Wyspy japońskie 

Zenon Rogala

 


 

 

Kartka była niewielka, bo flirtowa poczta lekcyjna, tylko takie przesyłała. Wystarczył lekki dotyk pośrednika i już na ten sygnał biała karteczka, jak pałeczka w biegu sztafetowym docierała do adresata. Treść napisana była starannie i jak przystało na kartkowy system, bardzo zwięźle. „Piosenka była urocza, masz piękny głos. Bye, bye, mój Presleyu. L. Najciekawsze było to na dole i drobnym i wyraźnym maczkiem : Bye, bye, mój Presleyu. L. Tak było napisane. I choć sto razy sprawdzałem czy to możliwe, czy ja dobrze widzę, czy ja dobrze czytam, czy ja rozumiem po polsku, zawsze było napisane tak samo, Bye, bye, mój Presleyu. L. Dzięki niej  dowiedziałem się jak się po angielsku pisze baj, baj, słowo, które można było usłyszeć na każdym angielskim filmie i w każdej angielskiej piosence. To fakt, że prawie w każdej z nich, nic tylko baj, baj słyszeliśmy na małych singlowych płytach, i to jeszcze mogę zrozumieć, ale Presleyu? I to mój? Mój Presleyu? Zdarzyło się i owszem, że na dużej przerwie próbowałem kilku chwytów na gitarze Tadzia, ale on nie rozstawał się z nią prawie nigdy.  

Gorąco trzymało mnie od tej chwili do końca lekcji. Aż do jej końca i nawet długo po jej zakończeniu. Zanim dzisiaj dostałem tę porażającą wiadomość o tym muzycznym awansie, starałem się być pilnym uczniem, ale teraz, kiedy dla kogoś jestem Presleyem, już nie potrzebowałem słuchać co Karol opowiada o Japonii. Nawet nie obchodziło mnie, że zaraz, jak to miał w zwyczaju, będzie na wyrywki przepytywał Towarzystwo Wzajemnej Adoracji, czyli całą III A, czy Towarzystwo uważało na jego lekcji geografii. 

Jak tylko Lilka nadała mi miano pierwszego śpiewaka rock’ n’rollowego, porzuciłem Kraj Kwitnącej Wiśni i szybko wylądowałem w pierwszej ławce obok niej, co miała piękny, a od dzisiaj najpiękniejszy warkocz. Potrafiła umiejętnie nim żonglować i raz z przodu, a raz z tylu prezentowała go z całą finezją.

Kiedy wyszła z klasy, zobaczyłem, zapomniany pod pulpitem jej ławki maleńki notesik-kalendarzyk. Zachowałem go, żeby poza tytułem największego piosenkarza, zasłużyć w jej oczach na miano dżentelmena.  Notes był mały i świetnie mieścił się w dłoni. Pokusa zajrzenia do jego wnętrza wystawiła moją szlachetność na wielka próbę, ale pokusa poznania zawartości wnętrza tego niewielkiego notesika miała w sobie coś szczególnie zmysłowego i podniecającego. Ogień wątpliwości zaczął się w głowie i postępował powoli w dół ciała. Na szczęście zajął na razie klatkę piersiową i szedł wolno, ale szedł w dół i zajmował dolne tereny, od których zależały moje możliwości ruchowe. W obawie, że ogień zajmie mi ręce i uniemożliwi wszelkie działanie, zdecydowałem. Na szerokim parapecie okna, osłonięty przed niespodziewanymi intruzami zajrzałem do wnętrza. Wiedziałem, że wszyscy szlachetni i prawi bohaterowie wykluczyli mnie natychmiast ze swego grona. Gwałtownie walczył we mnie szpicel, szpieg, donosiciel i denuncjator, walczył z Konradem Wallenrodem, z Księdzem Robakiem, i samym Kmicicem. 

Otworzyłem. Na górze każdej strony na samym środku widniały imiona męskie, czyli imiona moich kolegów z klasy. Dla każdego oddzielna strona. Zaraz się zorientowałem, że to będzie ciekawe, gdyż poniżej każdego imienia zamieszczone były staranne zapiski. Inni mnie nie interesowali, zajrzałem do zapisanej treści pod swoim imieniem. Czułem, że gorąco wraca z dołu, począwszy od stóp i zamienione w arktyczną temperaturę stopniowo zamienia  mnie w sopel lodu. Więc żeby zdarzyć przed pogrążeniem się w mroźnej otchłani, czytam pod swoim imieniem:

„ Lawirant i pozer. Udaje pilnego, ale umiejętnie lawiruje między opinią dobrego ucznia, a cwaniaka. Nigdy nie dorówna Tadziowi w grze na gitarze. Dzisiaj poddam go próbie, sprawdzenia reakcji na niezasłużone pochwały. Wydaje się typkiem chwiejnym i podatnym na czyjeś sugestie. Miernota…”

– Czy nie widziałeś mojego notesika, zostawiłam go niebacznie pod pulpitem ławki kiedy robiłam w nim notatki o wyspach japońskich ? – Lilka stała przede mną cała zatroskana, a jej piękny warkocz wyjątkowo odpoczywał na jej plecach. 

 

 

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: