DZIENNIKARZ CZY DRUKARZ?

 Marian Marzynski

 

Tak mnie pytał mój ojczym Daneczek, gdy ja, 17-letni redaktor techniczny wydania hiszpańskiego gazety festiwalu zlotu młodzieży świata, w roku 1954 o świcie wracałem z drukarni, – Drukarzem, odpowiadałem i z oparami drukarskiej terpentyny, mojego pierwszego zawodowego narkotyku w nozdrzach, skonany, kładłem się spać.Studiowałem dziennikarstwo, ale nie interesowało mnie pisanie dla cenzora, chciałem tworzyć i produkować gazety. A później, kto wie? Może książki?

Po 60 latach jestem w najnowocześniejszej drukarni w Krakowie. W ręce drukarza, którego medium nazywa się software, a farba, której używa jest bezwonna, oddaję do druku 500 stron mojej biografii KINO-JA. ŻYCIE W KADRACH FILMOWYCH.

Będzie drukowana w duo-tonie, technice biało-szaro-czarnej, bez odrobiny kolorowej pstrokacizny, jakiej starałem się również unikać w życiu.

Wśród wielu rzeczy, które ciągną mnie do Polski, to pierwsze (i ostatnie) doświadczenie zawodowe wydaje się teraz dominować. Dosyć mam telewizji, filmów, których narobiłem bez liku, wygasa również moja pasja zajmowania się polityka, szczególnie tutaj, gdzie politycy doprowadzają ludzi do wymiotów.

Wiec z dumą znów odpowiadam Daneczkowi: – Urodziłem się drukarzem i drukarzem umrę.

Wszystkie wpisy Mariana

TUTAJ

http://studioopinii.pl/dziennikarz-czy-drukarz/

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: