Nathan Gurfinkiel

w randze komiwojażerów

Napisal i przyslal

Natan Gurfinkiel

naszą planetę ziemię zamieszkuje ponad 7 miliardów ludzi, niecałe 40 milionów spośród zaludniaczy planety, to polacy – w większości żarliwi katolicy, patrioci, zwolennicy najprawszo – najsprawiedliwszej partii świata i okolic.

przez bicie swych serc dla ojczystej ziemi i ukochanie szczytnych tradycji, polacy są nienawidzeni przez resztę lokatorów planety.

zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy czytelnicy powyższych słów będą powątpiewali w rzetelność tej informacji. gwoli zaspokojenia ich wybujałej dociekliwości, mogę więc przypomnieć im słynne zapytanie skierowane do franca fiszera:

– czy może pan udowodnić. że boga nie ma?
– oczywiście! daję na to moje słowo honoru.

ja mogę zaręczyć słowem honoru, że jarosław kaczyński mówił o wzbieraniu antypolonizmu w skali globalnej.

najważnieszym zadaniem po zwycięstwie jedyniesłusznej opcji stała się obrona dobrego imienia polski i ochrona polaków – łącznie z tymi jeszcze nienarodzonymi.

tak w największym skrócie wygląda geneza wysłania dwóch polskich ministrów do londynu. ostatnio, już po utworzeniu rządu theresy may, w harlow w hrabstwie essex doszło do napaści. najpierw pobito dwóch polaków, a ostatnio angielski chuligan zadał polakowi w śmiertelny cios w twarz.

w polskich sferach rządowych zawrzało i mama beata zawołała przed swe oblicze dwóch chłopców – mariusza i witolda.

– jazda do londynu i powiedzcie angielskim ministrom waszych resortów, że nie będzie angol pluł nam w twarz.

brytyjski sekretarz obcości, borys i jego koleżanka z gabinetu, sekretarz domu, amber usiłowali rozwiązać łamigłówkę dlaczego do załatwienia rutynowej sprawy policyjnej potrzebni są ministrowie.

– borys, ty jesteś bywały facet. nim zostałeś lordem majorem londynu byłeś dziennikarzem w daily telegraph itd., czy możesz mi powiedzieć, o czym mamy rozmawiać z tymi witoldem i mariuszem?

– amber, najdroższa. nie dręcz mnie szaradami. theresa prosiła żebyśmy przyjęli tych dwóch komiwojażerów, więc porozmawiajmy z nimi. oni przecież i tak chcą rozmawiać nie z tobą i ze mną. prawdziwymi rozmówcami będą polacy – patrzcie tylko jak zajadle was bronimy.

– ale przecież w polsce też mnożą się ksenofobiczne napady?

– broń boże nie wdawaj się w dyskusję. ściągną cię w dół na swój poziom i pobiją doświadczeniem. powiedzą ci, że w polsce nawet rasiści i chuligani nie biją anglików i szkotów, tylko arabów, czarnuchów i żółtków. mało to takich macie u siebie? zapytają. musicie bić naszych?

– jak wiesz, mój borysie, byłam za pozostaniem w unii, ale teraz się cieszę, że nie będziemy w niej razem z tymi polskimi szaleńcami.

jeszcze tylko kilka, najwyżej kilkanaście miesięcy, a potem – hulaj dusza!

Natan Gurfinkiel

http://studioopinii.pl/natan-gurfinkiel-w-randze-komiwojazerow/

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: