Uncategorized

Powstanie w getcie. Tyle problemów, a tu jeszcze trzeba pamiętać

Przyslala Rimma Kaul

Marcin Zegadło, pisarz, poeta, mieszka w Częstochowie

Kto ma w pandemii pamiętać o tym, co wydarzyło się kiedyś. Problem z tą pamięcią mieliśmy już wcześniej. Problem z pamięcią miewaliśmy już przed pandemią, a teraz?

Kto ma dzisiaj do tego głowę. Tyle mamy teraz własnych zmartwień. Nie pracujemy normalnie. Nie wychodzimy na spacery. Nie pijemy wódki ze znajomymi, nie umawiamy się na kawę lub piwo. Nie jadamy „na mieście”, nie wyjeżdżamy gdzieś odpocząć, w szpitalach chorują i umierają ludzie. Na całym świecie chorują i na całym świecie umierają.

Kto ma dzisiaj do tego głowę? Kto ma dzisiaj pamiętać o tym, co wydarzyło się kiedyś. Problem z tą pamięcią mieliśmy już wcześniej. Problem z pamięcią miewaliśmy już przed pandemią, a teraz?

Kto miałby pamiętać o tym, co wydarzyło się w tym kraju siedemdziesiąt siedem lat temu, wiosną, późna wtedy była Wielkanoc. Pisze o niej Andrzejewski w „Wielkim Tygodniu”. Ale to przecież fikcja. Czy naprawdę zakwitły wtedy kasztany? Kto ma dzisiaj głowę do tego, żeby o tym pamiętać? Tyle mamy teraz własnych zmartwień.

Ale przecież zawsze coś komplikuje nam życie. Wtedy 19 kwietnia 1943 roku w Warszawie też nie mieliśmy do tego głowy.

Trwał trzeci rok niemieckiej okupacji. Istniało już Auschwitz, Pawiak, strzelano do ludzi na ulicy. Do Polaków. Pół Europy było niemieckie i nie było wiadomo jak skończy się na froncie wschodnim. Kto miałby wtedy głowę do jakiegoś żydowskiego powstania w europejskiej stolicy. Żydzi od kilku już lat zamknięci byli w getcie. Od lipca 1942 roku wywożeni byli do obozów zagłady. Było już po Wielkiej Akcji, dymiły kominy Treblinki, Birkenau szło pełną parą. Rok wcześniej Niemcy wyprowadzili z getta Korczaka z jego sierocińcem i w bydlęcych wagonach wywieźli do komór.

Ale kto wtedy miał do tego głowę?

Były przecież łapanki, zbrojne podziemie, mały sabotaż, a jeszcze Katyń, którym naziści wtedy grali, w kwietniu.

Kto miałby głowę do jakichś Żydów zamkniętych w getcie. Do ich powstania. Do tego że do nich strzelają, że palą ich żywcem, grzebią ciała w płonących kamienicach, wyciągają z bunkrów i zabijają na miejscu. Tych którzy jeszcze zostali po Wielkiej Akcji. Tych, którzy jeszcze do tamtego kwietnia nie udusili się w komorach gazowych, nie umarli podczas transportu, nie zginęli na torach z połamanymi nogami, kręgosłupami, rękami – dobijani przez hitlerowców i miejscowych, polskich chłopów, którzy ich na tych torach odnaleźli.

Kto miałby wtedy głowę do żydowskiego powstania w warszawskim getcie?

Przecież ci ludzie w świadomości tych, którzy postawili tę karuzelę po drugiej stronie muru – już byli martwi. Kto przyglądałby się wtedy płonącemu gettu z przerażeniem i ze smutkiem, ze współczuciem, skoro „nas też mordowali”.

A oni mimo to powstali. 19 kwietnia 1943 roku.

Po tym jak wcześniej naziści wywieźli do Treblinki niemal trzysta tysięcy uwięzionych w getcie Żydów, Żydówek, żydowskich starców, i żydowskich dzieci. W chwili wybuchu powstania, w tym co nazywano „gettem szczątkowym” przebywało około sześćdziesięciu, siedemdziesięciu tysięcy Żydów, z niemal 400 tysięcy, które więziono tam wcześniej, przed Wielką Akcją. 19 kwietnia 1943 fatalnie uzbrojeni, nieliczni bojownicy żydowscy zaczęli strzelać do Niemców.

To było pierwsze zbrojne wystąpienie przeciwko Niemcom w okupowanej Europie. Zrobili to Żydzi w okupowanej stolicy byłego państwa polskiego, w Warszawie. Powstanie zostało krwawo stłumione. Dzielnica żydowska w Warszawie została zrównana z ziemią. Kiedyś ktoś zaprojektuje i postawi na tych gruzach, tych kościach, warszawski Muranów. Ci którzy nie polegli w walce i nie zginęli na miejscu spaleni żywcem zostali wywiezieni do obozów Zagłady. Ale przecież trwała wojna. Śmierć to było coś innego niż teraz.

Kto miałby wtedy do tego głowę, a kto ma teraz?


https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25880425,powstanie-w-getcie-tyle-problemow-a-tu-jeszcze-trzeba-pamietac.html#S.main_topic_2-K.C-B.1-L.3.maly

 

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Zbyt duzo cynizmu jest w tym tekscie. Cyniczne jest porownywanie dzisiejszej sytuacji pandemii do tego co wowczas ludzie przezywali. Nie te lata, nie te ilosci ofiar, nie ci sami ludzie.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: