MASONI, ŻYDZI I CYKLIŚCI

Napisal i przyslal Jerzy Klechta

To oni są winni wszystkiemu złu, jakie pojawiło się na tym świecie, zaś zwłaszcza w Polsce dnia dzisiejszego. I to oni rządzą tym światem a nad Wisłą rzucają kłody pod nogi tym, którzy dzierżą sztandar jedynie prawdziwego Polaka. Wrogami ludzkości są masoni, Żydzi i cykliści.

Dlaczego cykliści – Bóg raczy wiedzieć. Dlaczego Żydzi i masoni – wiedzą o tym doskonale „prawdziwi Polacy” i pozostali wszechwiedzący.

Co prawda masoni i Żydzi, w przeciwieństwie do rowerzystów, ostatnio w Polsce przycichli, jednak nic dobrego to nie wróży, sytuacja nawet stała się gorsza, aniżeli można przypuszczać. Bo to znaczy, że Żydo-masoneria rządzi nadal, ale z ukrycia. Są ale udają, że ich nie ma. Nad czym boleję. Co prawda nie jestem ani Żydem, ani masonem, lecz nie miałby nic przeciwko temu, żeby rządzili nami ludzie mądrzy oficjalnie, głośno i namacalnie.Nie raz i nie dwa pisałem i ciągle piszę i będę pisał o tych, którzy wynieśli polską kulturę na wyżyny czyli o polskich Żydach. O poetach (Tuwim, Lechoń), genialnym  Arturze Rubinsteinie, Mieczysławie Grydzewskim (wieloletnim redaktorze naczelnym przedwojennych i emigracyjnych „Wiadomości Literackich”, który miał dwie miłości: kobiety i Polskę), o wybitnym historyku Szymonie Askenazym, który ślepo kochał Polskę, tak jak rodzoną matkę itd. Pozostali nam masoni.

Najpierw przyznaję z satysfakcją, że znam wolnomularzy (masonów) kilku, jeden mądrzejszy i szlachetniejszy od drugiego. Intelektualna liga mistrzów. Większość z tytułami profesorskimi.
Jeden z nich, historyk Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Tadeusz Cegielski w licznych publikacjach przybliża dzieje wolnomularstwa polskiego. Godny uwagi jest jego esej zamieszczony w monumentalnym dziele polskich uczonych, artystów, pisarzy pt. „Węzły pamięci niepodległej Polski”, którego pomysłodawcą jest b. szef Radia „Wolna Europa” prof. Zdzisław Najder.

Najstarsza definicja określa masonerię jako „szczególny system etyki, osnuty alegoriami i przedstawiony za pomocą symboli”. Według masońskiej koncepcji człowieka, winien on dążyć do postępowania etycznego i jego stałego doskonalenia. W dzisiejszych czasach brzmi to niezrozumiale, trąci myszką, wszak dziś – tak w życiu publicznym, jak i prywatnym –  dobro i zło pojmowane są nie wiadomo jak. Dobre jest to, co przynosi niepodzielną władzę, nawet wbrew kanonom demokracji oraz kasę, bez której ani rządzić, ani żyć nie ma jak. Zło jest wtedy, gdy zatrzymam się samochodem przed pasami, którymi idzie osoba niewidoma.

Według zasad wolnomularstwa wolnomularz powinien kształtować swoje życie tak, jak artysta tworzy dzieło sztuki. Do rangi cnoty wynosi sztukę przyjaźni i umiejętność przyjaznego współżycia z innymi.

Brak wiedzy na temat masonów, ich miejsca w kulturze i polityce powoduje, że przypisuje się im niezwykle zawiłe powiązania; konszachty zza światem i duchami nieczystymi. Głosi się nawet, że masoni są czołowymi wrogami Pana Boga, co jest już bzdurą kompletną. Warto zauważyć, że masonami bywali księża, w tym przede wszystkim hierarchowie, zaś wśród nich zasiadał nawet jeden z polskich prymasów. Etyka masońska posiada odniesienie do transcendentnego Boga. Symbolizuje go Wielki Architekt Wszechświata. Największym przeciwnikiem wolnomularstwa była i pozostaje nadal zwalczająca wszelkie jego przejawy konserwatywna cerkiew moskiewska.

W czasach zaborów polscy masoni poddawani byli surowym restrykcjom carskim. Dobre czasy dla wolnomularzy nastały wraz z narodzinami II Rzeczpospolitej. Wielu z nich brało czynny, twórczy udział w budowie odrodzonej Ojczyzny. Zachęcał ich do tego osobiście Marszałek Józef Piłsudski. Oto niektórzy tylko masoni z najbliższego otoczenia Piłsudskiego: prof. Kazimierz Bartel, marszałek  Edward Rydz-Śmigły, gen. Felicjan Sławoj Składkowski, płk Walery Sławek, płk Bolesław  Wieniawa – Długoszowski, August Zaleski. Wybitnymi działaczami Wielkiej Loży Narodowej Polski byli Andrzej Strug i Stanisław Stempowski – mąż Marii Dąbrowskiej. Masonem pełną gębą był Ignacy Jan Paderewski.

Mało znanym faktem jest przynależność do wolnomularstwa Janusza Korczaka. Jego tęsknoty duchowe nie zaspakajała żadna religia. To pchnęło go do grona loży „Gwiazda Morza” należącej do Zakonu Mieszanego Droit Humain. Tam zaprzyjaźnił się z płk Michałem Karaszewiczem – Tokarzewskim, który po kapitulacji Warszawy we wrześniu 1939 r.utworzył zalążek Armii Krajowej. Janusz Korczak, Polako-Żyd, major rezerwy Wojska Polskiego II Rzeczpospolitej, mimo zorganizowanej dla niego ucieczki, nie opuścił swoich wychowanków i razem z nimi znalazł się w Treblince. Zakończył życie w sierpniu 1942 r.
W czasach PRL wolnomularzom zabroniono  działalności. Nielegalnie wolnomularzami pozostawali m.in. znani działacze podziemia antykomunistycznego krytyk i historyk literatury Jan Józef Lipski oraz prof. Klemens Szaniawski. A zatem kto będzie rzucał kamieniem w Żyda, wolnomularza czy też w samego Żydo-masona, niech najpierw puknie się w swoje głupie czoło.
Jerzy Klechta

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: