ZVIKA GREENGOLD – BOHATER’73 Jednym czołgiem powstrzymywał natarcie Syryjczyków

Zvika Greengold jest oficerem (w rezerwie) wojsk pancernych, który w czasie Wojny Jom Kippur w 1973 r. odegrał kluczową rolę w obronie Wzgórz Golan przed inwazją armii syryjskiej. Dziś 63-latek, tryskający energią i ciętym humorem opowiadał w Muzeum w Latrun o swoich doświadczeniach w czasie wojny, która pozostawiła traumę w całym narodzie. Dowodził plutonem czołgów w 74-tym Batalionie 188-mej Dywizji Pancernej. Swoimi działaniami przyczynił się do obrony odcinka północnego. Syryjczycy, rozpoczynając atak na Izrael łatwo przeszli przez izraelskie umocnienia na granicy.

 Batalion 74-ty zorganizowano jesienią 1971 r. Zvika Greengold został dowódcą plutonu. Potem poszedł do szkoły oficerskiej i został przydzielony do Kompanii G, Pluton 3.
 Kiedy wtedy odbywałem służbę, wykonywałem rutynowe zadania operacyjne. Przeważnie zajmowaliśmy stanowiska za liniami piechoty. [wypowiedzi Zviki zaznaczone są kursywą w całym tekście – Red.]
Batalion stacjonował w bazie Nafah na Wzgórzach Golan. Zvika wziął udział w rajdach wojskowych w Libanie i w Syrii, ostrzeliwał też cele w Jordanii.
 Tuż przed rozpoczęciem wojny batalion wyjechał na ćwiczenia, a dowódca kompanii zachorował i opuścił bazę. Chociaż skończył się okres mojej służby, prosili żebym został i skończył kurs zastępcy dowódcy kompanii. W sumie chciałem bardzo wrócić do mojego kibucu Lohamei HaGettaot (Bojowników Getta), ale zostałem. Byłem bardzo dobrym żołnierzem i potrafiłem być dowódcą czołgu, kierowcą i celowniczym.
 
 W tym czasie IDF dysponował brytyjskimi Centurionami przerobionymi w Izraelu, z nowymi, szybszymi silnikami i lepszymi obrotami wieży. Przed Jom Kipur 1973 r. Zvika dostał urlop i wyjechał do kibucu. 6-tego października 1973 r. zorientował się, że wybuchła wojna.
 Zobaczyłem pióropusze wybuchów. Widziałem samoloty lecące na północ w formacjach po 4, a wracające po 2. Słyszeliśmy syreny w Akrze i Naharyi. Radio jeszcze nic nie mówiło o wojnie, ale ja już wiedziałem. 
 
 Łapiąc okazje, Greengold dostał się do kwatery głównej swojej jednostki, gdzie znalazł oficera operacyjnego i zaledwie dwa czołgi w kiepskim stanie technicznym. Po przeprowadzeniu gwałtownych reperacji wyruszyli czołgami z bazy w stronę granicy z Syrią. Te dwa czołgi stały się potem znane jako „Siły Zviki”.
 Dałem Hagajowi Curowi – dowódcy kampanii, lepszy czołg, a ja objąłem dowodzenie gorszego. Załadowane pociskami czołgi jechały wzdłuż Petrolium Road, która przecina Golan prowadząc do granicy. Kierowaliśmy się na południe, żeby zorientować się w sytuacji. Było bardzo ciemno. Znajdowaliśmy się na wysokości Kudna Road. Jadąc, niemalże wpadliśmy na czołg syryjski. Otworzyliśmy natychmiast ogień i trafiliśmy go w bak. Z tym, że od siły własnego wystrzału nasz czołg się zepsuł. Wziąłem czołg Hagaja, a on wrócił moim do bazy. Byłem pewien, że na terytorium Izraela znajduje się więcej wrogich pojazdów. Zdeterminowany, jechałem dalej tą drogą. Dojechaliśmy do Huseniji – wioski opuszczonej przez Syryjczyków w czasie Wojny Sześciodniowej. Stamtąd dostrzegliśmy wiele świateł pojazdów. Były tam czołgi i ciężarówki . Cała syryjska armia! Zaalarmowaliśmy przez radio dowódcę. Miał problem z pojęciem tego co się dzieje. Nie mógł natychmiast przetrawić tej informacji. Zapytał, ile sił wroga widzę. Powiedziałem, że czterokrotnie wiecej niż mam sam. On dalej – ile mam czołgów. Nie mogłem powiedzieć że tylko jeden, bo oni słuchali naszych transmisji. Wiec powiedziałem, że nie wystarczająco. Chyba mieli za dużo meldunków o rozwoju sytuacji w innych miejscach i nie do końca zrozumieli nasze ostrzeżenie. 
 
Samotny czołg Greengolda otworzył ogień do Syryjczyków, manewrując, żeby uniknąć zwrotnego ostrzału.
 Miałem poczucie odpowiedzialności. Stałem przed armią syryjską, której zamiarem było zdobycie Izraela. Przez głowę przechodziło mi tylko „nie mogę zawieść!”. Później stało sie to odczuciem powszechnym „za nami ściana. Nie mamy innej opcji, nie mamy dokąd uciec”. Nie bałem się śmierci. Bałem się zawieść. Tamtej nocy myślałem nawet „niech mnie w końcu trafią!”. 
 
 Ale Zvika kontynuował walkę, celował i trafiał w syryjskie czołgi, powstrzymując ich podejście pod strategiczną bazę Nafah. Dopiero po północy dowództwo zorientowało się w skali zagrożenia Nafah i przysłało wsparcie 8-miu czołgów. Przyjechały wprost z fabryki. W czasie nocnej bitwy 5 z nich zostało zniszczonych. Wtem trafiony został czołg Greengolda. Razem ze strzelcem wydostali się z płonącej maszyny. Kierowca zginął w środku.
Straciliśmy przytomność, a po przebudzeniu, zaczęliśmy biec. Poprosiłem dowódcę o więcej czołgów.
 Siły rezerwowe pod dowództwem pułk. Davida Israeli (poźniej zabity na polu walki) przybyły by bronić drogi wiodącej do bazy. Nad ranem w pośpiechu zebrane siły zaczęły odpierać pochód Syryjczyków. Greengold był znów w czołgu.
 Zająłem lepsze stanowisko. Byłem gotowy umrzeć na tej drodze. Na przeciwko nas widzieliśmy syryjską dywizję pancerną złożoną ze 100 czołgów produkcji radzieckiej i 40 transporterów. Zaczęli do nas strzelać pociskami Sagger. My mieliśmy 14 czołgów. Na podstawie wcześniejszej potyczki, Hagaj i ja mieliśmy doświadczenie jak zachowuje się ich broń. Przekazałem swoje obserwacje pozostałym wozom. Zapasy amunicji docierały bez problemu i udało nam się zadać Syryjczykom duże straty. Pewnym zbiegiem okoliczności nasze czołgi otoczyły ich z trzech stron, co zinterpretowali jako zasadzkę i zaczęli uciekać. Był to decydujący moment w bitwie o Wzgórza Golan. Gdyby Syjryjczycy zajęli bazę Nafah, mogliby posuwać się na południe, zajmując pozostałą ich część i przejść aż do doliny Jordanu. Nasze wojsko zapłaciło w tej walce wysoką cenę. Zginał pułkownik Ben Shoham, Israeli i wielu naszych żołnierzy. 
 
Czterdzieści dwa lata pózniej, 74-ty Batalion Pancerny nadal trenuje na Wzgórzach Golan, ale dziś składa się z czołgów Merkava 3. Nie musi obawiać się syryjskiej armii, ale dobrze uzbrojonych grup terrorystycznych, od Państwa Islamskiego do Hezbollahu. Obecny dowódca, ppułk. Arie Berger pytany, czy podobny niespodziewany atak jak w 1973 mógłby wydarzyć się dzisiaj, odpowiada, że całość siły wywiadu i wyposażenia technicznego to tylko część taktyki. „Uczymy żołnierzy jak przewidywać i mieć wyobraźnię, prowadzić rozpoznanie”. Mówi, że „patrząc za zasieki graniczne widzimy dużo zbrojnych organizacji, a stosunkowo niewiele regularnego wojska. Znamy to z Libanu i Gazy, walka opiera się na eliminacji terroryzmu, a nie zwalczaniu czołgów”.
 Czołgi Bargera jako pierwsze wjechały do Gazy w operacji „Ochronny Brzeg” w 2014 r.  i przez dwa tygodnie walczyły z siłami Hamasu i Islamskiego Dżihadu, co koordynowano z piechotą, siłami specjalnymi i artylerią. Aktualnie czołgi nie działają same na polu walki, a są elementem szerokiej struktury. Jednostka utrzymuje stały kontakt ze swoimi rezerwistami. „Ktoś taki jak Zvika Greengold może być wielką inspiracją dla innych żołnierzy. Jest żywym przykładem, że motywacja i duch walki ma ogromne znaczenie. Ponadto pokazuje, jak ważna jest decentralizacja sił w obliczu zdecentralizowanego wroga. Oczywiście w dzisiejszych warunkach. W 1973 r. była to armia przeciwko armii. Dziś nawet jednostki pancerne muszą mieć umiejętność toczenia małych bitew, których sumą będzie przyszła wojna. Oficerowie niższej rangi, tacy jak dowódcy plutonów, dowodzący dwoma-trzema czołgami będą kluczem do zwycięstwa”.
 Yaakov Lappin
 Jerusalem Post,
Tłum. Red.
http://www.fzp.net.pl/historia/zvika-greengold-bohater73
Przyslala Mona Cravson
mona cravson

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: