Uncategorized

.Krótka historia Żydów w Polsce ( 9)

  • Żydzi wyjeżdżający do Palestyny w oknie wagonu kolejowego. Wśród nich widoczny mistrz Polski w tenisie stołowym z 1937 r. Stefan Finkelsztajn. Warszawa, 15 lutego 1937 r. Fot. NAC

Między potomkami narodów, które tyle wieków żyły obok siebie na jednej ziemi, powinno być możliwe nie tylko pojednanie, ale i przyjaźń.

Pisząc swoją książkę „Najkrótsza historia Polski”, starałem się objąć nią także historię narodu, który znalazł swoje schronienie dziejowe na ziemiach polskich. Myślę, że warto dzisiaj pokusić się o krótką historię Żydów w Polsce – by choć trochę oczyścić stosunki polsko-żydowskie z obciążeń zarówno mitami, jak i realnymi urazami, które szkodzą obu stronom.


Jak z tego wyjść

Machina zła wkręcała kraj w swe żelazne tryby stopniowo, znieczulając ten proces ideologicznymi fantasmagoriami. I trzeba wprost powiedzieć, że robiła, co mogła, by identyfikowano z nią resztkę ocalałych Żydów. Nie polskich inteligentów żydowskiego pochodzenia – tych władza traktowała tak samo, jak resztę Polaków. Udział Żydów w elicie reżimu był tak ostentacyjny, jakby chciano ostatecznie reżim z nimi utożsamić. Nie tylko we władzach partii i nie tylko w aparacie represji. Kiedy moja młoda wtedy przyjaciółka, dziennikarka radiowa, w roku 1955 weszła na posiedzenie kolegium krakowskiego radia, kilkanaście osób zaczęło ze śmiechem bić brawo. Piękna dziewczyna myślała, że to dla jej urody, zażenowana, spytała, skąd te brawa. Usłyszała, że zebrani postanowili bić brawo, kiedy pierwszy goj wejdzie na salę.

Na szczęście bunt polskiego Października roku 1956 na rzecz demokracji i suwerenności poparło wielu żydowskich przedstawicieli elity reżimu, a masowy ruch studencki i robotniczy na wielotysięcznych wiecach – co chyba najistotniejsze – nigdy nie odezwał się hasłami antysemickimi. Jednak wielu Żydów, którzy opuszczali Polskę w latach 1957–1959 na mocy porozumienia Władysława Gomułki z Goldą Meir, nie było bohaterami ruchu na rzecz demokracji, a wręcz odwrotnie. Za demokratyzacją reżimu opowiadali się przede wszystkim ci, którzy zostali. I bardzo szybko reżim im za to odpłacił. Skrycie lub otwarcie. Reżim, który nie wrócił już do stalinowskiego terroru, który pozwolił na prywatną gospodarkę chłopską, na prywatne rzemiosło i sklepiki, na katolickich posłów, czyli opozycję w Sejmie, nadal nie trawił niczego, co wymykało się spod kontroli. I nie trawił ludzi, którzy „zawiedli jego zaufanie”. A to zaufanie zawiedli „jego Żydzi”.

W latach sześćdziesiątych ZSRR budował sojusze z państwami arabskimi. Antysemityzm w obozie sowieckim stał się programem państwowym. W Polsce pacyfikacja buntu studentów w marcu roku 1968 dała reżimowi pretekst do rozpętania wielkiej nagonki antysemickiej, ponieważ wśród przywódców młodzieży było kilkanaścioro dzieci działaczy partyjnych pochodzenia żydowskiego, którzy woleli demokratyzację od dyktatury. Nagonka antysemicka stała się zarazem rozprawą z opornym polskim światem intelektualnym.

Żydami okazywali się teraz ludzie nieposłuszni i ludzie, z którymi, jak z Marianem Eilem, twórcą niezwykłego magazynu ilustrowanego „Przekrój”, władza nie umiała sobie poradzić. Jeśli ktoś był jeszcze „niesłusznego pochodzenia”, tym szło to łatwiej. Parę tysięcy Polaków przy tej okazji dowiedziało się od władzy, że nie są Polakami – ludzie, którzy nigdy nie ukrywali swego żydowskiego pochodzenia, bo nie było takiej potrzeby, ale czuli się Polakami. Jednych pozbawiano pracy, innych wręcz zmuszano do emigracji.

Życie umysłowe Polski nie zostało sparaliżowane. Zostało zgniecione. Jednakże historia, która teraz wyraźnie Polsce sprzyjała, zamieniła dramat setek i tysięcy ludzi, którym odmówiono obywatelstwa we własnym kraju, na korzyść Polski: powojenna polska emigracja polityczna, której szeregi przerzedził upływ czasu, wzmocniła się o nowe, liczące się w świecie nazwiska.

Doświadczenie nieudanego studenckiego buntu przydało się zresztą również. Jeden z jego przywódców, Jacek Kuroń, wyciągnie wnioski z tej porażki i w niecałe dziesięć lat później to on, zupełnie nowymi ideami i hasłem „Zamiast palić komitety, zakładajcie własne”, zapoczątkuje ruch, od którego przewróci się reżim, ten reżim, który wydawał się – wewnątrz i zewnątrz – nie do obalenia. Przywódcy młodzieży studenckiej z roku 1968 zostaną obrońcami i zwolennikami ruchu robotników na rzecz wolności i demokracji.

Przełom

Przełomem w dziejach XX wieku był dla Polaków wybór ich rodaka na papieża, a potem jego pierwsza pielgrzymka do kraju, która pozwoliła Polakom odkryć, ilu z nich jest naprawdę przeciw reżimowi. To zainspirowało narodziny „Solidarności”. Dziejów „Solidarności” czy też wysiłków polskiego papieża Jana Pawła II na rzecz odbudowy przyjaźni między chrześcijaństwem a judaizmem, między chrześcijanami i Żydami, jak i między wszystkimi religiami świata, nie muszę tu przypominać. Choć w ogromnym ruchu „Solidarności” odezwały się i głosy nawiązujące do myśli Dmowskiego, nigdy żaden szanujący się polityk w Polsce nie głosił haseł antysemickich. Zdarzające się ekscesy, w rodzaju wypisywania takich haseł na murach czy też gazetek antysemitów, są produktem faszyzującego marginesu społecznego. Mało który z antysemitów, których znamy, przyznaje się otwarcie do antysemityzmu. Odradza się religijne i kulturalne życie nielicznych żyjących w Polsce Żydów. Rośnie zainteresowanie – zwłaszcza młodzieży – żydowską przeszłością ich małych ojczyzn. Z opóźnieniem sięgającym dziesiątków lat Polska poznaje, dzięki świetnym tłumaczom, klasy Michała Friedmana, nieznaną sobie kulturę narodu, który przez wieki żył obok nas, pod wspólnym niebem.

Polscy dyplomaci po roku 1989 starali się zrobić, co mogli, dla odbudowy dobrych stosunków i zrozumienia między Polakami i Żydami. Nie odnieśli pełnego sukcesu. Nie mogli. Skoro i ja, człowiek, zdawałoby się, nie najgorzej poinformowany, uczestniczący w polskim życiu publicznym od kilkudziesięciu lat, nie uzmysławiałem sobie ani skali, ani charakteru problemu, jakim są stosunki między Polakami a żydowską diasporą w Ameryce, Anglii i Francji.

*

Nie proponuję tu sposobów na pojednanie i przyjaźń. Chciałem przedstawić informacje bez ukrywania faktów niewygodnych dla którejkolwiek strony. Wierzę w pojednanie, wierzę w przyjaźń. Trudno, a w wielu przypadkach wprost nie sposób godzić ze sobą przeszłości. Nie da się pojednać umarłych. Pojednanie to sprawa żywych. Jeśli okazało się możliwe pojednanie między Żydami a Niemcami i między Polakami a Niemcami, tym bardziej powinno być możliwe nie tylko pojednanie, ale przyjaźń między potomkami narodów, które tyle wieków żyły obok siebie na jednej ziemi.

Poprzednie odcinki
Stefan Bratkowski – Dziennikarz, pisarz, publicysta, działacz społeczny. Założyciel „Studia Opinii”, długoletni przewodniczący Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Kategorie: Uncategorized

3 odpowiedzi »

  1. Chyba slowo jest nacja…
    Narod jest …np. Polski…Francuski…Amerykanski itd.
    I kazdy narod ma swoje panstwo.
    wiec , Izrael jest panstwem Izraelczykow stworzonym
    przez Zydow.
    w panstwie Izrael jest wiele nacji, chcac , niechcac
    sa obywatelami Izraela
    wracajac do nacji…to korzenie danego indywidualnego
    czlowieka I jego rodziny
    9 koncze zanim sie kompletnie pogubie a moze I wyglupie )

  2. Fajny opis powojennej historii polsko-zydowskiej w olbrzymim skrocie, jednak z jednym trudno sie zgodzic. Narod zydowski!!! Czy cos takiego istanialo przez wieki? Czy nie bedzie bardziej prawidlowo, jesli mamy sie pojednac, gdy bedziemy pisac, Polacy wyznania mojzeszowego? ”Narod zydowski” zostal stworzony bodajze dopiero w XVIII – XIV wieku, do tego czasu bylo sie antysemita piszac ”narod” w odnieniu do Zydow. To daje pozywke dla nacjonalizmu, Polska dla Polakow, czy moze kiedys kraj dla Zydow i tworzy zgrzyty miedzy tymi grupami polskiej spolecznosci. Wiec jestesmy Polakami albo nie jestemy.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: