O antysemickich paszkwilach Celine`a i krążeniu pary wodnej w przyrodzie

Ludwik Lewin


W styczniu trochę hałasu we Francji zrobiła sprawa wydania/niewydania antysemickich pamfletów Céline’a (Louis Ferdinand Destouches zwany Céline, 1894-1961).

Szacowne wydawnictwo Gallimard postanowiło w tym celu przedrukować publikację kanadyjską sprzed lat sześciu, z przypisami i w opracowaniu profesora Régisa Tettamanziego, którego praca doktorska miała za temat związki Céline’a ze skrajną prawicą. Wstęp napisał Pierre Assouline, francuski publicysta wywodzący się ze znanej rodziny sefardyjskiej.

We francuskojęzycznym Québecu można było opublikować paszkwile nikogo nie pytając o zdanie, gdyż prawa autorskie wygasają tam w pół wieku po śmierci autora, podczas gdy we Francji 70 lat musi minąć zanim dzieło stanie się własnością publiczną.

Jako Écrits polémiques (pisma polemiczne), chroniące czytelnika aparatem naukowym, wyszły w Kanadzie i ukazać się miały we Francji, trzy tytuły: Bagatelles pour un massacre (1937), które w 1939 r. drukowane były w polskim tłumaczeniu przez ONRowski tygodnik Prosto z Mostu jako Pogromowe drobiazgi. Ten tekst publikują od czasu do czasu różne polskie witryny antysemickie. L’École des cadavres (szkoła trupów,1938) i powstałe już podczas okupacji Les beaux draps (w tarapatach, 1941) na polski nie przełożono.

Autor „Podróży do Kresu Nocy” i „Śmierci na Kredyt” nie wyssał być może antysemityzmu z mlekiem matki, ale karmiony był nim w domu od najmłodszych lat, podobno głównie przez ojca.  Judeofobia przemknęła się niezauważona w pierwszej opublikowanej przezeń powieści, jednak wcześniej napisane, ale później wydane dramaty ukazały w całej pełni nienawiść Céline’a do Żydów.

Pierwszy z nich pt. „l’Eglise (Kościół)” opowiadał o Lidze Narodów, dla której w latach 20 pracował dr Destouches, przyszły jeszcze wtedy pisarz. Do tej pracy przyjął go Ludwik Reichman wielki polski epidemiolog i działacz społeczny, założyciel wciąż działającego, Państwowego Zakładu Higieny, a po II wojnie UNICEFu. Wtedy w Genewie dr Rejchman kierował serwisem Higieny Ligi Narodów czyli zalążkiem światowej organizacji zdrowia.

Podczas trzyletniego pobytu Céline’a nad Lemanem, Rajchman był nie tylko jego szefem, ale otoczył go niemal rodzinną opieką, często goszcząc u siebie młodego lekarza. Następnie pomagał mu finansowo, zlecając misje, z których Céline nie musiał nawet pisać raportów.

Cóż z tego, wychrzczonym, bo wychrzczonym, ale Rajchman był Żydem. I tego mu pisarz nie wybaczył. W „Kościele” deformuje go pod nazwiskiem Yudenzweck, a w Bagatelles nazywa Yubelblat i przykleja mu wszystkie charakterystyki, jakby żywcem wzięte ze Sturmera.

Jakby, nie jakby. Pod koniec lat 1930 Céline’ był w kontakcie z pracującym dla propagandowej agencji nazistowskiej Welt Dienst (serwis światowy), krytykiem i tłumaczem z francuskiego Arthurem Pfannstielem, który dostarczał mu materiałów do żydożerczych paszkwili

Niektórzy historycy i historycy literatury zwracają uwagę, że ten „stek antysemickiej nienawiści” mało jest oryginalny, gdyż pisarz umieścił tam niemal żywcem przepisane strony z Protokołów Mędrców Syjonu i innych dokumentów dostarczonych przez Welt Dienst.

Gdy do publicznej wiadomości przedostały się projekty wznowienia paszkwili przez Gallimarda, rozległy się głosy za i przeciw – trudno mówić o wybuchu polemiki, gdyż II wojna i przede wszystkim literatura, niewielkie wywołują już podniecenie nad Sekwaną.

Podobnie działo się zresztą już w roku 2011, gdy przeciw projektowi uczczenia pięćdziesięciolecia śmierci Céline’a wystąpiły stowarzyszenia i autorytety żydowskie, wśród nich mecenas Serge Klarsfeld, założyciel i prezes stowarzyszenia „Synowie i Córki Żydów Wywiezionych z Francji”. Starczyło i rocznicy nie świętowano.

Tym razem zabrał głos sam premier: – Nie boję się publikacji tych pamfletów, ale trzeba je bardzo starannie opracować – powiedział Edouard Philippe i dodał – jako człowiek (Céline) zasłużył sobie na nienawiść, ale nie można nie zauważać pisarza i centralnego miejsca, jakie zajmuje w literaturze francuskiej.

Mecenas Klarsfeld zareagował na to bardzo ostro – Nie wykluczam, że premier nie zajrzał nawet do tych obrzydliwych pamfletów antyżydowskich. Gdyby było inaczej, to po to by zaakceptować ich wydanie, nie użyłby argumentu o „centralnym miejscu” Céline’a w literaturze francuskiej. Nie pozwolimy na wznawianie tekstów, które zaprowadziły naszych rodziców na śmierć – zapowiedział „łowca zbrodniarzy nazistowskich”, bez wytchnienia walczący o pamięć Zagłady.

Wydawca poddał się i odłożył wznowienie sine die.

Wśród przeciwników tej decyzji znalazł się filozof-celebryta Raphaël Enthoven wywodzący się z żydowskiej rodziny przedsiębiorców, która w Oranie (Algieria) należała do elity intelektualnej zamorskiego departamentu Francji.  W wywiadzie dla żydowskiego tygodnika Actualité Juive (aktualności żydowskie), Raphaël Enthoven, tłumaczy, że nienawiść do Żydów nie ma potrzeby książek.  

Prawicowy tygodnik paryski Valeurs Actuelles wyraża podobną opinię, ale nazywa nosicieli nienawiści.  Publicysta tego pisma Olivier Maulin, w filipice przeciw wstrzymaniu wznowienia, głosi, że nowy antysemityzm to nie dzieło czytelników Céline’a. Jego antysemityzm – przekonuje autor – żywiony rasizmem biologicznym i dziewiętnastowiecznym socjalizmem, wygasł już we Francji, gdzie takie idee są jednogłośnie potępiane. Odnowa antysemityzmu ma swe źródło w islamie i dlatego lepsze od cenzurowania pamfletów byłoby pilnowanie kazań w meczetach – wzywa Olivier Maulin zapominając o wciąż spotykanym,” tradycyjnym” antysemityzmie, który, choć przygnieciony przez islamski, nigdy we Francji nie zanikł i którego ślady przeświecają w jego artykule.

Irlandzki publicysta Padraig Reidy zwracał natomiast uwagę w artykule opublikowanym przez izraelski Haaretz, żę te pamflety, podobnie jak i Mein Kampf i wszystkie inne płody antysemityzmu, dostępne są w Internecie i każdy w mgnieniu oka może je odnaleźć.  A brak oficjalnych wydań przyrównuje do wmiatania śmieci pod szafę – Nie będę widział, nie będę myślał.

Jeśli zgodzimy się – pisze Irlandczyk – że ktoś może decydować, co dorośli ludzie mogą czytać i oglądać, to pozostaje pytanie, do kogo mamy wystarczające zaufanie, by powierzyć mu tę rolę. I podsumowuje stwierdzeniem, że wszędzie tam, gdzie swobodnie wolno dyskutować nad głupimi i podłymi ideami, lepiej się dzieje, niż tam, gdzie ostatnie słowo mają cenzorzy. Nie sposób nie przyznać mu racji.

Jednak kiedy czytałem te pełne wiary zdania, przypomniała mi się metafora mojego przyjaciela, profesora fizyki Ryszarda Kernera: Uważa się powszechnie, że to niskie ciśnienie atmosferyczne powoduje deszcz. A jest akurat na odwrót. To deszcz obniża ciśnienie. A to dlatego, że gdy niewidoczna para wodna, czyli woda w fazie gazowej, przechodzi w stan płynny, zajmuje o wiele mniejszą objętość. Malutkie kropelki tworzą się najpierw w postaci zawiesiny, wszędzie tam, gdzie front chłodniejszego powietrza z niemałą ilością pary wodnej, dotarł do ciepłych warstw atmosfery. Kropelki są zrazu niewidoczne i tak małe, że unoszą się w powietrzu tworząc przejrzyste obłoczki, w których trwa koagulacja w coraz to większe kropelki. Obłoczki przeistaczają się w ciemne chmury.

Mogą one być nawet czarne, ale zanim spadną deszczem, przechodzień nie czuje się specjalnie zagrożony. Dopiero kiedy lunie, zaczyna rozpaczać, że przemókł.  I narzeka na niż atmosferyczny lub polityczny, jakim może być nowelizacja ustawy o IPN. I myśli błędnie, że to przez nią wylał się potop nienawiści do Żydów. Nie. Ta nienawiść już była, ale, nieuchwytna, jak para wodna w atmosferze, która kondensuje się w chmury, spada deszczem i znów powraca do gazowego rozproszenia. Do następnego cyklu.  

Wszystkie wpisy Ludwika

TUTAJ

Pirwodruk ukazal sie w lutowym wydaniu Slowa Zydowskiego

4 komentarze to “O antysemickich paszkwilach Celine`a i krążeniu pary wodnej w przyrodzie”

  1. A ja mieszkam w Berlinie akurat w podobnej dzielnicy, w miedzyczasie bedacej juz w centrum miasta po zjednoczeniu Niemiec i bardzo miedzynarodowej

  2. Rzeczywiście Ludwiku, masz świetne piòro. Brawo. Serdecznie, Magda

  3. Może i lepiej, że tkwiąca w niektórych polskich środowiskach nienawiść do wszystkiego co żydowskie ujawniła się. Łatwiej jest okiełznać i wyplewić coś co widać, niż to co ukryte. Wyrastające ponad ziemię chwasty antysemityzmu wyrywane z korzeniami uniemożliwią im wydanie owoców. Z czasem będzie ich coraz mniej, aż znikną całkowicie.

  4. Ludwik Lewin Jak zwykle fascynujacy…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: