Ciekawe artykuly

Lwowscy wirtuozi różniczek i całek

Hugo Steinhaus i Stefan Banach czasem byli traktowani jak mistrz i uczeń, który mistrza przerósł. Steinhaus trochę kokieteryjnie mawiał, że odkrycie Banacha to jego największy sukces w matematyce

Lwowska szkoła matematyczna narodziła się w Krakowie na Plantach, w miejscu, gdzie w 2016 r. ustawiono ławeczkę z pogrążonymi w rozmowie Stefanem Banachem i Ottonem Nikodymem. 100 lat wcześniej, letnim wieczorem 1916 r., Nikodym, absolwent matematyki na Uniwersytecie Lwowskim, i Banach, pracownik kolei po dwóch latach Politechniki Lwowskiej, rozmawiali o całce Lebesgue’a.

Rozmowę usłyszał Hugo Steinhaus, matematyk po doktoracie na Uniwersytecie w Getyndze, który w Krakowie pracował w Centrali Odbudowy Kraju, ponieważ chciał uniknąć wojska. Twierdzenie Lebesgue’a rozumieli tylko wtajemniczeni, więc zaintrygowany, kto w środku lata rozmawia o matematyce, podszedł. Tak poznał Banacha.

Uczeń, który przerósł mistrza

Steinhaus był starszy tylko o 5 lat. Pochodził z bardzo bogatej żydowskiej rodziny kupców z Jasła, stryj posłował do austriackiego parlamentu. W komunistycznej Polsce w ankietach personalnych w rubryce pochodzenie pisał „arystokracja plus burżuazja”. Rozpoczęte we Lwowie studia kontynuował na Uniwersytecie w Getyndze, który był na przełomie XIX i XX w. matematyczną mekką. Doktorat napisał u jednego z największych ówcześnie matematyków Davida Hilberta.

Banach był nieślubnym dzieckiem niepiśmiennej góralki i rekruta na przepustce, potem urzędnika w c.k. Głównym Urzędzie Podatkowym. Matki nigdy nie poznał, ojciec oddał go na wychowanie właścicielce zakładu pralniczego z Krakowa. Żeby pomóc w opłaceniu gimnazjum, dawał korepetycje kolegom w szkole i na mieście. Pieniędzy wystarczyło tylko na dwa lata studiów na Wydziale Inżynierii Politechniki Lwowskiej. I tu właściwie historia Stefana Banacha powinna się skończyć.

Ale wybuchła I wojna światowa i poznał w Krakowie Steinhausa. Spotykali się regularnie, rozwiązywalli matematyczne problemy i dyskutowali. Gdy po wojnie Steinhaus objął katedrę na Uniwersytecie Lwowskim, załatwił Banachowi asystenturę na Politechnice.

Zmowa uczonych

Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie dzięki Steinhausowi. W 1920 r. Banach był już doktorem, w 1922 r. – profesorem nadzwyczajnym, dwa lata później – zwyczajnym. Miał wtedy dopiero 32 lata. Studiów na Wydziale Inżynierii nigdy nie dokończył.

Zresztą doktorat też powstał przypadkiem, Banach cieszył się sławą nie tylko matematycznego geniusza, lecz także lekkoducha, którego nudziło zapisywanie wygłaszanych z pamięci dowodów i twierdzeń. Wolał spędzać czas na meczach Pogoni Lwów albo przy piwie. Na szczęście w towarzystwie innych matematyków.

Dziekan Wydziału Matematyki Uniwersytetu Jana Kazimierza, prof. Stanisław Ruziewicz, polecił jednemu z asystentów chodzić za doktorantem nawet do knajpy i notować wszystko, co mówi. Banach myślał i wyrzucał z siebie matematyczne twierdzenia szybciej, niż mógł je zanotować, twierdzili jego współpracownicy. Miał on jasność myślenia, którą Kazimierz Bartel nazwał raz aż nieprzyjemną – napisał Steinhaus. Banach tylko zaakceptował notatki. Tak powstała rozprawa „O operacjach na zbiorach abstrakcyjnych i ich zastosowaniach do równań całkowych”. Do jej obrony też zmuszono go podstępem. – Jest tu kilku panów z Warszawy, którzy chcieliby przedyskutować pewien problem matematyczny – powiedział mu dziekan. Dyskusja okazała się publiczną obroną.

W 1922 r. doktorat Banacha opublikowano po francusku. Ta data jest datą przełomową w historii matematyki – napisał jego uczeń prof. Stanisław Mazur. Wydana dziesięć lat później „Teoria operacji liniowych” została przetłumaczona na wszystkie najważniejsze języki świata, ugruntowując sławę Banacha.

Różniło ich wszystko oprócz matematyki

Calosc TUTAJ

9 odpowiedzi »

  1. A propo komentarza Kasi. Naród żydowski zapłacił straszną cenę , by obłąkany morderca Adolf Hitler i jego banda nie wygrałi wojny… Prawie połowa badaczy dużego kalibru projektu stworzenia amerykańskiej bomby atomowej byli żydowskimi uciekinierami od nazizmu.Gdyby składowa obsesyjnego antysemityzmu nazistow nie miała miejsca od samego początku dojścia Hitlera do władzy (wszak już w 1924 roku napisał „Mein Kampf”) , a jak to było ze Stalinem objawiła się dopiero po wielu latach, pod koniec jego rządów ( proces lekarzy „trucicieli”) w mojej opinii nie ulega wątpliwości , że Hitler pierwszy zdobył by bombę atomowa , nie zawahał się jej użyć i wygrał wojnę. Jakby teraz wyglądał świat …. nie mówiąc już o nas ….

  2. Komentarz do komentarza Jarka Kosiatego

    Podroze ksztalca, zwlaszcza te z Misiem. Al-Chuwarizmi zyl przez wiele w miescie Chiwa(dzisiaj basniowym niemal skansenie, perelce Uzbekistanu). Honorowy obywatel miasta, powiedzieliby wspolczesni przewodnicy.

  3. To prawda o centrum swiatowej matematyki przed II wojna.
    Byl nim Institut Matematyki w Goettingen zalozony przez Feliksa Klein i Davida Hilberta.
    Pracownikami tego instytutu byli Zydowscy geniusze matematyki:Richard Courant
    Edmund Landau,Carl Siegel,Hermann Weyl, Paul Bernays , Emmy Noether- pierwsza kobieta habilitowana na swiecie w matematyce .Wszyscy oni oraz wiele ich asystentow zydowskich zostali zwolnoeni z posady w 1933 roku i poprzez emigracje uratowali swoje zycie i zycie rodziny.To samo dotyczylo wszystkich Zydow z innych fakultetow.

  4. Nalezalo by dodac, ze autor artykulu, Mariusz Urbanek wydal ksiazke „Genialni – lwowska szkola matematyczna”, Iskry, Warszawa, 2014

  5. Młodzi mówią: „We are the best and f… the rest.” To ja będę advocatus diaboli i dodam ciekawostkę o wkładzie… wyznawców islamu w rozwój matematyki 🙂 Autorem jednego z największych przełomów w matematyce był Muhammad ibn Musa al-Chuwarizmi (780-850). Urodzony w Chorezmie, w latach 813-833 żył w Bagdadzie. Wszystkie jego dzieła zostały napisane po arabsku. Dzięki pracom Al-Chuwarizmiego zaczęto stosować na Bliskim Wschodzie pochodzące z Indii: dziesiętny system liczenia i pozycyjny system zapisu liczb, które wkrótce dotarły do Europy. Z czasem cyfry arabskie wyparły na naszym kontynencie cyfry rzymskie (uproszczenie wynikające z wprowadzenia cyfr arabskich widać na przykładzie liczby 188; oto zapis cyframi rzymskimi: CLXXXVIII). Muhammad wprowadził także i wyjaśnił pojęcia zera (którego wcześniej nie znali Rzymianie), ułamków oraz funkcje trygonometryczne sinus i tangens. I jeszcze jedno: termin algebra pochodzi z tytułu jego dzieła „Al-kitab al-muchtasar fi hisab al-dżabr wa-al-mukabala” („Krótka księga o rachowaniu przez dopełnianie i równoważenie”), a słowo algorytm – od zniekształconej wersji jego przydomka. Po wiekach matematycy z Zachodu, tacy jak Galileusz czy Leonardo z Pizy (zwany też Leonardem Fibonaccim), bardzo cenili klarowne objaśnienia Al-Chuwarizmiego dotyczące wykorzystania równań. Jego dorobek był podwaliną dalszych postępów w zakresie algebry, arytmetyki i trygonometrii. Dzięki trygonometrii bliskowschodni uczeni potrafili obliczać kąty i boki trójkąta oraz prowadzić zaawansowane badania astronomiczne. Następcy Al-Chuwarizmiego, bazując na jego odkryciach, stworzyli nowe zastosowania dla ułamków dziesiętnych oraz nowe sposoby obliczania objętości i pola powierzchni. Bliskowschodni architekci i budowniczowie znacznie wyprzedzili swoich zachodnich sąsiadów, którzy zapoznali się z ich nowatorskimi rozwiązaniami dopiero w erze krucjat. Nabytą wiedzę przeszczepili na rodzimy grunt, korzystając z pomocy muzułmańskich jeńców i imigrantów. Zanim objaśnienia Al-Chuwarizmiego stały się dobrze znane, minęły wieki. Ale obecnie jego metody dokonywania obliczeń mają fundamentalne znaczenie dla nauki i techniki, nie mówiąc już o handlu czy przemyśle. W książce „Science and Islam: A History” Ehsan Masood napisał: „Dorobek średniowiecznych uczonych z Bliskiego Wschodu w zakresie liczb i obliczeń jest olbrzymi i niekwestionowany”. Książka ta w wersji na Kindle’a kosztuje w Amazonie niecałe 10 USD i ma krótki opis: „Od Musy al-Chuwarizmi, który rozwinął algebrę w Bagdadzie w IX wieku, do al-Jazari, tureckiego inżyniera z XIII wieku, którego osiągnięcia obejmują korbę, wałek rozrządu i tłok. Publikacja opowiada historię jednego z najbardziej niezrozumiałych, ale bogatego w wydarzenia i płodnego okresu w nauce – chodzi o nadzwyczajną rewolucję naukową islamu między 700 a 1400 r. n.e. Umberto Eco (1932-2016) powiedział kiedyś: „Kto czyta książki, żyje podwójnie.” 🙂 Dobranoc.

  6. Jeśli już o Żydach to czemu nie o Izraelczykach w matematyce. Einstein Institute of Mathematics na Hebrajskim Uniwersytecie w Jerozolimie jest już czwarte pokolenie jedną z najsilniejszych szkół matematycznych na świecie. Od dwóch pokoleń ten instytut produkuje czołówkę światową matematyków urodzonych w Izraelu. Wielu zostaje w domu mimo sławy międzynarodowej. Przytoczmy tylko Elona Lindenstraussa, laureata nagrody Fields’a w 2011 i Roberta J. Aumanna laureata nagrody Nobla 2005, za aplikację teorii gier w ekonomii.
    EIM skupia wokół siebie najlepszych matematyków świata dzięki ścisłym kontaktom i spotkaniom. Jak szkoła lwowska w latach 20 i potem szkoła wrocławska 45-69.
    Rok 69 nie jest tu przypadkowy.

  7. Zapomniałem też wspomnieć o żyjącym obecnie genialnym matematyku żydowskiego pochodzenia Griszy Perelmanie, który pierwszy udowodnił tak zwane twierdzenie Poincaré , jedno z najtrudniejszych zadań wyższej matematyki naszych czasów …. Otrzymał za to nagrodę 1 miliona dolarów które …. nie przyjął ….Odmówił też nie raz posady profesora matematyki najsławniejszych uczelni świata …. mieszka obecnie ze swoją mamą , staruszką w Moskwie w małym dwupokojowym mieszkanku w bardzo skromnych ekonomicznie okolicznościach… Geniusze dziwacy…

  8. Bardzo ciekawy artykuł , szczególnie dla mnie , byłego nauczyciela matematyki. Potwierdza jeszcze raz to ,że często geniusze (szczególnie ci od przedmiotów ścisłych) w życiu codziennym są dziwakami , czasami wręcz znacznie odbiegającymi od „normalności”. Ciekawe dlaczego….? Może zainteresują was w związku z tym dwie autentyczne informacje….Albert Einstein na pewne przyjęcie wydane na jego cześć przyszedł w smokingu i w butach ….bez skarpetek. Swojej towarzyszce przy stole powiedział rozbawiony „w zaufaniu” „oni mówią pochwalne przemowy na moją cześć a ja , to facet który przyszedł na bankiet w smokingu ale bez skarpetek!”
    Druga , znacznie smutniejsza historia dotyczy Blaisa Pascala, który w życiu prywatnym był iezwykle nieśmiały . Był bardzo zachochany w pewnej kobiecie do której napisał ponad 200 listów miłosnych . Ale nigdy nie zdobył sie na odwagę by wysłać choć jeden z nich…. znaleziono je wszystkie w jego biurku po śmierci uczonego…Przedmiot jego wielkiej miłości nigdy się nie dowiedział o swoim wielbicielu. W sumie całkiem smutny przykład platoniczbej miłości…

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: