KLER – rozmowa z rezyserem filmu

Przyslala Rimma Kaul

 

Mój film opowiada o ciemnych stronach Kościoła. Nie mam wątpliwości, że jest bardzo dużo księży, którzy rzeczywiście mają powołanie i chcą pomagać ubogim i pokrzywdzonym. Do nich mam jedno pytanie: jak oni się czują, firmując swoimi twarzami instytucję, która ukrywa tyle zła? – pyta Wojtek Smarzowski, reżyser „Kleru”.


Artur Zaborski: Jesteś ochrzczony?

Wojtek Smarzowski: Nie jestem ochrzczony, jestem ateistą. Zerkam w kierunku kosmosu, nauki i natury.

Ale kontakt z księżmi jakiś mieć musiałeś.

– Nie sposób żyć w Polsce i nie mieć z nimi kontaktu. Jeden z nich przyszedł po kolędzie do mojego domu i kiedy mówił, że należy się co łaska, tak otwarł zeszyt, żeby moja mama widziała, ile dali sąsiedzi. To było bardzo niesmaczne i mojej mamie było przykro. Ale żaden ksiądz nigdy nie zrobił mi krzywdy.

 

Ateista, którego żaden ksiądz nie skrzywdził, rozlicza grzechy Kościoła? Kto dał ci do tego prawo?

– Płacę podatki. Potężna część z nich idzie na Kościół, którego system finansowania jest nieprzejrzysty – to jest pierwsza rzecz, która mnie do tego uprawnia. Zresztą w pierwszej wersji „Kler” miał się nazywać „Głęboka taca”.

Druga, bardziej bolesna sprawa wiąże się z zamiataniem pod dywan pedofilii i przerzuceniem księży, którzy się jej dopuścili, z parafii na parafię. Kościół w ogóle nie poczuwa się do wzięcia odpowiedzialności za ofiary. To o nie chciałem się upomnieć.

Filmem doprowadzisz do ich zadośćuczynienia ze strony Kościoła?

– Kościół ma 2000 lat i jeden film nic nie zmieni. Ale będzie kroplą, która drąży skałę. Mam nadzieję, że wreszcie zaczniemy patrzeć na księży jak na ludzi, a nie na świętych. Jestem za tym, żeby rozwiązać konkordat i wyprowadzić Kościół ze szkół, w których ma dominować nauka, a nie doktryny. Kościół nie kojarzy mi się z walką o rozwój nauki, tylko przeciwnie – jako jej hamulec. Podsumowując – chciałbym, żeby nasze społeczeństwo było mądrzejsze.

Nasze społeczeństwo, czyli katolickie społeczeństwo. Ponad 90 proc. Polaków deklaruje się przecież jako katolicy.

– Ilu rzeczywiście Polaków jest katolikami, okaże się, kiedy Kościół zacznie utrzymywać się wyłącznie z datek wiernych.

„Klerowi” krytyka zarzuca, że skupia się na negatywnych stronach Kościoła. W rozmowie też idziesz w tę stronę.

– Tak, mój film opowiada o ciemnych stronach Kościoła. Nie mam wątpliwości, że nie wszyscy księża są pedofilami, nie wszyscy żerują na krzywdzie wiernych, kiedy negocjują stawki za pogrzeby, chrzty i śluby, że jest bardzo dużo księży, którzy rzeczywiście mają powołanie i chcą pomagać ubogim i pokrzywdzonym. Do nich natomiast mam jedno pytanie: jak oni się czują, firmując swoimi twarzami instytucję, która ukrywa tyle zła?

 

Zapytałeś o to któregoś księdza bezpośrednio?

– Ja nie mam przyjaciół wśród księży, a jedynie kilku kolegów. Mam do nich tyle samo pretensji, co do wiernych, przez których Kościół ma dzisiaj taką pozycję i jest bezkarny. Oni nie mogą przecież nie wiedzieć o tym, co się w środku Kościoła dzieje – nie mogą być głusi na afery pedofilskie ani na wyzysk. W Niemczech 4,5 proc. księży jest pedofilami – tak wyszło z badań instytucji świeckich na zlecenie episkopatu i to tylko dlatego, że episkopat udostępnił jedynie część akt. Natomiast w Australii, gdzie udostępniono wszystkie akta, wyszło, że pedofile stanowią 7 proc.

Kiedyś papież Franciszek powiedział, że w całym Kościele pedofile to 2 proc. spośród księży. Jeśli sobie tylko tę – mocno zaniżoną – liczbę przełożymy, to wyjdzie, że wśród naszych dzieci w Polsce chodzi 600 pedofilów w sutannach. To już działa na wyobraźnię.

Ale podobne liczby można byłoby pewnie wskazać w innych zawodach, które mają do czynienia z dziećmi – wśród pracowników domów dziecka albo nauczycieli przedszkolnych.

– Oczywiście, tylko że ksiądz to jest zawód specjalnego zaufania. To księża spowiadają, to księża uczą dzieci w szkołach, to księża są dla katolików wykładnią moralności i wiary. No i jeżeli lekarz, nauczyciel albo policjant jest posądzony o pedofilię, to przeprowadza się normalne śledztwo i pedofil podlega karze. A w Kościele kara jest taka, że ksiądz jest przerzucany z parafii na parafię. Zastanawia mnie, że piętnuje się księdza tylko w tej parafii, w której wpadł. Nawet kiedy on ma 40-50 lat, to nikt nie zadaje sobie pytania o to, co działo się wcześniej, dlaczego został przerzucony w nowe miejsce. Nie ma w dziennikarzach takiej potrzeby, żeby przejść drogę danego księdza wstecz i to sprawdzić. Tylko w Polsce jest tak, że na jednego pedofila przypada jedna ofiara, bo tylko jedna decyduje się o tym opowiedzieć. Nikt nie docieka przeszłości księży, nie grzebie w niej, by sprawdzić, co mogło wydarzyć się w miejscu, gdzie był wcześniej. A Kościół jest poza prawem i nie ma zamiaru udostępniać archiwów. Nie ma co liczyć, że sam się rozliczy ze swoich przewinień.

Kto powinien mu w tym pomóc?

– Na całym świecie jest tak, że Kościół zawsze potrzebował do tego wsparcia państwa i instytucji świeckich. Ale jest cykl artykułów w „Gazecie Wyborczej” o pedofilii, powstają reportaże i książki na ten temat, ja zrobiłem film, wydaje mi się, że ta machina już ruszyła. Mamy pierwszy wyrok w Poznaniu w sprawie odszkodowania, które Kościół musi wypłacić ofierze. Ale już się odwołał, bo skazany ksiądz już księdzem nie jest i tak wypowiada się o nim Kościół, który jest mistrzem w rozmywaniu swoich win.

Mówisz o milczących ofiarach, ale przecież milczą też rodzice.

– To jest osobna sprawa, kiedy rodzice wiedzą, co księża robią z ich dziećmi, i pozwalają na to. Dla mnie to podwójnie przerażające, bo sam mam dzieci. Nie mieści mi się to w głowie.

Kto jest winny najbardziej takiej sytuacji: słabe państwo, przymykający oko wierni czy sami księża?

– To złożona sprawa. Każda władza wchodzi w tyłek Kościołowi, bo potrzebuje głosów wyborców, aktualna najbardziej. Gdyby państwo było na tyle mocne, żeby wyegzekwować normalne procesy sądowe, to wyglądałoby inaczej. Mamy precedens w postaci wyroku pociągającego Kościół do odpowiedzialności finansowej w Poznaniu, a w Irlandii coś takiego dzieje się już na poziomie systemowym. Czegoś podobnego oczekiwałbym w Polsce, ale to się nie zdarzy, jeśli my jako społeczeństwo nie będziemy naciskać na Kościół. I nie chodzi tu tylko o pedofilię, ale i o przebieg kościelnych pieniędzy, które są poza jakąkolwiek kontrolą. Oczywiście, drażni mnie też podwójna moralność Kościoła, który potępia homoseksualizm, a badania pokazują, że 30 proc. księży to są geje, i nakazuje celibat, a utrzymuje dzieci księży. To już są mniej rażące kwestie, ale dobrze pokazują obłudę Kościoła.

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: