KLER – film o Kosciele katolickim w Polsce – Ninna Stiller

tekst NINY STILLER przesłała Ala Elczewska

 


Przeczytałam tekst Stanisława Obirka: „To nie jest film o kościele”  ( TUTAJ  )i rozczarowalam się. Gdyż mało wniósł w temacie. W większości serwuje luźne myśli krążące wokół filmu, a nie skupia się na samym filmie i problemach w nim zawartych. Ponadto zawiera mylną tezę w tytule, bo gdy mówi się o patologii w kościele, co czyni film KLER, to siłą rzeczy mówi się właśnie o Kościele. O Kościele jako instytucji, a nie w pojęciu teologicznym. Jedynie ostatnie zdanie zdało mi się warte przemyślenia. Czyli: „Na nawrócenie i uzdrowienie Kościoła trzeba nam poczekać, film, nawet tak mocny jak KLER to za mało.”

Osobiście nie tyle zależy mi na uzdrawianiu Kościoła, bo do zajmowania się nim nie czuję powołania, co na uzdrowieniu relacji z nim, w kwestiach prawnych z obywatelskiego punktu widzenia. Zależy mi na uzdrowieniu polskich struktur społecznych uzależnionych od niego, zaprzestaniu gloryfikacji księży, na zniesieniu upokarzającego konkordatu, zmniejszeniu opasłego Funduszu Kościelnego, na zniesieniu wszelkich przywilejów, w tym finansowych Kościoła, które świadczą o nierówności społecznej w demokratycznym państwie prawa.

A dlaczego ten film to za mało by Kościół uzdrowić?

Choć to bardzo mocno skondensowany obraz przykładów patologii w Kościele i drastycznych jej skutków rodzących nową patologię poza nim, ten film istotnie nie jest w stanie dźwignąć ciężaru tematu na tyle, by dotknąć głębszych warstw problemu w zinstytucjonalizowanym Kościele katolickim. Aby coś uzdrowić, trzeba to zrozumieć. A tego bez wprowadzenia w szersze zagadnienia wokół klerykalizmu światowego i jego oddziaływanie na klerykalizm polski nie da się zrobić. I nie to było zadaniem filmu KLER. Smarzowski podjął się przede wszystkim medialnego obnażenia i nazwania po imieniu istniejącego od lat kuriozum w Kościele polskim, czyli w specyficznych realiach polskich kształtowanych w ogromnej mierze przez tenże właśnie Kościół. Zawarte w scenariuszu niemal wszystkie szerzej znane objawy gangreny w pigułce, dały niebywałą mieszankę wybuchową, miejscami wręcz surrealistyczną, i choć na ekranie czasem upiornie śmieszną, to w sumie ogromnie gorzką w wymowie. Bo ofiarą tej patologii jesteśmy my sami. Czyli polskie społeczeństwo, włącznie z tymi, którzy decydują się na wstąpienie w struktury kościelne, czy to z powołania, czy z wyrachowania. Przerzucanie bezwiednie, czy rozmyślnie, odpowiedzialności za patologię w Kościele na społeczeństwo polskie, jest nie fair, choć i ono bierze jakiś procent tej odpowiedzialności na swoje sumienie, nie walcząc ze smokiem, ale w zaślepieniu kościelnymi doktrynami i uwikłaniu w interesy życiowe, niejako składając mu ofiary całopalne z własnych dzieci. Uczciwie można by więc rzec, że jest to film o patologii w Kościele i o krzywdzie ludzkiej z niej wynikającej, rozlanej na wszystkich. Film o władzy Kościoła w Polsce. I jak mówił KARLHEINZ DESCHNER w swoich książkach „propagowaniu przez niego religijności średniowiecznej, a nie stosownej dla ery nowożytnej. Kościoła strojącego swą politykę w wielkie słowa i gesty, ciągle mówiącego o „Bogu”, „Chrystusie”, i „zbawieniu duszy”, czyniąc tym samym historię zbawienia groźniejszą, bo bardziej obłudną od wszelkiej innej polityki.” I wreszcie jest to film o braku odpowiedzialności prawnej w Polsce za przestępstwa wynikłe z cichcem zalegalizowanej wewnątrz Kościoła pedofilii, i obraz Kościoła, który homoseksualizm oraz seksualne związki księży z kobietami skrycie aprobuje jako dopuszczalny wybór zamiast oficjalnego zniesienia celibatu. Jednakże, choć film KLER skupiony jest na czarnych, mrocznych charakterach i pogmatwanych chorych sytuacjach, niesie nadzieję na uzdrowienie, bo pomimo wielce obezwładniającego cynizmu, zdarzają się w nim dwa cudowne nawrócenia.

Ale jeżeli istotnie temat samego Kościoła interesuje kogoś dogłębniej, jaki wpływ na polski Kościół mają jego katolickie doktryny, teologia, polityka, problematyka powołań w ogólnym i regionalnym zasięgu, wymaga to analizy i znajomości historii polityki papieskiej, jeżeli nie na przestrzeni wieków, to przynajmniej XX wieku. Wymaga świadomości teologicznych przemian kształtujących młodsze kadry klerykalne oraz świadomości skutków wynikających z obu zagadnień. Trzeba więc sięgnąć do poważnych nazwisk i lektur, a dzięki tłumaczeniom ROBERTA STILLERA dostępnych od dawna w języku polskim. Są to:

1. KLER – Psychogram ideału.
Autorem jest doktor teologii, filozof i psychoanalityk, ksiądz EUGEN DREWERMANN. To jego najważniejsza książka, obejmująca wraz z przypisami ponad 700 stron, o której ks. Dariusz Oko w Tygodniku Powszechnym pisał: „Nie sposób czytać tej książki bez drżenia, kryzysów i walki wewnętrznej (…) Byłoby dobrze, gdyby przynajmniej ludzie odpowiedzialni za formację innych (mistrzowie nowicjatów, ojcowie duchowni) tę książkę znali.” Książka ukazała się w serii Biblioteka Club Voltaire w wydawnictwie URAEUS w 2002 roku.

2. I druga bardzo ważna pozycja, tym razem dwutomowa: POLITYKA PAPIESKA XX WIEKU autorstwa KARLHEINZA DESCHNERA, jednego z najostrzejszych krytyków oficjalnego Kościoła rzymskiego. „Deschner, to koncentrat pokarmu nie dla delikatnych żołądków (…) To, co głosi na podstawie obfitej, niepodważalnej dokumentacji zgromadzonej w dwóch tomach POLITYKI PAPIESKIEJ XX WIEKU, jest ważne i nieraz w kontekstach swych nowatorskie. To istna kopalnia, albo raczej kostnica urzędowych zbrodni Kościoła.” [Deutsche Volkszeitung, Dusseldorf] Dodam, że dwa tomy tej książki obejmują zwięzłą diagnozę instytucji Kościoła, opartą na jej historii w ostatnim stuleciu: Tom 1 zawiera pontyfikaty: Leona XIII, Piusa X, Benedykta XV, Piusa XI ; Tom II: Piusa XII, Jana XXIII, Pawła I, Jana Pawła II. Oba tomy książki ukazały się w serii Biblioteka Club Voltaire, w wydawnictwie URAEUS już (!) w 1997 roku.

[autor: NINA STILLER]

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: