Nathan Gurfinkiel

ŻYDOJADY NA BEZŻYDNEJ WYSPIE

Natan Gurfinkiel


Nasza wyspa jest naj­waż­niej­sza, nie ściem­niaj więc drogi kolego PIRS –ie, gdy w swo­jej naj­le­piej poka­zu­ją­cej tele­wi­zji świata zaha­czasz o naszą wewnętrz­no­wy­spną sytu­ację. powie­dzia­łeś bowiem nie tak dawno temu w swym okienku, że ani pani mini­stera od edu­ka­cji, ani pre­zes i pan całej wyspy nie mogą wypo­wie­dzieć całej prawdy o żydo­do­jadz­twie. a nie mogą, ponie­waż nasza wyspa jest nie tylko naj­waż­niej­sza w świe­cie, ale też naj­bar­dziej demo­kra­tyczna. z tej racji co cztery lata odby­wają się na wyspie wybory. nie­cały rok temu nasz pre­zes i pano­władca został wybrany. poli­tyczni adwer­sa­rze mogą mu wiele zarzu­cić, ale jak dotąd odże­gny­wał się on ener­gicz­nie od jakie­go­kol­wiek żydo­żer­stwa, dopiero teraz zauwa­ży­li­śmy zmianę. nasz czo­łowy wyspiarz nie jest już taki sta­now­czy w osą­dza­niu prze­ciw­ży­dow­nic­twa, a mini­stera naro­do­wego nauc­twa z jego par­tii, nie wie kto mor­do­wał żydow­skich współ­wy­spia­rzy w pogro­mie na naj­więk­szej świę­to­krzy­skiej wsi, sie­dem­dzie­siąt lat temu. mini­stera od dokształtu nie wie też, kto pod­pa­lił sto­dolę z zamknię­tymi w niej żydow­skimi miesz­kań­cami wsi jedwa­bi­ste — a raczej dokład­nie wie, kto tej sto­doły nie pod­pa­lił, bo z powodu  swej rycer­sko­ści, szla­chet­no­ści i boha­ter­stwa, po pro­stu nie mógł dopu­ścić się cze­goś tak nik­czem­nego.

PIRS-ie naj­droż­szy, czy zda­jesz sobie sprawę z tego, że wyja­wia­jąc przy­czynę tej mniej­szej sta­now­czo­ści pano­władcy naszej wyspy w potę­pia­niu jude­oscep­ty­cy­zmu nara­żasz się na bar­dzo kon­kretne i okrutne nie­bez­pie­czeń­stwo mówiąc o tym, że nasz głów­no­wy­spiarz musi liczyć się z żydo­jad­nym elek­to­ra­tem, ryzy­ku­jesz utratę swo­body (i tak już ostat­nio uszczk­nię­tej przez par­tię, mającą nie­prze­mi­jalne zasługi w krze­wie­niu prawa bez spra­wie­dli­wo­ści) z powodu ujaw­nie­nia tajem­nicy pań­stwo­wej?

skoro bowiem pano­władca musi się liczyć z czymś, co ofi­cjal­nie nie ist­nieje, to zna­czy, że owe coś jest, a tylko zostało utaj­nione.

przy­po­mina mi się (twoja wła­sna?) opo­wieść o pew­nej eks­pe­dy­cji nauko­wej, która zawę­dro­wała na mocno odosob­nioną wyspę, będącą jed­nym z nie­licz­nych już miejsc w świe­cie, gdzie nadal prak­ty­ko­wane było ludo­żer­stwo.

– czy to prawda — zapy­tał jeden z uczest­ni­ków eks­pe­dy­cji — że u was są jesz­cze kani­bale?

– wie­rutne kłam­stwo — odpo­wie­dział mniej­scowy kacyk ple­mienny. ostat­niego ludo­żercę zje­dli­śmy dwa mie­siące temu.

natan gurfinkiel: żydojady na bezżydnej wyspie

Wszystkie wpisy Natana

TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: