Jak przetrwac w nudnym kraju

Natan Gurfinkiel

(podręcznik. autor: gurnatko finkiel)

słowo wstępne: obecny tu ernest skalski może potwierdzić, że życie codzienne w danii jest ustabilizowane, przewidywalne i przede wszystkim nudne. przyjaciele w stronach ojczystych często pytali mnie dlaczego wybrałem taki kraj na miejsce zamieszkania i jak mogę w nim wytrzymać. odpowiadam: za dwa miesiące minie osiem lat, odkąd wyprowadziłem z danii i zamieszkałem w wolnej republice nørrebro (mieszczącej się na obszarze przylegającej do centrum dzielnicy kopenhagi).


mówi się tutaj kilkudziesięcioma językami m.in. duńskim, który jest którymś tam z rzędu, gdy chodzi o rozpowszechnienie wśród mieszkańców dzielnicy i najczęściej jest czymś w rodzaju lingua franca. mimo to urzędy komunalne, służba zdrowia, policja, sądy, straż pożarna i przedszkolnictwo uporczywie praktykują język kierkegaarda i natana gurfinkla, nawet gdy ten ostatni próbuje przełamać owe anachroniczne nawyki. wchodzę na przykład do sklepu i mówię od progu:

– salam alejkum, chabbibi, ana oridu chobz
– min een inta? pyta sprzedawca, podając mu chleb
– ana bolandi, odpowiadam
stojący przy ladzie klient odwraca się w moją stronę:
– bolanda, bardzo ładne dziewczyna…

życie na nørrebro – pisałem kiedyś do znajomej w warszawie – nie jest ani nudne, ani nawet szczególnie przewidywalne, bo może w każdej chwili znaleźć niespodziewany finał.

wystaw sobie. że żyję w strefie działań wojennych, choć nie ma tutaj żadnego hamasu (jest tylko chamas – na pęczki) i żadne kopenhaskie dziecko nie zanosi modłów: hamasu miły, hamasu. jak już musisz miotać bomby, to bądź człowiek i zbomb naszą panią od duńskiego z III b. zamiast tego są dwa potężne gangi: „hell angels” i „grupa z blaagaards plads”, które od kilku tygodni robią sobie nawzajem kuku.

h.a. jest strukturą rasistowską na podobieństwo skinów, a „grupa” składa się z drugiego pokolenia imigrantów. jak widzisz, rów trudny do zasypania…

tu stosowna dygresja: jeszcze w czasach perliczki (PRL – jakby ktoś nie wiedział) zapytałem mego kolegę z radia, zbyszka byrskiego – naonczas korespondenta w afryce wschodniej, o masakrę na zanzibarze, zginęło tam od kul żołnierzy kilka tysięcy osób.

– nie było żadnej masakry – usłyszałem, to wszystko były wypadki z bronią, bo siły junty, która przejęła władzę były drastycznie niedoszkolone. ale czego innego można się spodziewać, kiedy kapral z dnia na dzień zostaje generałem…

tutaj ulubioną zabawą rywalizujących gangów jest strzelanie do siebie nawzajem przez szyby kawiarni i barów. w dzielnicy w dzień słychać tylko syreny policyjnych wozów i ględzenie na niekończących siȩ zebraniach, poświęconych zaprowadzeniu pokoju. władze apelują do rodziców, by nie pozwalali dzieciom wychodzić samym po zapadnięciu zmroku. zamknięto kilka instytucji kulturalnych i trochę knajp, a ambasada amerykańska rozsyła sms-y do przebywających tutaj obywateli USA, by ci trzymali się z dala od mojej dzielnicy…

mój niegdysiejszy premier, anders fogh rasmussen nim został sekretarzem generalnym NATO nabierał doświadczenia w zaprowadzaniu pokoju, bo był na jednym z takich zebrań w bardzo pstrokatej etnicznie szkole (w mojej dzielnicy innych nie ma) i próbował wylewać oliwę na wzburzone fale…

dziś poszedłem na spacer – pisałem dalej – i zobaczyłem coś, co wprawiło mnie w euforię. na murach nørrebrogade – głównej przelotowej arterii dzielnicy porozklejane były ulotki:

„szanowni członkowie gangów, kiedy załatwiacie swoje sprawy na mieście, strzelacie bardzo niecelnie, przez co przyprawiacie nas o rozstrój nerwowy. prosimy was, byście celowali z wiȩkszą starannością, a jeżeli porządne obsługiwanie broni palnej sprawia wam trudności, to nauczcie siȩ strzelać i trafiać w cel, nim zaczniecie polować na siebie nawzajem. to nie może tak być, że wskutek tego niedoszkolenia my i nasze dzieci jesteśmy wystawieni na waszą nieudolną strzelaninę.

z pozdrowieniami,

mieszkańcy dzielnicy noerrebro” odbyła się też manifestacja przeciwko niedbałemu obchodzeniu się z bronią.

właśnie! wojna wojną, ale o BHP nie należy zapominać!

post scriptum: od wielu miesięcy w dzielnicy zrobiło się spokojniej. jest w tym też zasługa inicjatyw mieszkańców tej multietnicznej i posthippisowskiej dzielnicy. można na słupach z ogłoszeniami zobaczyć plakaty z tekstem: antysemityzm i islamofobia – nie w naszym mieście! (po duńsku slogan się rymuje). proboszcz jednego z kościołów w dzielnicy zorganizował debatę na temat zapobiegania konfliktom między chrześcijanami, żydami i muzułmanami. organizowane są festyny uliczne z udziałem różnych grup etnicznych, zamieszkujących dzielnicę.

można więc już dość bezpiecznie poruszać się ulicami. spokój może być jednak złudny i nadal dobrze jest pamiętać na co zwracać uwagę po wyjściu z domu. jeżeli słychać uporczywie powtarzające się syreny karetek policyjnych i wozów strażackich, trzeba bez popadania w panikę zachować ostrożność, szczególnie kiedy naziemna aktywność policji i służb miejskich wsparta jest krążącym nad dzielnicą helikopterem.

Wszystkie wpisy Natana

TUTAJ

http://studioopinii.pl/nathan-gurfinkiel-jak-przetrwac-w-nudnym-kraju/

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: