śmierci Ignacego Jana Paderewskiego. Podbił Stany Zjednoczone jako pianista i zdobył przyjaźń prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona. W 1915 r. podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych zorganizował ponad 300 spotkań połączonych z koncertami, na których przemawiał i zachęcał do udzielania pomocy walczącym o wolność  Polakom. Przyczynił się do tego, że w orędziu prezydenta USA do Kongresu znalazł się punkt dotyczący odbudowy niepodległej Polski.

W 1919 r. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski powołał  Paderewskiego na stanowisko premiera  i ministra spraw zagranicznych. W przekonaniu Piłsudskiego, osoba Paderewskiego, gwarantowała zasypanie podziałów między prawicą i lewicą w tak ważnym dla Polski momencie.

Na krótko przed śmiercią, w pierwszych latach II wojny światowej  w radiowym przemówieniu Paderewski powiedział:

„Poświęciłem życie dla swojej Ojczyzny. Służyłem jej z całego serca i ze wszystkich sił moich, a wiecie, jak bardzo jest ona teraz nieszczęśliwa i jak cierpi. To ona wezwała mnie do służby. W takich okolicznościach nie liczy się ani wiek, ani stan zdrowia, ani ryzyko ciężkiej i długiej podróży”.

Takiego polityka nam potrzeba również w drugim dziesięcioleciu XXI wieku. Muzyka – polityka. Bowiem właśnie muzyka najskuteczniej łagodzi obyczaje, nasze postawy, zachowanie. Pierwszy tych słów użył  Arystoteles. „Muzyka łagodzi obyczaje”. Rozsławił to powiedzenie Jerzy Waldorff.

W XXI wieku sentencja ta staje się bardziej żywa niż dotąd. Jest nam potrzebna, abyśmy się – my Polacy – nie pozjadali wzajemnie.

Muzyka w różny sposób wpływa na człowieka. Oddziałując przede wszystkim na podświadomość, muzyka przynosi ulgę i przywraca równowagę psychiczną, czego tak wyraźnie brakuje występującym na polskiej scenie politycznej.

Muzyka powstała przy ogniskach szamanów, aby leczyć dysharmonię psychiczną. Współcześnie uczeni nadal zgłębiają ozdrowieńcze tajniki muzyki te zwłaszcza, które kojąco wpływają  na żywy organizm.

„Requiem” Mozarta w okresie epidemii wykorzystywano do przeganiania choroby. Muzyka Bacha, Haendla, Brahmsa pomaga w skupieniu i oczyszcza psychikę od zbędnych naleciałości. Beethoven większość utworów skomponował będąc głuchym. Kto mu więc podpowiadał dźwięki?

Polscy politycy zajmujący ważne fotele, przed ich objęciem powinni zostać poddani terapii muzycznej. Niewrażliwych na muzykę należałoby wysłać na kurację. Opornych należałoby skierować do innych zawodów. Głusi, bez wrażliwości muzycznej są bowiem skażeni brakiem wrażliwości. I stąd, gdy osobnicy ci obejmują wysokie fotele zamieniają się w kruki i wrony.

Muzyka to m.in. zjawisko fizyczne. Najsilniejszy wpływ na organizm człowieka wywiera rytm. Organizm człowieka słuchającego muzykę niejako dostosowuje się do niej. W efekcie poprawia się nastrój, zdolność do pracy, zmniejsza się wrażliwość na ból, normalizuje się sen i wraca właściwy rytm uderzeń serca oraz częstość oddechu. Nienawiść, złość są eliminowane przez ład i wewnętrzny spokój.

W starożytności  za symbol ludzkiej konstytucji uważana była lira: korpus instrumentu symbolizował ciało fizyczne, struny – nerwy, a muzyk – ducha.

Grając na nerwach, duch tworzył harmonię muzyki, która – nauczał Pitagoras – „przekształcała się w dysharmonię, jeśli natura człowieka była niemoralna”.

Grecki uczony podkreślał , że muzyka ma nadzwyczajny wpływ na uczucia i emocje człowieka. Nie wątpił również we wpływ muzyki na umysł i ciało nazywając to zjawisko „muzyczną medycyną”. Twierdził, że dusza powinna być oczyszczona z nieracjonalnych wpływów, poprzez tryumfalny śpiew z akompaniamentem liry.

 

Uczeni zauważyli, że rośliny lepiej rosną przy dźwiękach muzyki klasycznej, niż bez nich, zaś w towarzystwie muzyki rockowej rosną gorzej, niż w ciszy. Podobnie jest  z ludźmi. Im więcej wydają z siebie wrzasku i wściekłości, tym bardziej sami stają się niczym groźne zwierzęta.

W biblijnym Starym Testamencie czytamy o tym, że Dawid wyleczył izraelskiego króla Saula z depresji przy pomocy gry na instrumencie strunowym. Lekarze ze starożytnego Egiptu radzili cierpiącym na bezsenność słuchać śpiewu chóru. Koryfeusze świata antycznego tacy, jak wspomniani  Pitagoras i Arystoteles  twierdzili, że muzyka określa porządek i równowagę w całym wszechświecie, a przede wszystkim przywraca harmonię ciału fizycznemu i świeżość umysłu. Podobnie twierdził Platon.

Trudno byłoby wskazać polityka  Rzeczpospolitej A.D.2016, którego cechuje owa harmonia i świeżość.

I to jest nasze największe nieszczęście.

Jerzy Klechta

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: