Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 17

Jarek

Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych…

 


Gdy zastanawiałem się nad wyborem wiersza na dzisiejszy wieczór, pomyślałem, że szybkimi krokami zbliżają się wakacje. Okres licznych wyjazdów na zasłużony, letni wypoczynek… Dlatego będąc lekarzem postanowiłem tym razem podzielić się z Wami pewnym listem…

 

Mamo, jestem gdzieś…

Mamo, wyszłam ze znajomymi. Poszliśmy na zabawę i cały czas myślałam o tym, co mi mówiłaś zanim wyszłam: „Nie pij jak będziesz prowadzić”. Dlatego piłam tylko coca-colę. Byłam dumna z siebie, dlatego że posłuchałam Twojej rady i byłam jedyna spośród moich znajomych trzeźwa. Tak zdecydowałam i Twoje słowa były dla mnie święte. Kiedy zabawa się skończyła ludzie zaczęli wsiadać do swoich samochodów (nietrzeźwi). Ja wsiadłam do swojego i byłam pewna, że jestem w stanie prowadzić, bo nie piłam alkoholu. W tym momencie nawet nie zdawałam sobie sprawy, co mnie czeka…

 

Coś naprawdę strasznego…

 

… teraz jestem tutaj, leżąc na ziemi i słysząc głosy i krzyki policjantów. Chłopak, który kierował samochodem był kompletnie pijany… Mamo, dźwięki są tak daleko! Moja krew jest wszędzie, staram się być twarda i trzymać się, żeby nie płakać. Słyszę głos lekarza: „Ta dziewczyna nie przeżyje”.

 

Jestem pewna mamo, że ten chłopak, który doprowadził do wypadku nie chciał źle… Ale dlaczego on pił, a to ja mam umrzeć? Dlaczego to życie jest takie niesprawiedliwe Mamo? Dlaczego ludzie to robią wiedząc, że mogą zniszczyć czyjeś życie… Mój ból jest straszny w tej chwili, tak jakby ktoś wbił we mnie setki ostrzy… Mamo, powiedz mojej małej siostrzyczce, żeby się nie bała, Tacie – żeby był twardy i proszę Cię mamo, odwiedź tego chłopaka i powiedz mu to samo, co mówiłaś mi…

 

Może jakby jego rodzice mówili mu to, co Ty mamo, dzisiaj bym żyła… Coraz trudniej mi oddychać… Mamo, boję się…

 

Wiem, że są to moje ostatnie chwile i czuję się naprawdę sama… Bardzo bym chciała, żebyś była teraz przy mnie w tej chwili… W chwili, w której umieram tu na ziemi…

 

Chciałabym Ci tyle powiedzieć Mamo… Bardzo Cię kocham Mamo… Przyrzekam być Twoim Aniołem Stróżem… takim, jakim Ty byłaś dla mnie…

 

Do widzenia Mamo…

 

* * *

 

Te słowa zostały spisane przez ratownika medycznego, który był na miejscu wypadku w chwili, gdy dziewczyna umierała… Powiedziała je na krótko przed tym, zanim zmarła…

Jarek

„Listy z krainy snów” – http://www.wiersze.co

 

Komentarze 2 to “Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 17”

  1. Przestrog nigdy za wiele…

    Polubienie

  2. Bardzo wzruszajace i smutne. Nie pijmy jak mamy prowadzic samochod, i nie zapomnijmy powiedziec codziennie naszym najblizszym ze ich kochamy, ze ich uwielbiamy, ze sa nam drodzy. Czasem smierc jest nagla i nie ma czasu tego wszystkiego powiedziec i jest juz za późno.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: